Były minister zdrowia Marek Balicki ocenił, że propozycje reform przedstawione przez resort zdrowia nie odpowiadają na najważniejsze problemy ochrony zdrowia. Jego zdaniem zabrakło kompleksowego planu, konkretnych terminów i rozwiązań zapowiadanych wcześniej przez premiera Donalda Tuska.


Były minister zdrowia Marek Balicki uznał, że propozycje reform przedstawione przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę są fragmentaryczne i nie stanowią zapowiadanej przez premiera kompleksowej naprawy systemu ochrony zdrowia.
Pozytywnie ocenił jedynie pomysł wprowadzenia limitu wynagrodzeń dla medyków, wskazując, że proponowany poziom jest rozsądny dla większości lekarzy.
Skrytykował natomiast brak szczegółowych rozwiązań dotyczących kolejek do świadczeń, organizacji pracy lekarzy oraz długofalowej reformy całego systemu.

Balicki o propozycjach MZ: to nie jest zapowiedź realnej naprawy systemu, o której mówił premier

W przedstawionych w środę przez minister zdrowia propozycjach zmian zabrakło tego, o czym mówił premier Donald Tusk, czyli zapowiedzi realnej naprawy systemu ochrony zdrowia


– powiedział PAP były minister zdrowia Marek Balicki.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę pakiet zmian, jakie mają zostać wdrożone w najbliższym czasie w ochronie zdrowia. To między innymi limit płacowy dla pracowników tego sektora do 240 zł brutto za godzinę, zakaz zawierania umów przez szpitale z tzw. spółkami, obowiązek pracy medyków na co najmniej pół etatu w jednym miejscu czy stworzenie centralnej e-kolejki.

Przygotowanie „satysfakcjonujących” i „precyzyjnych” propozycji zlecił w ub. tygodniu szefowej MZ premier Donald Tusk. Wskazał konkretne problemy do rozwiązania: tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek do świadczeń oraz bardzo wysokie zarobki niektórych medyków.


Lekarze masowo przepisywali fentanyl. Szpital poniesie surowe konsekwencje


Minister Sobierańska-Grenda zaproponowała jedynie fragmentaryczne zmiany

Były minister zdrowia dr Marek Balicki zapytany przez PAP o zaprezentowane przez Sobierańską-Grendę pomysły stwierdził, że zabrakło w nich konkretów oraz szczegółowego planu działania.


Nie usłyszeliśmy tego, o czym mówił premier Tusk, że ma to być realna naprawa systemu. Proponowane zmiany są fragmentaryczne


– podkreślił Balicki.

Ekspert zaznaczył, że do uzdrowienia sytuacji w ochronie zdrowia konieczna jest całościowa diagnoza. Jego zdaniem kwestie, którymi opinia publiczna żyje od tygodni, tj. kominy płacowe czy drastycznie przekraczany czas pracy lekarzy – to jedynie objawy złych rozwiązań systemowych. Zwrócił uwagę, że po roku funkcjonowania resortu pod obecnym kierownictwem i trzech latach rządów obecnej koalicji nadszedł czas na konkretny plan działań i dialog ze środowiskiem medycznym.

Skrytykował postawę szefowej MZ, zauważając, że „pani minister nie określiła nawet, kiedy skrócą się kolejki w poszczególnych dziedzinach”. Jedyną propozycją był dokładniejszy monitoring, podczas gdy w rzeczywistości czas oczekiwania pacjentów na wizyty stale rośnie – zwrócił uwagę.

Marek Balicki pozytywnie ocenił natomiast stawki godzinowe zaproponowane przez szefową MZ.


Gdyby przyjąć, że średnia pensja to ok. 9 tys. zł, dawałoby to ok. 27-30 tys. zł miesięcznie. Tymczasem stawka 240 zł za godzinę przy pełnym etacie pozwala zarobić około 40 tys. zł. Dla zdecydowanej większości lekarzy to będzie rozsądny pułap, bo dzisiaj zarabiają mniej


– powiedział.


Rewolucja na rynku pracy. "Bez jasnej wykładni przepisów kontrole PIP zarżną część szpitali"

Surowo odniósł się natomiast do kwestii regulacji czasu pracy, przypominając o wygasającej 1 stycznia 2028 roku klauzuli opt-out. Wskazał na całkowity brak konkretów ze strony ministerstwa w tej sprawie.

– Brakuje wyjścia poza schemat i przedstawienia realnego „game changera”. To przypomina czasy poprzedniej minister zdrowia Izabeli Leszczyny: niekończące się poprawianie systemu w ten sam nieskuteczny sposób – podkreślił Balicki.

Zdaniem rozmówcy PAP narastający kryzys w ochronie zdrowia i brak skutecznych rozwiązań doprowadzą ostatecznie do roszad personalnych. Balicki zaznaczył, że choć nie nastąpi to natychmiast, to zmiany są niezbędne, by ruszyć z miejsca.


Szpital zejdzie 18 metrów pod ziemię. Zabezpieczenie na czas kryzysu