Czy w kolejce do kasy może stać oszust? Wielu wydaje się to mało prawdopodobne, a jest to przecież możliwe.

– Zawsze zastanawia mnie, z jaką łatwością ludzie w dyskontach „chwalą się” swoim numerem telefonu, nie zważając na obcych stojących w kolejce. A przecież tak bardzo deklarujemy dbałość o RODO i ochronę danych osobowych. Coś tu ewidentnie nie gra – pisze pan Piotr, czytelnik Trojmiasto.pl. Oto jego list.

tak, nie używam karty, nie boję się o to, że ktoś go przechwyci
18%

jeśli, to robię to dyskretnie
22%

nie, nie podaję numeru, korzystam z karty
60%

Nie wiem, czy też tak macie, ale za każdym razem, gdy stoję w kolejce w Biedronce, ktoś przede mną głośno i wyraźnie podaje kasjerce swój numer telefonu. Wszystko po to, by doliczyć rabat z tzw. Karty Biedronki, której fizycznie nie ma przy sobie, a woli uruchomić ją, dyktując numer. I zawsze zadaję sobie pytanie: dlaczego tak łatwo przychodzi im ujawniać ten numer w miejscu publicznym?Z telefonu można zrobić zły użytek

Oczywiście, zwykły „zjadacz chleba” raczej nie wykorzysta tej wiedzy w złej wierze. Jednak nietrudno wyobrazić sobie kogoś, kto podsłucha i zapamięta numer, a następnie użyje go w niecnych celach.

Nie wchodząc w szczegóły techniczne ani nie siląc się na wybujałą fantazję (a możliwości jest wiele), gdybym sam chciał zostać takim „złośliwcem”, mógłbym przygotować prostą, fałszywą stronę dyskontu. Wystarczy zrobić zakupy, postać chwilę w kolejce, poznać numer swojej ofiary, a później wysłać SMS w stylu:

„Dziękujemy za dzisiejsze zakupy w naszym sklepie. Otrzymujesz bon podarunkowy o wartości 50 zł do odebrania na stronie XYZ.PL”

albo

„Dziękujemy za zakupy. Zakupione przez Pana mleko pochodzi z wadliwej partii – prosimy o zwrot towaru w ciągu 3 dni…”

I po godzinie… 95 procent osób da się nabrać i bez potrzeby wybierze się do sklepu.


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(12724)

Wszystko trafia do bazy oszusta

Na stronie – oczywiście – pojawi się prośba o podanie PESEL-u, imienia, nazwiska i innych danych, by odebrać rzekomą nagrodę. Wszystko to trafiłoby do bazy oszusta. Jestem przekonany, że nie brakowałoby osób, które – kuszone wizją dodatkowych pieniędzy – dałyby się złapać. Tym bardziej że wiadomość wydaje się wiarygodna: przecież zakupy rzeczywiście miały miejsce, więc sklep musi wiedzieć, co pisze. A wykradzione dane osobowe mogą już narobić ogromnych szkód – wszystko zależy od pomysłowości i złośliwości sprawcy.

A przecież można tego uniknąć, zachowując dyskrecję: podać numer na karteczce, wyszeptać go kasjerce lub po prostu mieć przy sobie fizyczną kartę rabatową. Niestety, ile razy bym nie był w sklepie, tyle razy słyszę, jak ktoś wykrzykuje swój numer na „pół sklepu”.

Bądźmy czujni, bo łatwo paść ofiarą naciągaczy

Na szczęście nie słyszałem jeszcze, by ktoś faktycznie wykorzystał ten numer w złym celu – i sam nie mam takiego zamiaru. Ale warto uświadamiać innych o potencjalnych zagrożeniach.


Katalog.trojmiasto.pl –
Hipermarkety w Trójmieście


więcej

Reasumując: nie przepadam za tematem RODO i mam wrażenie, że kiedyś, gdy wszyscy o wszystkich wiedzieli więcej, było… łatwiej. Nie chcę być posądzony o paranoję – ale wokół tyle się mówi o phishingu i oszustwach. W mojej rodzinie i wśród znajomych znam już kilka przypadków utraty pieniędzy przez chwilową nieuwagę i wyjawienie danych, których ujawniać nie należało.

Dlatego zawsze staram się być czujny. Dotąd mi się to udawało – ale czy zawsze będzie? Tego nie wiem. Czas pokaże.