Wokół tematu ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej od długiego czasu istnieje atmosfera napięcia między Polską a Ukrainą, jest to temat niezwykle delikatny i trudny w dyplomatycznej „obsłudze”. W rocznicę krwawej niedzieli przypadającej na 11 lipca premier Donald Tusk przypomniał, że to jego działania doprowadziły do wznowienia po latach poszukiwań i prac ekshumacyjnych na Ukrainie. Na te słowa ostro zareagował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który wskazał, że przełom nastąpił dzięki rozmowom prowadzonym przez Karola Nawrockiego. A jaka jest prawda?

Tusk mówi o swoich staraniach ws. ekshumacji ofiar Wołynia


Premier w nagraniu opublikowanym z okazji rocznicy krwawej niedzieli mówił o obowiązku pamięci wobec ofiar. Podkreślił, że zamordowani „nie mogą pozostać bezimienni” i nie mogą być pozbawieni godnego pochówku. Właśnie w tym kontekście zaznaczył, że jako szef rządu podjął skuteczne starania o wznowienie po latach poszukiwań i ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej oraz innych ofiar wojen XX wieku na Ukrainie.

Ostra odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego


Wypowiedź Tuska spotkała się z natychmiastową reakcją Rafała Leśkiewicza. Rzecznik prezydenta nie zgodził się z sugestią, że to premier odegrał kluczową rolę w odblokowaniu prac. We wpisie w mediach społecznościowych napisał wprost: „Co za bezczelność!”


Leśkiewicz przekonywał, że zgody władz Ukrainy na wznowienie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych były efektem spotkania Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim w Warszawie w grudniu 2025 roku. Jak zaznaczył, od tamtej pory Instytut Pamięci Narodowej uzyskał kilka zgód, które pozwoliły prowadzić działania m.in. w Ostrówkach, Woli Ostrowieckiej i Hucie Pieniackiej.

Skąd wziął się spór o wznowienie prac nad ekshumacjami


Temat ekshumacji wraca od miesięcy. Na początku 2025 roku Donald Tusk ogłosił przełom, a wcześniej strona ukraińska zapowiedziała zniesienie obowiązującego od 2017 roku zakazu. Kilka miesięcy później rozpoczęły się ekshumacje w Puźnikach, a następnie pojawiły się kolejne zgody na prace.


Dodatkowego znaczenia nabrała też grudniowa wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie, podczas której rozmawiał zarówno z premierem, jak i z Karolem Nawrockim. To właśnie wokół tego, komu w większym stopniu należy przypisać polityczny przełom, toczy się dziś najostrzejszy spór.

Tylko część wniosków dostała zgodę


Choć proces został odblokowany, nie wszystkie sprawy zakończyły się sukcesem. Ukraina zgodziła się dotąd na realizację tylko części wniosków złożonych przez IPN. Część została odrzucona, a na część wciąż nie ma odpowiedzi.


Czytaj też:
Ofiary UPA doczekają się Muru Pamięci w Warszawie. Premier właśnie to ogłosił Czytaj też:
Nie dla Ukrainy w Unii Europejskiej. PiS zapowiada projekt uchwały do Sejmu