Jedną z najzabawniejszych komedii tegorocznej FETY jest czeska "Odyseja narciarska" w wykonaniu  Bratři v tricku.

Święto teatru plenerowego i ulicznego przyciągnęło do Parku im. Rolanda ReaganaMapka wielu widzów, pomimo niepewnej w sobotę pogody i wieczornego deszczu. Nie ma w tym roku na Festiwalu FETA spektakularnych, dużych produkcji, jednak liczba i jakość produkcji komediowych czy akrobatycznych w dużej mierze to rekompensuje. Publiczność respektuje zasady festiwalowego savoir-vivre’u. Także dlatego FETA to dobrze spędzony czas z teatrem pod chmurką.

To, co rzuca się w oczy podczas wydarzeń Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA 2026 to dyscyplina ich odbiorców. Publiczność festiwalowa przed każdym przedstawieniem wysłuchuje instrukcji jak należy się zachować podczas festiwalowych spektakli.


Ambitny początek FETY, ale nie bez zastrzeżeń
Ambitny początek FETY, ale nie bez zastrzeżeń

Zdecydowana większość stosuje się do tych zasad, dzięki temu nawet wtedy, gdy widzów jest bardzo dużo (taka kumulacja miała miejsce na przykład w sobotę na spektaklu „Skiing Odyssey” sympatycznych Czechów z Bratři v tricku) nie jest to przesadnie uciążliwe dla oglądających.

Respektowanie festiwalowego savoir-vivre’u się sprawdza

Ci najbliżej sceny siedzą na trawie, dalej jest miejsce dla osób z własnymi siedziskami, a z tyłu oglądają przedstawienia osoby stojące i rzadko dochodzi do nieporozumień na tym tle. Większość widzów podczas deszczu zakłada peleryny czy kurtki przeciwdeszczowe zamiast użyć parasola, który ogranicza pole widzenia innym. Na szczęście tylko sporadycznie potrzeba zapalania papierosa zakłóca niepalącym odbiór wydarzeń. Także telefony nie dzwonią zbyt często, a jeśli już muszą być odebrane, to większość widzów na czas rozmowy wychodzi poza teren widowni.

Prawdziwą taneczną perełkę z lalką tytułowej "Victorii" zagrała Céline Fellay z Company Les Malles.

Niestety, ciągle zdarzają się właściciele psów, którzy lekceważą zagrożenia dla swoich pupili (gwałtowne dźwięki, race dymne, nieprzyjemne zapachy) jakie mogą towarzyszyć przedstawieniom, przez co nie da się do końca przewidzieć reakcji zestresowanego psa w tłumie. Zwierzęta wprawdzie trzymane są na smyczy, ale niektórzy właściciele pozwalają im swobodnie szwendać się pomiędzy widzami (podczas „Among Trees” grupy antagon theaterAKTion duży pies „nurkował” pomiędzy siedzącymi i lizał dzieci po twarzy przy biernej postawie jego właścicielki).

W sobotę pojawiły się bardzo potrzebne drogowskazy do poszczególnych lokalizacji. Brakuje jednak tablic z informacją o planowanym występie i jego godzinie w miejscach przedstawień. Z praktycznych nowości – osoby mające problemy z poruszaniem się, mogą zgłosić się do Centrum Festiwalowego po transport meleksem – tam też dostępny jest jego rozkład jazdy. Na całym terenie jest dużo toalet przenośnych, wraz z punktami, gdzie można umyć ręce.

Dobra frekwencja, choć bywało lepiej

Po zdecydowanie zbyt licznej publiczności spektaklu otwarcia – „Stracony sen” Teatru Ósmego Dnia z Poznania przy Forum Gdańsk – w Parku im. Rolanda Reagana jest pod tym względem lepiej. Program ułożono tak, żeby podczas nocnych spektakli zawsze była alternatywa. Widowiska prezentowane są w różnych, odległych od siebie punktach parku. W przypadku sobotnich produkcji antagon theaterAKTion i Collectiff Le Méandre były to aż dwa kilometry.

Właściwie nadmiar publiczności był problemem jedynie dla celebrującego imponujące 40 lat istnienia gdańskiego Teatru Snów, którego kontemplacyjna „Klasa”, poświęcona reminiscencjom z życia dojrzałego mężczyzny wracającego (myślami?) do swojej szkolnej ławki i wspomnień ze swojego życia nie uwiodła festiwalowych widzów.

W weekend publiczności było dużo, ale nie tyle, żeby trudno było znaleźć miejsce do względnie komfortowego oglądania przedstawień.

Poza tym, także z uwagi na zapowiadany na sobotę deszcz, publiczności w festiwalowych lokalizacjach było sporo, ale nie za dużo. Jeśli więc ktoś nie dołączał do oglądania spektakli w trakcie, nie miał większych problemów ze znalezieniem sobie względnie dobrego miejsca.

Oczywiście takie trudności generował mobilny, bardzo interaktywny show francuskiego Adhok „Emergency Exit”, w którym energiczni seniorzy świadomie i bezkompromisowo odrzucają społeczne oczekiwania, by zadbać o samych siebie – tyle, że taka jest natura spektakli mobilnych, gdzie nie da się niczego do końca zaplanować, a każdy postój trwa kilka-kilkanaście minut.

Triumf teatralnych opowieści

Nie ma w tym roku na festiwalu wielkich olśnień, ale jest kilka teatralnych perełek. Z pewnością do takich należy „Arcadia” krakowskiego Teatru KTO, która przekonuje, że siłą teatru nie musi być rozbudowana scenografia i efekty sceniczne, a dobry pomysł, kreatywne wykonanie i sprawni aktorzy, którzy temu wszystkiemu sprostają.

Rekwizytem wielokrotnego użytku w okazują się ławki ze składanymi nóżkami – aktorzy przy ich pomocy opowiadają o życiu, od narodzin do śmierci. Kilkanaście epizodów w wykonaniu zespołu Teatru KTO to fascynująca podróż przez egzystencję, z okresem dorastania, porywami serca, dramatem wojny, śmiercią. Zaś ławki w rękach aktorów stają się m.in. niemowlakiem, karabinem, trumną czy walizką.

Teatr plenerowy ma swoje prawa - zawsze można zostać wciągniętym w wir teatralnych zdarzeń.

Świetną, spójną komedię w duchu narciarskich i biatlonowych zmagań (z żonglerką kijkami i nartami) zaproponowali Czesi z Bratři v tricku. Ich „Skiing Odyssey” angażuje wybrane osoby z publiczności do biegania na nartach po trawie, a sam spektakl wywołuje mnóstwo uśmiechu wśród jego odbiorców.

Istotnym motywem podczas tegorocznej FETY jest ekologia. Najbardziej zaangażowana jest w tym kontekście produkcja antagon theaterAKTion z Niemiec. Ich „Among Trees” to wariacja na temat klimatu i wyrębu lasów z perspektywy drzew. Kilkunastu aktorów odgrywa sceny przemocy wobec tych wyjątkowych dla życia na ziemi roślin (brutalna scena wycinki piłą łańcuchową) przy świetnej muzyce wykonywanej na żywo. Spektakl składa się z ciągu zaangażowanych obrazów, z oczywistą tezą, a też w świetnym wykonaniu i odpowiednią dramaturgią.

Warto w tym kontekście wspomnieć też o efektownym, energetycznym, zwróconym w stronę globalnych niedoborów wody „Can’t Escape” Teatru 3,5 z Dzierzgonia.

Dużo popisów akrobatycznych

Właśnie dramaturgii brakuje występowi urodziwych Estonek z Big Wolf Company – ich spektakl „Three Sisters” łączy akrobacje na szarfie, hamaku i kole cyrkowym z ambicją opowiedzenia co nieco o kulturze i folklorze Estonii, ale efekt (poza częścią akrobatyczną) był mizerny. Bardzo dobrze zaprezentował się Duo flexoncirc z Niemiec – w ich energetycznym „Rock’n’Roses” zarówno mężczyzna, jak i kobieta podnoszą partnera siłą własnych mięśni.

W tym roku na FECIE jest dużo akrobacji. Na zdjęcie "Three Sisters" z estońskiego Big Wolf Company.

Najdziwniejszy, choć naprawdę zabawny był popis równowagi w wykonaniu formacji Companyia Nacho Flores w „Domte”, w którym performer (do muzyki granej przez partnera) przy pomocy osób z publicznosci buduje misterną konstrukcję z drewna, by ją… osiodłać i ujeżdżać za pomocą naprędce założonych lejców.


30 zespołów z całego świata. Nadchodzi FETA
30 zespołów z całego świata. Nadchodzi FETA

Młodszym widzom dużo radości sprawił żartobliwy duet StreetFools Company – ich „Banaba Flup” to szalupa ratunkowa ratująca wyrazistych, zabawnych bohaterów przed powodzią. Z kolei prawdziwą taneczną perełką jest „Victoria” Company Les Malles – poświęcona paryskiej diwie i tancerce kabaretowej sprzed lat, która dziś – jako lalka pyskówka, dzięki umiejętnościom tanecznym Céline Fellay – wspomina dawne dzieje. Granie „na byle czym” to z kolei specyfika komediowych uteatralizowanych koncertów Jashgawronsky Brothers, którzy tym razem bawią spektaklem „ToyBoys”.

Efektowny finał francuskiego Collectiff Le Méandre

Pomimo deszczu udało się w sobotę zagrać wszystkie spektakle. Także ostatni, będący jednocześnie propozycją na niedzielny finał festiwalu „Fantôme” francuskiego Collectiff Le Méandre. Twórcy proponują de facto pełnometrażowy film animowany (stworzony przez artystów tej grupy), uzupełniony znakomitą wokalno-instrumentalną muzyką wykonywaną na żywo oraz udziałem statystów wprowadzających niektóre elementy z filmu pomiędzy widzów.

Sobotę i niedzielę wieńczy efektowny wizualnie, łączący muzykę i obraz animowany z planem żywym "Fantôme" francuskiego Collectiff Le Méandre.

Sam film jest mozaiką kilku różnych odrębnych akcji, więc trudno wnikliwie śledzić losy chłopca – tytułowego Fantôme’a – z dużą uwagą, bo tę zabierają mu muzycy i statyści. Na szczęście nieco porządku wprowadza podział na rozdziały z krótkim komentarzem/zapowiedzią najbliższych zdarzeń. To jednak wymagająca, ale niezwykle efektowna wizualno-muzyczna próba opowiedzenia o opresji systemu totalitarnego, okrucieństwie wojny i rodzinnych dramatach.

W niedzielę ciąg dalszy

Większość sobotnich propozycji będzie można zobaczyć również w niedzielę. Z uwagi na lepszą pogodę z pewnością bardziej efektowne będą popisy akrobatyczne (Estonki ze spektaklu „Three Sisters” wprost o tym mówiły po sobotnim występie). Warto też mieć na względzie innych akrobatów: czeskiego BoCirk Company z „Summer Heat” czy belgijskiego Circumstances z ich „Beyond”.

Najważniejsze by zabrać ze sobą dobry nastrój, chłonąć atmosferę teatralnego święta i postarać się nie popsuć jej innym, stosując się do przypominanych przed występami zasad.