Duńczycy szlifują formę przed meczem z Lechem Poznań. Mają za sobą trzy sparingi - Zdjęcie główne

Autor: agf.dk | Opis: Duńczycy ciężko pracują do meczu z Lechem Poznań. Widzą swoje szanse na postawienie się mistrzowi Polski

Tego lata sztab szkoleniowy Aarhus GF musiał zaplanować okres przygotowawczy w taki sposób, aby zespół był gotowy chwilę wcześniej, niż przed startem rozgrywek Superligi. Mistrzowie Danii wznowili treningi już 17 czerwca, rozpoczynając od testów wydolnościowych i pierwszych zajęć na boiskach treningowych w Aarhus. Kilka dni później rozegrali pierwszy mecz kontrolny, który był w zasadzie meczem pokazowym. Przeciwnikiem był klub partnerski, FC Djursland. Spotkanie zakończyło się wynikiem 12:0 dla podopiecznych trenera Jakoba Poulsena.

Cztery sparingi i zagraniczny wyjazd

W ramach całego okresu przygotowawczego Aarhus GF zaplanowało cztery mecze kontrolne – trzy spotkania już się odbyły. Pierwszym rywalem był Viborg FF, a więc były klub obecnego szkoleniowca Duńczyków. Następnie mistrzowie kraju zagrali ze szkockim Motherwell FC, a następnie udali się w podróż do Belgii. Najważniejszym elementem przygotowań był sparing z Union Saint-Gilloise – ubiegłorocznym uczestnikiem Ligi Mistrzów. Na zakończenie zostaje jeszcze jeden mecz z AC Horsens.

Plan meczów kontrolnych Aarhus GF:

27 czerwca – Viborg FF (Dania),
5 lipca – Motherwell FC (Szkocja),
11 lipca – Union Saint-Gilloise (Belgia),
15 lipca – AC Horsens (Dania).

Pierwszy mecz kontrolny tego lata zakończył się remisem. Mistrzowie Danii otworzyli wynik rywalizacji z Viborgiem FF po upływie pierwszego kwadransa. Krótko cieszyli się z prowadzenia po golu Sebastiana Jorgensena, gdyż rywale po pięciu minutach odpowiedzieli za sprawą Jeppe Gronninga. Po zmianie stron żadna z drużyn nie przechyliła szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Trener Poulsen miał w tym meczu ograniczone pole manewru. Z drużyną trenował już Jens Jonsson, którego podpisano w drugim dniu lipca, ale nie było jeszcze nowego nabytku, Mikaela Andersona oraz Kevina Yakoba, który reprezentował Irak na mistrzostwach świata. Na „dziewiątce” wystąpił nominalny skrzydłowy, Tobias Bech i wiele wskazuje na to, że szkoleniowiec właśnie tym zawodnikiem załata dziurę na szpicy po odejściu Patricka Mortensena.

Drugie spotkanie to już przekonujące zwycięstwo nad Motherwell FC, które tego lata też startuje w eliminacjach europejskich pucharów. Duńczycy wygrali aż 4:0, a dublet ustrzelił wspomniany Sebastian Jorgensen. W ubiegłym sezonie był wypożyczony do Aarhus z Malmo FF. Liczbami nie zachwycił, ale klub zdecydował się na jego wykup. Teraz Lech musi zwrócić uwagę na 26-letniego skrzydłowego, który złapał naprawdę niezłą formę.

Trudny rywal przed meczem z Lechem Poznań

Dla sztabu szkoleniowego szczególnie istotny był test przeciwko belgijskiemu Union Saint-Gilloise. Spotkanie z tak wymagającym przeciwnikiem miało pozwolić na ocenę poziomu przygotowania drużyny przed oficjalnym startem sezonu i inauguracyjnym meczem z podopiecznymi trenera Nielsa Frederiksena. Trener Aarhus GF jeszcze przed tym meczem kontrolnym wskazywał na podobieństwa w grze Lecha i Unionu, sugerując, że wybór takiego sparingpartnera nie był przypadkowy.

Mecz w Belgii odbył się w formacie 4 x 30 minut. Mistrzowie Danii od początku chcieli narzucić swój styl gry, podejść bardzo wysoko. Grając trójką w obronie, ryzykowali zostawianiem wolnych przestrzeni, z których korzystali przeciwnicy. Tak padł pierwszy gol dla Unionu, gdy zawodnicy Aarhus byli za daleko od rywali i nie zdążyli z zablokowaniem uderzenia z prawej strony pola karnego.

Mocną stroną Duńczyków są stałe fragmenty gry, za które odpowiada Markus Uglebjerg – postać znana kibicom Lecha Poznań. Dzięki skutecznego wykorzystaniu rzutu rożnego, Aarhus GF doprowadził do wyrównania. 

– Mamy pewien atut w postaci ważnego człowieka w naszym sztabie, który świetnie zna polski zespół. Do niedawna był asystentem trenera Nielsa Frederiksena. Zamierzamy wykorzystać jego wiedzę w maksymalny sposób – mówił jeszcze kilka tygodni temu trener Jakob Poulsen w rozmowie ze stacją TV2.

Duńczycy przegrali to spotkanie po bramce w ostatnich minutach tego wymagającego pojedynku, choć starało się utrzymywać równe tempo i odpowiadać Belgom kontratakami. Brakowało w nich jedynie odpowiedniego wykończenia, ale piłkarzom Aarhus ewidentnie nie wystarczało już sił. W dodatku w sobotnim meczu stracili też jedną z czołowych postaci, Gifta Linksa. Wahadłowy poczuł się źle po zderzeniu z przeciwnikiem i był zmuszony opuścić plac gry. Nie wydaje się jednak to coś na tyle poważnego, by nie mógł zagrać przeciwko Kolejorzowi.

Kilka wzmocnień tego lata

Aarhus przeprowadziło w tym okienku cztery transfery, choć dwa z nich opierały się na zatrzymaniu piłkarzy w klubie po zakończeniu wypożyczeń. Mowa tu o Sebastianie Jorgensenie i Rasmusie Carstensenie, za którego Duńczycy zapłacili około miliona euro. Oprócz tego do klubu po roku wrócił Mikael Anderson, którego klub wykupił z Djurgardens IF, a także wspomniany Jens Jonsson – wychowanek, który ostatnie lata spędził w AEK-u Ateny. 

Trener Jakob Poulsen w okresie letnich przygotowań włączył do kadry pierwszego zespołu dwóch młodzieżowców – napastnika Jamesa Bogere oraz pomocnika Oskara Haugstrupa. Pierwszy z nich to już podstawowy napastnik seniorskiej reprezentacji Ugandy. Drugi z młodych zawodników w poprzednim sezonie debiutował w rozgrywkach Superligi, ale formalnie był jeszcze piłkarzem juniorskiej drużyny do lat 19.

Aarhus ma jeszcze czas, by zrealizować kolejne ruchy transferowe. Do 16 lipca musi zgłosić kadrę A, która przystąpi do rywalizacji z Lechem Poznań. Do 24 godzin przed meczem Duńczycy będą też mogli zgłosić maksymalnie dwóch kolejnych piłkarzy (ta sama zasada dotyczy się mistrzów Polski, więcej pisaliśmy o tym TUTAJ). Obie drużyny spotkają się we wtorek 21 lipca o godz. 19 na stadionie w Randers.   

Jakub Kowalski

Od dziecka zakochany w wielu dyscyplinach sportu. Najlepiej odnajduje się na piłkarskim boisku i przed tarczą do darta. Zimą z zapartym tchem śledzi poczynania skoczków narciarskich. Z portalem „Sportowy Poznań” związany od początku 2026 roku. W przeszłości publikował na łamach Wirtualnej Polski oraz „Głosu Wielkopolskiego”.