Chwila nieuwagi wystarczyła, by kilkuletnia dziewczynka znalazła się sama na ulicy. Pomogli jej przypadkowi przechodnie i ochrona pobliskiego biurowca. Na reakcję służb czekali pół godziny. Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu przy ul. Jana Heweliusza w Gdańsku.
Przerażone dziecko na chodniku. Bariera językowa utrudniała pomoc
od razu dzwonię na 112
46%
szukam rodziców w okolicy
40%
najpierw proszę innych o pomoc
1%
W piątek po godzinie 16. kobieta zauważyła ok. 2-3-letnią dziewczynkę biegającą bez opieki po chodniku. Sytuacją błyskawicznie zainteresowali się również inni przechodnie oraz ochroniarz pobliskiego biurowca. Dziewczynka była wyraźnie przestraszona, a dodatkowym utrudnieniem okazała się bariera językowa – dziecko mówiło wyłącznie po niemiecku.
Kobieta natychmiast powiadomiła służby, dzwoniąc pod alarmowy numer 112. Ponieważ zgłaszająca zaopiekowała się maluchem, interwencję zakwalifikowano jako niewymagającą natychmiastowego działania w trybie pilnym. Na miejsce skierowano najbliższy wolny patrol policji, który dotarł po ok. 30 minutach.
Oczekiwanie na patrol. Czy pół godziny to zbyt długo?
Dla części świadków i pracowników ochrony czas oczekiwania na funkcjonariuszy był zastanawiająco długi – zwłaszcza że chodziło o bardzo małe, płaczące i nieznające języka dziecko. Po ponownym kontakcie telefonicznym usłyszeli, że „zgłoszenie zostało przyjęte i czeka w kolejce”.
Jak wyjaśnia jednak policja, ze względu na brak bezpośredniego zagrożenia życia oraz zapewnioną opiekę nad dziewczynką, interwencję potraktowano jako zwykłą. Kluczowe znaczenie miało również to, że zgłoszenie dotyczyło odnalezienia dziecka, a nie jego zaginięcia – a to, zgodnie z przepisami, zasadnicza różnica. W przypadku zgłoszenia zaginięcia procedury uruchamiane są z automatu w trybie pilnym.
– Na miejsce został skierowany najbliższy wolny patrol Policji, jednak z uwagi na panujące warunki ruchu czas dojazdu trwał 31 min. Funkcjonariusze wylegitymowali zgłaszającą oraz ustalili okoliczności odnalezienia dziecka i wszystkie informacje przekazali oficerowi dyżurnemu – informuje asp. szt. Mariusz Chrzanowski, Oficer Prasowy, Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(646)
Kolejne zgłoszenie i finał na miejscu. Matka 400 metrów dalej
O godz. 16:50 policja otrzymała kolejne zgłoszenie – tym razem dotyczące zaginięcia 2,5-letniej dziewczynki. Matka, która również nie mówiła po polsku, poprosiła o pomoc przechodnia, a ten zadzwonił pod numer 112. Funkcjonariusze szybko powiązali ze sobą oba zgłoszenia. Okazało się, że kobieta znajdowała się ok. 400 metrów od miejsca, w którym odnaleziono dziecko. Policjanci przywieźli ją na miejsce radiowozem, gdzie przekazano jej córkę. Dziecko nie wymagało pomocy medycznej.
Katalog.trojmiasto.pl –
Detektywi w Trójmieście
Policja: Nie czekamy ani 24, ani 48 godzin. Każde zgłoszenie to priorytet
Funkcjonariusze podkreślają, że każde zaginięcie małego dziecka traktowane jest priorytetowo. Po otrzymaniu zgłoszenia działania rozpoczynają się natychmiast, jeszcze przed formalnym przyjęciem zawiadomienia. Informacje z numeru 112 (Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego) trafiają niezwłocznie do najbliższej jednostki Policji. W takich przypadkach sprawdzane są m.in. miejsce ostatniego pobytu dziecka, okoliczny teren, monitoring, szpitale i środki transportu. Policjanci otrzymują także rysopis oraz informacje o ubiorze zaginionego.
W sytuacjach krytycznych może zostać uruchomiony system CHILD ALERT.
Policja przypomina, że w przypadku zagrożenia nie należy czekać 24 czy 48 godzin na zgłoszenie zaginięcia. Każdy taki sygnał wymaga natychmiastowej reakcji – wystarczy zadzwonić pod numer 112 i przekazać jak najwięcej informacji o dziecku.