Norwescy kibice piłkarscy opanowali gdańskie śródmieście, na kwaterę główną wybrali pub Grass na ul. Szerokiej.

Gdańskie Śródmieście zapłonęło podczas meczu Anglia – Norwegia w ćwierćfinale mistrzostw świata. Było norweskie wiosłowanie i angielskie okrzyki o tym, że futbol wraca do domu. Dwa północne narody stworzyły atmosferę iście południową, a pub Grass na ul. Szerokiej przeżył chyba największe oblężenie w historii. – Cieszę się, że polscy fani mogą obserwować, jak bawią się i dopingują kibice za granicami naszego kraju. Być może coś przeniknie do naszych zwyczajów sportowych? – zastanawia się Piotr Zagórski, właściciel Grassa oraz syn Tadeusza Zagórskiego, właściciela popularnego kiedyś pubu Scruffy Murphy’s we Wrzeszczu.

Norwescy kibice opanowali śródmieście

Jak polscy kibice sportu doskonale i niestety wiedzą, biało-czerwonym nie udało się zakwalifikować na piłkarskie mistrzostwa świata, które od miesiąca trwają w USA, Kanadzie i Meksyku. To nie znaczy jednak, że w naszym kraju nikt nie żyje mundialem i jest on nieobecny na polskich ulicach.

Norwescy kibice piłkarscy opanowali gdańskie śródmieście, na kwaterę główną wybrali pub Grass na ul. Szerokiej.

Od początku trwania mistrzostw turystyczne gdańskie Śródmieście było oblegane przez Brytyjczyków (w mundialu uczestniczą Anglia i Szkocja) oraz Skandynawów (Norwegia i Szwecja). Gdy pucharowa drabinka mundialu przesądziła, że w ćwierćfinale mundialu Anglia zagra z Norwegią, i w dodatku w sobotni wieczór, było wiadomo, że „będzie grubo” (jak mawia starsza młodzież).


Mundial 2026 w Trójmieście. Gdzie oglądać mecze?
Mundial 2026 w Trójmieście. Gdzie oglądać mecze?


Mistrzostwa świata w piłce nożnej czas zacząć. Są trójmiejskie ślady
Mistrzostwa świata w piłce nożnej czas zacząć. Są trójmiejskie ślady

Wiele lokali na czas mundialu wstawiło do swych wnętrz telewizory, ale szeptany marketing i klimat prawdziwego sportowego baru sprawiają, że prędzej niż później kibice trafiają do pubu Grass. Zimne napoje roznoszą tu studenci medycyny – wśród nich sobowtór byłego obrońcy reprezentacji „Trzech Lwów”, a obecnie eksperta stacji BBC, Micah Richardsa, co tylko wzmaga autentyczność wyspiarskiego klimatu.

Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Wiosłowanie i 3 Lwy w sercu Gdańska

W sobotę kibice obu reprezentacji przyjęli zgoła odmienne strategie – Anglicy, w większości młodzi mężczyźni, schodzili się do baru już od wczesnego popołudnia, z kolei Norwegowie całymi rodzinami przychodzili później, ale było ich znacznie więcej. W końcu, jak pisał jeden z dziennikarzy z tego kraju: „to największy event sportowy w historii Norwegii, bez dwóch zdań”.

Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem pub był już nabity do granic możliwości. Mimo deszczowej aury atmosfera była gorąca jak w Meksyku. Co pewien czas Norwegowie bez żadnej komendy, jakby zaprogramowani na konkretną godzinę, zaczynali swoje słynne wiosłowanie. Ru, ru, ru, ru!!!

– Oni rozbudzili dumę w całym narodzie. Niezależnie od tego, jak zakończy się ten mecz, ten turniej na długo pozostanie w pamięci wszystkich Norwegów. Dostarczył ogromnych emocji, wzruszeń i powodów do radości, a ta drużyna swoją postawą zdobyła sympatię kibiców nie tylko w Norwegii. Trudno jej nie kibicować. Dlatego wszyscy mocno trzymamy kciuki, aby ten piękny sen i niezwykła przygoda trwały jak najdłużej. Mamy nadzieję, że zakończy się awansem do strefy medalowej i zapisze się złotymi zgłoskami w historii norweskiego futbolu – mówił nam przed meczem Gunnar, który przyjechał do Gdańska ze Stavanger.

Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Mimo że mecz toczył się o wysoką stawkę, atmosfera była znakomita i przyjazna – puszczano na przemian przeboje z obu krajów, oczywiście każdy z angielskich standardów Norwegowie znali na pamięć. Ktoś musiał wygrać, uczyniła to Anglia w stosunku 2:1 po dogrywce, ale po trwającym prawie trzy godziny widowisku nikt nie był załamany.

Z Wrzeszcza do Śródmieścia

Być może w tym roku futbol wreszcie wróci do domu?

– Cieszę się, że polscy fani mogą obserwować, jak bawią się i dopingują kibice za granicami naszego kraju. Być może coś przeniknie do naszych zwyczajów sportowych? – zastanawia się Piotr Zagórski, właściciel Grassa oraz syn Tadeusza Zagórskiego, właściciela popularnego kiedyś pubu Scruffy Murphy’s we Wrzeszczu.
Pub we Wrzeszczu pod zegarem, który doskonale znał każdy miłośnik sportu, został zamknięty w 2016 r. Rok później otwarto Grassa. Inne czasy, inna klientela, Scruffy był bardziej lokalny, Grass jest międzynarodowy, nie tylko dlatego, że właściciel sobie tak wymyślił. Tanie linie lotnicze zmieniły Europę, nie jest dziś wielkim problemem przemieścić się z Wysp Brytyjskich do Polski oraz vice versa.


Popularny pub Scruffy O'Brien we Wrzeszczu zamknięty
Popularny pub Scruffy O’Brien we Wrzeszczu zamknięty

Poza lokalizacją jedno się nie zmieniło – sportowy klimat i klientela. U Zagórskiego, kiedyś utalentowanego piłkarza juniorów Lechii Gdańsk, chętnie bywają jego koledzy z boiska: Sebastian Mila, Krzysztof Brede (aktualnie II trener Lechii Gdańsk), Krzysztof Rusinek (trener kibicowskiego klubu TLG). Bywa też w Grassie Nigel „Papa” Nyoni, legenda rozgrywek niższego szczebka z Zimbabwe, znany z tego że kiedyś przyjechał na mecz spóźniony na rowerze elektrycznym, a mimo to zdobył dwa bezcenne gole.


Piłkarz z Zimbabwe przyjechał na rowerze spóźniony, strzelił 2 gole. Teraz odpocznie
Piłkarz z Zimbabwe przyjechał na rowerze spóźniony, strzelił 2 gole. Teraz odpocznie

Bywał też na Szerokiej były trener biało-zielonych z Gdańska John Carver, który w Grassie czuł się jak u siebie w domu w Newcastle. Być może on w tym roku ze swymi rodakami będzie świętował „powrót futbolu do domu”?

Dodaj reakcję
Dodaj reakcję