Czy pisarze korzystają z AI? A jeśli tak, to w jaki sposób? Pytamy trójmiejskich autorów i autorki.

Jakiś czas temu noblistka Olga Tokarczuk wyznała, że sztuczna inteligencja pomaga jej w pisaniu. Słowa te wywołały kontrowersje, oburzenie i lawinę krytyki. Internauci uznali, że to niemal świętokradztwo i odzieranie literatury z pierwiastka ludzkiego. Burza minęła, ale została nieufność wobec świata literackiego i niepewność: co dalej? Czy pisarze mają prawo korzystać z AI? A jeśli tak, to na jakich zasadach? Gdzie leży granica między twórczością i kreatywnością a odtwórczym pisaniem czy raczej przepisywaniem?


Sprawdź imprezy literackie w Trójmieście IMPREZY I WYDARZENIA

więcej

AI jest już wszędzie

oczywiście, to świetne narzędzie
42%

czasami używam prywatnie
18%

nie, trzymam się od tego z dala
23%

nie, bo nie wiem co to
3%

AI coraz śmielej wkracza do świata ludzi i rozgaszcza się we wszystkich dziedzinach naszego życia. Wirtualni asystenci, narzędzia takie jak ChatGPT czy inne boty konwersacyjne pomagają nam niemal na każdym kroku: w nawigacji, pisaniu, rozwiązywaniu problemów, analizowaniu lub szukaniu informacji i odpowiedzi na nurtujące nas pytania, tworzeniu grafik, retuszowaniu zdjęć itp.

Nic dziwnego zatem, że sztuczna inteligencja obecna jest również w kulturze i sztuce, o czym pisaliśmy już wielokrotnie. AI staje się naszym przyjacielem i terapeutą, pomoże znaleźć książkę w bibliotece, stworzy teledysk, film katastroficzny lub dzieło sztuki albo umożliwi zwierzenie się jak kumplowi.

SI, jako zdolna do naśladowania ludzkich procesów myślowych, z jednej strony fascynuje i chętnie z niej korzystamy, a z drugiej – budzi niepokój i prowokuje do pytań o etykę oraz o to, gdzie leży bezpieczna granica użytkowania i czy grozi nam utrata kontroli.

Olga Tokarczuk przyznała się do korzystania z narzędzi AI, co wywołało lawinę kontrowersji.

Czy AI jest zagrożeniem dla literatury?

Podczas odbywającej się w Poznaniu konferencji Impact’26 Olga Tokarczuk przyznała, że również ona korzysta z AI, a dokładnie z płatnej, zaawansowanej wersji modelu językowego i „rozmawia” z chatem AI. Pisarka miała powiedzieć, że bywa „w głębokim szoku, patrząc na to, jak fantastycznie powiększa on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne”.

Personalny zwrot noblistki do sztucznej inteligencji słowami: „kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?” wzbudził falę kontrowersji i wywołał burzę wokół wykorzystywania AI w twórczości, jaką jest pisanie. Pojawiło się pytanie, czy sztuczna inteligencja może stać się realnym zagrożeniem dla literatury?


Sobczak, Kaszubowska i Sakowicz: w Gdańsku rządzą kobiety
Sobczak, Kaszubowska i Sakowicz: w Gdańsku rządzą kobiety

W sieci zawrzało. Kolejni pisarze i osoby ze środowiska literackiego zaczęli zabierać głos w temacie korzystania z AI oraz tego, w jakim zakresie to robią lub w jakim można według nich to robić. Wielu z nich przyznaje otwarcie, że wykorzystuje to narzędzie w swojej pracy, głównie do zadań „nietwórczych”, takich jak research, edycja czy korekta tekstu. Maszyna bywa też dla niektórych partnerem w burzy mózgów.

SI jako zdolna do naśladowania ludzkich procesów myślowych z jednej strony fascynuje i chętnie z niej korzystamy, a z drugiej - budzi niepokój i prowokuje do pytań o etykę.

AI w roli sprawnego asystenta

A jak to jest u pisarzy i pisarek z Trójmiasta? Gdańska autorka bestsellerowych powieści, m.in. „Uwierz w Mikołaja”„Wiatr od morza”.

– Jestem fanką technologii. Korzystam z AI regularnie, ale nie do pisania książek. Używam jej przede wszystkim do researchu, ale dokładnie wszystko sprawdzam, bo AI lubi konfabulować, porządkowania informacji i usprawniania pracy wydawniczej. Traktuję ją jak bardzo sprawnego asystenta, który pomaga dotrzeć do wiedzy i spojrzeć na temat z różnych stron. Jestem przekonana, że jeżeli umie się korzystać z tych narzędzi, mogą przynieść wiele dobrego. Dlatego też nawet biorę udział w szkoleniach. Wierzę jednak, że najważniejsze w literaturze są emocje, doświadczenia i wrażliwość autora. Tego nie da się zastąpić algorytmem. AI może pomóc w pracy, ale nie przeżyje za nas pierwszej miłości, straty, tęsknoty czy nadziei. A właśnie z takich doświadczeń rodzą się historie, które poruszają czytelników – powiedziała mi Magdalena Witkiewicz.

Magdalena Witkiewicz: Jestem fanką technologii. Korzystam z AI regularnie, ale nie do pisania książek.

AI jako narzędzie do researchu

Podobne doświadczenia ma znany gdański pisarz kryminałów, m.in. serii z Agatą Stec i Arturem Kamińskim.

– Po nagonce, która przetoczyła się przez media społecznościowe, i tak nikt się nie przyzna, że podczas pisania książek korzysta z AI. Prawda jednak jest taka, że trudno zupełnie odciąć się od sztucznej inteligencji, gdy niemal każda wyszukiwarka na takowej się opiera. Jeśli więc chodzi o wstępny research, z pewnością w sposób mniej lub bardziej świadomy korzystam z AI. Nie zdarzyło mi się pytać AI o pomysły czy prosić, by napisało za mnie jakąś scenę, to już byłoby oszustwo. Zresztą, zabrzmi to strasznie megalomańsko, ale lubię mój styl pisania i coraz trudniej mi czytać książki innych autorów, gdyż wciąż towarzyszy mi poczucie, że można byłoby to napisać inaczej – mówi Piotr Borlik.


Katalog.trojmiasto.pl –
Księgarnie w Trójmieście


więcej

AI tak, ale selektywnie i z dystansem

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku twórców i twórczyń gatunku non-fiction, co potwierdza autorka biografii „Pozdrów Reagana”.

– Nie korzystam z AI przy pisaniu. Oczywiście, sięgam do Internetu, żeby poszukać potrzebnych mi informacji, które weryfikuję w kilku źródłach, ale nie pytam o nic narzędzi AI. Ponieważ tworzę teraz głównie literaturę non-fiction, mam głębokie przekonanie, że tu najważniejsza jest autentyczność, intuicja i głębokie zrozumienie drugiego człowieka, których algorytmy nie potrafią idealnie skopiować. Przy pisaniu prozy też uważam, że warto stawiać na własną kreatywność. Nie zamykam się na technologię, jednak podchodzę do niej selektywnie i z dystansem – zapewnia Joanna Bogusławska, znana też jako Aghata Rae.

Piotr Borlik: Autorzy często chwalą się podpisanymi umowami wydawniczymi. No to szach-mat! Nie jedna, a trzy umowy! Żeby nie było, że zamieniłem się w robota albo zatrudniłem ghost writera, dwie z nich to wznowienia.

AI tak, ale kulturę zostawmy ludziom

W bardziej optymistycznym tonie widzi sprawę autor książek kryminalnych opowiadających o losach prokuratora Konrada Kroona.

– Walkę ze sztuczną inteligencją można porównać z dziewiętnastowieczną walką luddystów z maszynami. Była ona tyleż naiwna, co przede wszystkim bezsensowna i z góry skazana na niepowodzenie. Ze sztuczną inteligencją nie wygramy. To nasza przyszłość, kolejny etap rozwoju cywilizacji. Tak jak to było wcześniej w historii i grunt, żeby się w tym nie zatracić. Żeby pamiętać, że jest ona tylko przedmiotem służącym temu, aby sprawić życie człowieka lepszym, łatwiejszym. Osobiście nie używam AI do pisania książek. Pisanie jest dla mnie przede wszystkim przyjemnością, uwielbiam to robić. Wydaje mi się też, że jeśli gdzieś będziemy stawiać granice między tym, co ludzkie, a tym, co sztuczne, to te granice powinna wyznaczać właśnie kultura. Dlatego zostawmy kulturę ludziom – namawia Cyryl Sone.

Joanna Bogusławska: Nie zamykam się na technologię, jednak podchodzę do niej selektywnie i z dystansem.

AI to dla pisarza droga donikąd

Jednak, jak zgodnie zauważa wiele pisarzy i pisarek, sztuczna inteligencja ma swój rozpoznawalny „styl”, który nie koresponduje z oczekiwaniami twórców, do których należy również autorka książek dla dzieci, m.in. „Króliczków Rozbójniczków” i serii o Franku Błyskawicy.

– Przy pisaniu nie korzystam wcale z narzędzi AI, żeby nie rozleniwiać mózgu. Ale zanim przekażę książkę do redaktora, proszę ChatGPT o wskazanie jednoznacznych błędów. Słowo „jednoznacznych” jest kluczowe, ponieważ w innym wypadku ChatGPT poprawia wszystko, co wymyka się standardom. A właśnie na tym wymykaniu standardom przecież mi zależy. Chcę, żeby czytelnik mógł szybko wyłapać, kto jest autorką książki. Z moich obserwacji wynika, że AI rozwałkowuje indywidualny styl i taka droga to droga donikąd. Próbowałam kilka razy użyć promptu: „napisz to lepiej”, ale ja i AI mamy ewidentnie inne potrzeby jakościowe, szczególnie w fragmentach komediowych – twierdzi Agnieszka Śladkowska.

W świecie pełnym tego, co sztuczne, jeszcze bardziej liczy się żywe
W świecie pełnym tego, co sztuczne, jeszcze bardziej liczy się żywe

Jak widać wyraźnie na przytoczonych tu przykładach, ludzie literatury chronią swój twórczy i kreatywny potencjał, ograniczając korzystanie z narzędzi SI do prac dokumentacyjnych i kwerendowych. Podobnie widzi sprawę autorka „Ksiąg Jakubowych”.

– Oświadczam krótko i stanowczo: 1. Korzystam ze sztucznej inteligencji na takich samych zasadach, jak większość ludzi na świecie – traktuję ją jako narzędzie, pozwalające szybciej dokumentować i sprawdzać fakty. Zawsze, kiedy z tego narzędzia korzystam, dodatkowo weryfikuję informacje. Tak samo, jak robiłam to przez kilkadziesiąt lat, czytając książki i szperając w bibliotekach i archiwach. 2. Żaden z moich tekstów, również powieść, która ukaże się jesienią tego roku, nie powstała przy pomocy sztucznej inteligencji – nie licząc używania jej jako narzędzia szybszej kwerendy. 3. Czasem inspiruję się snami, ale zanim i to zdanie zostanie osaczone i zagryzione przez ekspertów, spieszę donieść, że są to moje własne sny – podsumowała Tokarczuk.