Instytucje kultury podkreślają, że inkluzywność płcowa nie jest odpowiedzią na modę, a codziennością. Chcą w ten sposób pokazać, że każdy jest w ich progach mile widziany, niezależnie od światopoglądu czy orientacji.  Na zdj. Ankieta badania satysfakcji gości w Muzeum Emigracji w Gdyni.

Jeszcze niedawno inkluzywność płciowa była przede wszystkim tematem dyskusji. Dziś coraz częściej staje się praktyką obecną w codziennym funkcjonowaniu instytucji kultury – od języka komunikacji, przez formularze kierowane do odbiorców, po sposób budowania relacji z publicznością. Czy to nadal osobne zjawisko, czy już po prostu element współczesnej kultury?

Instytucje otwierają się na różnorodność swoich odbiorców

jest niezbędna – to ważny element otwartości i dostępności kultury
7%

tak, ale najważniejsze są codzienne działania, a nie same deklaracje.
6%

nie, instytucje kultury powinny się skoncentrować na pracy artystycznej, a nie płci gości czy odwiedzających
87%

Coraz więcej miejsc kultury szuka rozwiązań, które pozwalają lepiej odpowiadać na różnorodność swoich odbiorców. Inkluzywność płciowa staje się jednym z elementów tego procesu – przejawia się w języku, sposobie komunikacji, formularzach kierowanych do publiczności oraz w budowaniu przestrzeni, w której różne osoby mogą czuć się zauważone i szanowane. Dla części instytucji nie jest to chwilowy trend, ale konsekwencja szerszego spojrzenia na odbiorców i społeczność, którą tworzą.

Zmiany te widoczne są w codziennej praktyce muzeów i teatrów. Dotyczą zarówno sposobu zbierania opinii od odwiedzających, jak i języka używanego wobec osób pracujących w instytucjach oraz publiczności.


Nadchodzące spektakle w Trójmieście IMPREZY I WYDARZENIA

więcej

Różne tożsamości w ankiecie Muzeum Emigracji

Przykładem takiego podejścia jest ankieta satysfakcji dla odwiedzających Muzeum Emigracji w Gdyni. W pytaniu dotyczącym płci osoby wypełniające formularz mają do wyboru nie tylko odpowiedzi „kobieta” i „mężczyzna”, ale także możliwość wskazania opcji „inna” – informację na ten temat otrzymaliśmy od czytelnika za pośrednictwem Raportu z Trójmiasta, za co bardzo dziękujemy.

Raport: I choć w Polsce obowiązują dwie płcie i tyle, to muzeum emigracji w Gdyni postanowiło dorzucić własną interpretację .

Muzeum podkreśla, że ankieta jest dobrowolna i nie służy do zbierania danych osobowych. Jej celem jest poznanie opinii odwiedzających i lepsze zrozumienie profilu publiczności.
Jak wyjaśnia Justyna Sienkiewicz-Baraniak, rzeczniczka prasowa Muzeum Emigracji w Gdyni:

– Widoczny na zdjęciu tablet jest elementem ankiety, którą – dobrowolnie – mogą wypełnić osoby odwiedzające nasze Muzeum. Ankieta nie służy do zbierania danych osobowych, ale do poznania ich opinii o naszej instytucji i podzielenia się wrażeniami po wizycie. Pytamy m.in. o płeć, wiek i miejsce zamieszkania, aby lepiej zidentyfikować / poznać profil odwiedzających.
Muzeum zaznacza, że możliwość wyboru odpowiedzi pozwalającej na inne określenie swojej płci wynika z chęci uwzględnienia różnych doświadczeń odwiedzających.

– W naszym Muzeum mile widziane są osoby każdej płci, także te niebinarne, a więc nieidentyfikujące się z płcią przypisaną im przy urodzeniu – podkreśla Justyna Sienkiewicz-Baraniak. – Każda osoba odwiedzająca Muzeum, jeśli ma ochotę wypełnić ankietę, ma możliwość zidentyfikowania się zgodnie z własną wolą i przekonaniem dotyczącym swojej tożsamości płciowej.


Katalog.trojmiasto.pl –
Muzea w Trójmieście


więcej

Teatr jako miejsce spotkania różnych doświadczeń

O inkluzywności płciowej mówi również Gdański Teatr Szekspirowski. Dyrektorka instytucji Agata Grenda podkreśla, że otwartość jest wpisana w samą naturę teatru jako miejsca, w którym spotykają się różne historie i perspektywy.

– Nie myślimy o tym w kategoriach ideologicznych ani jako o „wychodzeniu”. Teatr z natury jest miejscem, w którym człowiek może zobaczyć siebie w wielu rolach, doświadczeniach i perspektywach – podkreśla Agata Grenda, dyrektorka GTS. – Również Szekspir bardzo często pokazywał, że tożsamość nie jest czymś prostym i jednowymiarowym – jego bohaterowie przebierają się, zmieniają role, testują społeczne oczekiwania i odsłaniają złożoność ludzkiej natury.
Jak zaznacza dyrektorka Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, inkluzywność nie sprowadza się wyłącznie do formalnych zapisów, ale przede wszystkim do doświadczenia osób odwiedzających instytucję.

– W praktyce oznacza to dla nas przede wszystkim język szacunku, dostępność, otwartość programu artystycznego i takie myślenie o publiczności, które nie zamyka jej w z góry przyjętych kategoriach. Chcemy, aby Gdański Teatr Szekspirowski był miejscem, w którym każda osoba może czuć się zauważona, bezpieczna i zaproszona do uczestnictwa w kulturze – podkreśla.
Jednocześnie Agata Grenda zwraca uwagę, że kwestii inkluzywności nie należy ograniczać jedynie do liczby odpowiedzi w ankiecie.

– Samo sprowadzanie rozmowy o inkluzywności wyłącznie do liczby możliwych odpowiedzi w rubryce „płeć” wydaje nam się zawężające. Dla nas istotniejsze jest realne doświadczenie widza, artysty czy pracownika – to, czy spotyka się z szacunkiem, otwartością i brakiem wykluczających założeń.

Język, który uwzględnia różnorodność

Jednym z obszarów, w których instytucje kultury wprowadzają zmiany, jest język. Teatr Wybrzeże w swojej komunikacji konsekwentnie stosuje określenie „osoby aktorskie”, podkreślając znaczenie neutralnego i włączającego sposobu mówienia o osobach tworzących teatr.

– Inkluzywność nie jest dla nas kwestią mody ani podążania za trendami. Jest przejawem szerszego i bardziej uważnego patrzenia na świat – podkreśla Monika Mioduszewska, kierowniczka Działu Komunikacji i Edukacji Teatru Wybrzeże. – Chcemy, aby każda osoba czuła się w naszej instytucji mile widziana i szanowana. Dlatego staramy się używać języka uwzględniającego różne tożsamości – zarówno wobec osób pracujących w teatrze, jak i publiczności, z którą wspólnie tworzymy teatralną społeczność, bo widzimy, że jest to dziś bardzo potrzebne.
Stosowanie określenia „osoby aktorskie” jest jednym z przykładów tego, jak język może stać się narzędziem budowania otwartości. Dla instytucji kultury sposób komunikacji jest częścią szerszej refleksji nad tym, kto tworzy ich społeczność i kto powinien czuć się zaproszony do uczestnictwa.

To już nie inkluzywność – to codzienność

Inkluzywność płciowa w kulturze nie ogranicza się więc wyłącznie do pojedynczych zapisów w formularzach czy konkretnych określeń. To także sposób myślenia o odbiorcach, pracownikach i artystach oraz próba tworzenia miejsc, w których różnorodne osoby mogą znaleźć dla siebie przestrzeń.