
Aleksander Miszalski (KO) został odwołany z urzędu prezydenta Krakowa w referendum 24 maja.
Materiały prasowe / Urząd Miasta Kraków
Wnioskodawca protestu referendalnego ws. ważności referendum odwołującego prezydenta Krakowa odebrał uzasadnienie postanowienia sądu oddalającego protest. Teraz ma siedem dni na złożenie zażalenia. Jeżeli takiego nie złoży, to postanowienie sądu uprawomocni się i premier wyznaczy datę wyborów.
Jeżeli wnioskodawca złoży zażalenie, to postanowienie sądu okręgowego oddalające protest pozostanie wciąż nieprawomocne.
W takim wypadku premier będzie musiał się wstrzymać z wyznaczeniem terminu wyborów przedterminowych.
Wszystko rozstrzygnie się w poniedziałek 20 lipca.
– Wnioskodawca odebrał uzasadnienie postanowienia. Ma siedem dni, czyli do poniedziałku włącznie, na złożenie zażalenia – poinformowało biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie.
Na razie premier musi się wtrzymać z wyznaczeniem daty wyborów
Jeżeli wnioskodawca złoży zażalenie, to postanowienie sądu okręgowego oddalające protest pozostanie wciąż nieprawomocne. W takiej sytuacji Prezes Rady Ministrów będzie czekał z wyznaczeniem terminu przedterminowych wyborów w Krakowie do czasu rozstrzygnięcia zażalenia przez sąd apelacyjny.
Sąd apelacyjny, jeśli otrzyma zażalenie, powinien rozpatrzeć je w ciągu 30 dni. Decyzja sądu apelacyjnego będzie ostateczna.
Aleksander Miszalski (KO) został odwołany z urzędu prezydenta Krakowa w referendum 24 maja. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, przedterminowe wybory powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum. 9 czerwca premier Donald Tusk poinformował, że w związku z koniecznością rozpatrzenia protestów referendalnych, termin zostanie wyznaczony prawdopodobnie na wrzesień.
17 czerwca Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest przeciwko ważności referendum złożony przez Edwarda E. Nowaka. Wnioskodawca protestu podważa ważność referendum, ponieważ – jego zdaniem – 23 i 24 maja łamana była cisza referendalna, a agitacje doprowadziły do przekroczenia progu frekwencyjnego podczas referendum. Dowody w sprawie pochodziły z serwisów społecznościowych i mediów.
Według inicjatorów protestu, w czasie ciszy referendalnej, czyli 23-24 maja, odnotowano m.in. ok. 3,8 mln wyświetleń publikacji na platformie X i ok. 430 tys. wyświetleń na YouTube treści łamiących ciszę referendalną.
W sumie złożono cztery protesty dotyczące wyników referendum
Sąd ocenił, że choć część materiałów dowodowych miała charakter agitacyjny, to wnioskodawca nie udowodnił ich wpływu na wynik referendum. Sąd uznał również, że część dowodów nie miała charakteru agitacyjnego, a część miała charakter wieloznaczny, a przy części materiałów nie da się ustalić chwili ich publikacji; niektóre publikacje pojawiły się w internecie jeszcze przed ciszą referendalną.
O oddalenie protestu – jako bezzasadnego – zawnioskowała do sądu komisarz wyborcza w Krakowie Dagmara Daniec-Cisło. Oceniła ona m.in., że w proteście nie przedstawiono ani jednego przypadku, ani jednej osoby, która pod wpływem materiałów dowodowych wnioskodawcy poszłaby na referendum.
Protest Edwarda E. Nowaka był jednym z czterech, które wpłynęły do sądu. Jako jedyny został rozpatrzony przez sąd. Pozostałym sąd nie nadał biegu z powodów formalnych, np. wniesienie protestu po terminie.



