Jak Lublin stał się atrakcyjnym celem turystycznym.
Dlaczego Nałęczów jest wyjątkowym uzdrowiskiem na skalę kraju.
Które miejsca na Lubelszczyźnie warto odwiedzić.
Lublin zachwyca kulturą i zabytkami
Lubelszczyzna staje się coraz popularniejszym miejscem wśród zarówno polskich, jak i zagranicznych turystów.
W 2025 roku stolicę regionu, czyli Lublin, odwiedziło rekordowe 2,2 mln osób, co dodaje wzrost rok do roku o 15 proc. To wciąż mniejsze liczby niż w topowych destynacjach nad morzem czy w górach, ale zarówno Lublin, jak i całe województwo konsekwentnie budują swoją markę jako alternatywę dla największych kurortów.
– Lublin to miasto, które chyba najbardziej zaskakuje naszych gości. Bardzo często słyszę: „Nie wiedzieliśmy, że jest aż tak piękny”. Zachwyca Starym Miastem, Zamkiem Lubelskim i Kaplicą Trójcy Świętej z jednymi z najcenniejszych średniowiecznych fresków w Europie. Warto odnaleźć legendarną Czarcią Łapę, zejść do podziemi miasta i po prostu pospacerować bez planu – opowiada portalowi RadioZET.pl Artur Trukawiński, dyrektor hotelu Arche w Nałęczowie i ambasador regionu.
Warto pamiętać, że Lublin to jednak nie tylko zabytki. W 2029 roku miasto stanie się Europejską Stolicą Kultury, co będzie olbrzymią promocją dla całego regionu. – Lublin ma również bardzo nowoczesne oblicze. Warto zajrzeć do Centrum Spotkania Kultur, gdzie przez cały rok odbywają się znakomite wystawy, koncerty i wydarzenia artystyczne. A jeśli ktoś zapyta mnie, gdzie zakończyć dzień, bez chwili wahania odpowiem: Browary Perła. Dawny browar zamienił się w jedną z najbardziej klimatycznych przestrzeni miejskich w Polsce. Koncerty, kino plenerowe, lokalna kuchnia, piwo warzone tu od XIX wieku i wyjątkowa atmosfera sprawiają, że wielu naszych Gości właśnie tam przeżywa jeden z najpiękniejszych wieczorów podczas pobytu na Lubelszczyźnie – dodaje ekspert.
Nałęczów – jedyne takie uzdrowisko w kraju
Zaledwie pół godziny od Lublina mieści się Nałęczów, jedyne w Polsce uzdrowisko wyłącznie o profilu kardiologicznym. To tutaj przyjeżdżają osoby, które szukają wytchnienia od dużych metropolii. – Ludzie często pytają mnie, dlaczego warto przyjechać właśnie do Nałęczowa. Odpowiadam wtedy, że to jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie największym luksusem są nie marmur czy pięciogwiazdkowy hotel. Tutaj największym luksusem jest cisza. Nie ma tłumów, korków ani wszechobecnego pośpiechu. Jest za to przestrzeń, żeby naprawdę odpocząć – mówi dyrektor hotelu Arche w Nałęczowie.
Nałęczów jako uzdrowisko działa już od XIX wieku. Około 1800 roku odkryto tutaj lecznicze właściwości wód i złoża borowin, co doprowadziło do szybkiego rozwoju miejscowości. Budynki wybudowane w tym okresie można podziwiać aż do dzisiaj.
– Spacer zawsze polecam rozpocząć od Parku Zdrojowego i Pijalni Wód Mineralnych. Potem warto po prostu skręcić w boczne uliczki i odkrywać zabytkowe wille, których architektura tworzy niepowtarzalny klimat miasta. To właśnie tutaj wypoczywali Bolesław Prus i Stefan Żeromski. Z Nałęczowem związany był również Jan Bloch tj. wybitny finansista, filantrop i jeden z pierwszych Polaków nominowanych do Pokojowej Nagrody Nobla. Dzięki jego fundacji powstała szkoła zabawkarska, z której wyrosło dzisiejsze Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych. Koniecznie warto zajrzeć do działającej tam Małej Galerii. To niewielka przestrzeń, ale można tam zobaczyć prace młodych artystów i przekonać się, że sztuka w Nałęczowie jest czymś bardzo naturalnym.
Okazuje się, że Nałęczów jest również popularnym miejscem wśród miłośników kinematografii. Dwa lata temu przyjechali tutaj nagradzani fotografowie – Aleksander Małachowski i Patryk Wikaliński, którzy wykonali serię zdjęć inspirowanych filmami Wesa Andersona, takimi jak m.in. „Grand Budapest Hotel”. – Efekty były fascynujące. Aleksander uchwycił ponadczasową elegancję uzdrowiska, a Patryk stworzył kadry inspirowane estetyką reżysera Wesa Andersona, dzięki którym wiele osób po raz pierwszy spojrzało na Nałęczów jak na filmową scenografię. Fotografia zabytkowej Willi Tolin autorstwa Patryka została opublikowana przez światowy projekt Accidentally Wes Anderson, a sam Nałęczów pojawił się na mapie miejsc polecanych miłośnikom tej wyjątkowej estetyki – mówi ekspert. Zdjęcia fotografów znajdziecie w naszej galerii.
Kilka lat temu o Lublinie stało się głośno za sprawą nominowanego do Oscara filmu „Prawdziwy Ból”. Jak zdradza Artur Trukawiński, teraz Nałęczów może stać się planem filmowym dla ciekawego przedsięwzięcia. Chodzi o książkę Katarzyny Gacek „Wypadek? Nie sądzę”, której akcja rozgrywa się właśnie w Nałęczowie. – Chciałbym namówić lokalnych włodarzy, aby w Nałęczowie nakręcono serial na podstawie tej książki. To mogłoby wypromować miejscowość, tak, jak “Ojciec Mateusz” osławił Sandomierz – zaznacza.
Te miejscowości na Lubelszczyźnie zachwycają turystów
Na Lubelszczyźnie znajdują się również inne mniejsze miejscowości, które warto zobaczyć, odwiedzając ten region. Jednym z najpopularniejszych kierunków jest oczywiście Kazimierz Dolny, który zachwyca bogatą historią i architekturą. – Ma niezwykłą zdolność zatrzymywania ludzi na dłużej, niż planowali. Wielu naszych Gości mówi, że przyjechali tylko na kilka godzin, a wracają dopiero wieczorem. Oczywiście warto zobaczyć rynek, wejść na Górę Trzech Krzyży czy odwiedzić ruiny zamku, ale zawsze zachęcam, żeby zejść z głównego szlaku. Korzeniowy Dół, mniej znane lessowe wąwozy, małe galerie, pracownie artystów czy lokalne winnice pokazują zupełnie inne oblicze tego miasta – zachęca ambasador regionu.
Wśród mniej oczywistych miejscowości warto wyróżnić Kozłówkę. To tutaj znajduje się doskonale zachowany Pałac Zamoyskich, nazywany często „Małym Wersalem”. – Spacerując po jego wnętrzach, naprawdę ma się wrażenie, jakby właściciele wyszli tylko na chwilę. Co ciekawe, właśnie tutaj kręcono sceny do najnowszej ekranizacji „Znachora”, dlatego wiele osób ma poczucie, że już kiedyś widziało to miejsce – opowiada ekspert.
Często w cieniu Kazimierza Dolnego znajdują się Puławy, a to kolejne miejsce położone w odległości 50 km od Lublina, którego nie warto przegapić. – Pałac Czartoryskich otacza jeden z najpiękniejszych parków krajobrazowych w Polsce, a Świątynia Sybilli uznawana jest za pierwsze polskie muzeum narodowe. To właśnie księżna Izabela Czartoryska rozpoczęła tam gromadzenie najcenniejszych pamiątek związanych z historią Polski. Spacer po parku, nadwiślańskie bulwary czy marina pokazują zupełnie inne, spokojniejsze oblicze regionu – dodaje Artur Trukawiński.
– To właśnie za tę różnorodność lubię Lubelszczyznę najbardziej. W ciągu jednego dnia można napić się wody mineralnej w uzdrowisku, odwiedzić pałac znany z filmów, spacerować ulicami Kazimierza Dolnego, zobaczyć światowej klasy dzieła Tamary Łempickiej i zakończyć dzień w Browarach Perła przy lokalnym piwie, które pojawiły się w tym roku w przewodniku Michelin. A wszystko bez wielogodzinnych przejazdów, kolejek i tłumów – podsumowuje rozmówca portalu RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET
(8)
zobacz galerię