Niemiecki NFZ opłaca tylko przejazdy na leczenie, a nie na pogrzeby. Dlatego Anna i jej mąż Horst zwrócili się do ASB w Dolnej Saksonii. Działający tam wolontariusze spełniają życzenia osób ciężko chorych.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

„Matka Anny zmarła cztery tygodnie temu” — powiedziała Julia-Marie Meisenburg w rozmowie z BILD. Jest kierowniczką finansowanego z darowizn projektu „ASB-Wuenschewagen”. Anna nie jest prawdziwym imieniem pacjentki z Wunstorf koło Hanoweru. Ponieważ w ostatnich dniach jej stan zdrowia się pogorszył, reporter nie mógł już z nią porozmawiać. Dlatego BILD chroni jej prywatność i nadaje jej imię Anna.

Jest chora na raka i może chodzić. Zawieźli ją na pogrzeb matki na noszach

Kobieta i jej mąż zgodzili się jednak w poniedziałek, 29 czerwca, na to, by fotografowano ich podczas pogrzebu i opisano ich wzruszającą historię. Dlatego BILD pokazuje tę parę.

Pomocnicy z Wuenschewagen odebrali Annę i jej męża przed południem z ich domu w Wunstorf, oddalonego od cmentarza o ok. 40 minut drogi. Meisenburg powiedziała, że podczas transportu towarzyszyło im dwoje wolontariuszy, którzy mieli pchać nosze na kółkach.

Anna i jej mąż Horst w czasie pogrzebu

BILD

Anna i jej mąż Horst w czasie pogrzebu

Horst, jej mąż, nalegał jednak, by osobiście zawieźć żonę do grobu jej matki.

„Wkrótce znów się zobaczymy!”

Przy otwartym grobie Anna wciąż trzymała w dłoni czerwony balon, gdy ciało opuszczano do grobu. Leżąc, wrzuciła do grobu swojej matki Moniki trzy róże. Potem wypuściła nad trumną balon w kształcie serca jako ostatnie pozdrowienie do nieba. Cicho powiedziała: Dobrej podróży, mamo. Wkrótce znów się zobaczymy!

Pogrzeb matki Anny

BILD

Pogrzeb matki Anny

Do chwili, gdy dowiedziała się o śmierci matki, pacjentka miała właściwie inne ostatnie życzenie. „Oczywiście chętnie pojechałabym z wami nad morze” — powiedziała pomocnikom z Wuenschewagen. „Ale ten pogrzeb jest dla mnie tak ważny — cieszę się, że zdecydowałam się właśnie na to” — dodała.

Dla Anny spełniło się w ten sposób jedno z jej ostatnich pragnień. Jak wyjaśniła Meisenburg w rozmowie z BILD, w drodze powrotnej była pełna wdzięczności.