Po rezygnacji z funkcji dyrektora sportowego reprezentacji Polski – Austriak zniknął z pierwszego planu na miesiące od lutego do lipca. Teraz nadeszło potwierdzenie, że 52-latek będzie współpracował z kazachskim związkiem narciarskim w roli doradcy tamtejszej kadry narodowej w skokach narciarskich.

Kazachski związek już dwa tygodnie temu informował w mediach społecznościowych: „Rozpoczyna się nowy rozdział w historii kazachskich skoków narciarskich!”. Podkreślono, że Alexander Stoeckl, określany jako jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w historii dyscypliny, dołącza do reprezentacji jako trener konsultant.

W komunikacie związku zaznaczono, że nie będzie to krótki projekt. „Nie chodzi tylko o krótkotrwałą współpracę – Alexander będzie pracował z naszym zespołem przez cały nadchodzący cykl olimpijski” – ogłoszono, dodając, że wspólnie z trenerem Pawłem Wasiljewem i pomagającym mu seniorem Kajratem Bijekenowem ma zainicjować nowy etap rozwoju kazachskiej kadry.

ZOBACZ WIDEO: Obronił pas KSW. „W mojej krwi płynie krew wojowników”

Sam Alexander Stoeckl w rozmowie z norweskim dziennikiem „Dagbladet” studzi jednak oczekiwania.

– Jestem w kontakcie ze sztabem szkoleniowym i w wybrane dni uczestniczę w zgrupowaniach. Moja rola to doradca i nic więcej. To było życzenie związku z Kazachstanu, żeby poinformować o tym publicznie – powiedział. – Nie planuję udziału w zawodach Pucharu Świata jako trener – dodał.

W latach 2011–2024 Stoeckl prowadził kadrę Norwegii, a następnie objął funkcję dyrektora sportowego w polskim związku. To stanowisko piastował około pół roku, po czym zrezygnował z powodu problemów we współpracy z prezesem Adamem Małyszem. Teraz jasno deklaruje, że nowa misja w Kazachstanie nie oznacza powrotu do gniazda trenerskiego w Pucharze Świata.