Marsz Równości, w tym roku odbywający się pod hasłem „Płyniemy po swoje”, zgromadził w sobotę w centrum Szczecina ok. tysiąc osób. Uczestnicy nie kryli rozczarowania prezydenckim wetem do ustawy o statusie osoby najbliższej.
Około tysiąca osób przeszło ulicami Szczecina w Marszu Równości.
Uczestnicy nie kryli rozczarowania decyzją prezydenta o zawetowaniu ustawy o statusie osoby najbliższej.
Organizatorzy liczą, że prace nad przepisami dotyczącymi związków partnerskich będą kontynuowane.
Przemarsz rozpoczął się po godz. 14 na pl. Lotników, gdzie w sobotę przed południem zorganizowano Piknik Równości, z udziałem organizacji pozarządowych. Pod tęczowymi flagami dyskutowano o zagadnieniach prawnych i społecznych dotyczących środowisk LGBTQ+. Wśród zgromadzonych dominowali młodzi ludzie. Na marsz przyszło kilkoro radnych miejskich, poseł Lewicy i były minister nauki Dariusz Wieczorek oraz szef Nowej Lewicy w Szczecinie, członek zarządu województwa zachodniopomorskiego Bogdan Jaroszewicz. Kontrmanifestacji nie było.
Europejskie trybunały już dały namiastkę zabezpieczenia praw społecznych
Organizator marszu, przewodniczący stowarzyszenia Lambda Szczecin Andrzej Witczak wyjaśnił, że hasło manifestacji „Płyniemy po swoje” wyraża nadzieję, że środowiska LGBTQ+ w Polsce doczekają się zmian prawnych, które uregulują status związków partnerskich. Płyniemy po swoje ma przypominać również o tym, że społeczność LGBTQ+, jak powiedział Witczak, „przed europejskimi trybunałami” wywalczyła „namiastkę praw, zabezpieczeń społecznych”. Chodzi o transkrypcje (rejestrację) aktów małżeństwa osób tej samej płci, zawartych poza Polską. Trybunał Sprawiedliwości UE oraz polski Naczelny Sąd Administracyjny orzekły, że takie małżeństwa są legalne i muszą być uznawane.
Andrzej Witczak przypomniał, że w tym roku miną 23 lata, kiedy w polskim parlamencie była procedowana ustawa o związkach partnerskich.
I przez te 23 lata politycy nie doszli do konsensusu, co z dwoma milionami obywatelek i obywateli zrobić
– stwierdził przewodniczący Lambdy Szczecin.
Zwrócił uwagę, że w kampanii wyborczej w 2025 r. Karol Nawrocki, jako kandydat na najwyższy urząd w państwie, składał deklaracje, że jest w stanie usiąść do rozmów z przedstawicielami różnych środowisk politycznych oraz społeczności LGBT.
– Ustawa zawetowana przez pana prezydenta i tak była mocno okrojona, więc nasze środowisko, cała społeczność LGBT+ zastanawia się, co w tej ustawie powinno się znaleźć, żeby prezydent ją podpisał”- powiedział Witczak.
Pan prezydent deklarował, że jest gotów podpisać ustawę, która by regulowała najpoważniejsze i najpotrzebniejsze rzeczy. Tylko nie chce powiedzieć nam, cholera, co tam ma się znaleźć
– stwierdził.
Wyraził nadzieję, że prace ustawodawcze dot. związków partnerskich będą kontynuowane. Ocenił, że „wola polityczna jest”. Zaznaczył, że działające w Warszawie organizacje, m.in. Kampania przeciw homofobii i Miłość nie wyklucza, zabiegają o spotkanie z prezydentem i parlamentarzystami.
Nie ma zgody prezydenta na wprowadzenie związków partnerskich tylnymi drzwiami
O zawetowaniu rządowej ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu prezydent Karol Nawrocki poinformował w piątek.
Nie mogę zaakceptować rozwiązania, które prowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa określonego w art. 18 Konstytucji RP; definiuje on małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny
– podkreślił, uzasadniając weto.
Prezydent przekazał, że nie zgadza na „wprowadzanie tylnymi drzwiami związków partnerskich”. Prezydent ocenił, że przyjęcie ustawy dot. statusu osoby najbliższej „stworzyłyby nową instytucję prawa rodzinnego, z szerokim katalogiem uprawnień odtwarzającym rdzeń małżeństwa, ale bez wynikających z niego zobowiązań”.
Prezydent zastrzegł, że weto nie zamyka dyskusji o problemach osób bliskich i że dostrzega on potrzebę uregulowania sytuacji, w których człowiek potrzebuje pomocy zaufanej osoby w sprawach zdrowotnych, organizacyjnych, administracyjnych i osobistych. Dodał przy tym, że należy uprościć udzielanie pełnomocnictw, zasady reprezentacji, kwestie związane z pochówkiem, dostępem do dokumentacji medycznej.
– Takie rozwiązania powinny być jednak dostępne dla obywateli niezależnie od charakteru ich relacji – podkreślił.
Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zakładała, że dwie osoby pełnoletnie mogłyby zawrzeć przed notariuszem rejestrowaną w urzędzie stanu cywilnego umowę, regulującą takie kwestie jak m.in. wspólność majątkowa, obowiązek alimentacyjny, prawo do mieszkania, dostęp do informacji medycznej, formę pochówku.



