Aktualnie Cyran pracuje jako mechanik w teamie zawodnika Wybrzeża, Mateusza Bartkowiaka. Klub znad morza na początku sezonu 2026 rozpoczął cykl wywiadów z ludźmi ze świata żużla, przybliżając trochę kibicom zespół zbudowany na obecne rozgrywki. Co ciekawe, poruszane są interesujące tematy i nie ma samych „łatwych” pytań. Przekonał się o tym Cyran. Przy okazji mógł przerwać milczenie i opowiedzieć, co wtedy się wydarzyło z jego perspektywy.
Żużel. Prowadził karetkę pod wpływem alkoholu? Łukasz Cyran zabrał głos
— Oficjalnie miałem 0,0 promila. Nieoficjalnie też. Postępowanie w sprawie, która najpierw toczyła się w Sądzie Rejonowym, a później w Sądzie Okręgowym, zostało umorzone, także jestem czysty — zdradził Łukasz Cyran.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zatem dlaczego to wszystko zostało rozdmuchane do granic możliwości? — Wtedy były inne lata, inne czasy. Miałem też inne życie, bo pracowałem w szpitalu. Młody chłopak w wieku 25-26 lat jest kierownikiem transportu w wojewódzkim szpitalu w Gorzowie. Myślę, że po części zazdrość, jakieś chore układy polityczne, dużo czynników złożyło się na to, żeby w danym momencie zgasić moje światło — powiedział były żużlowiec.
— Wersji było sporo. Lata, które minęły, pozwalają mi o tym mówić spokojnie i normalnie. Mam już to przeżyte. Był to trudny okres dla mnie. Pamiętam, że w mediach mówili o tym w radiu, w TVN24, w Polsacie News. Było to wszędzie na paskach. Cały czas pracowałem. Ta sytuacja miała miejsce miesiąc przed ukazaniem się tych artykułów. Dlaczego? Nie wiem — dodał.
Jak to wszystko się skończyło? — Nie dotarliśmy z moim prawnikiem do osoby, która puściła nieprawdę. Ale czas minął. Nie mogliśmy tego nawet zripostować i pociągnąć do odpowiedzialności osób, które poniekąd — w tamtym czasie — zniszczyły mi życie. Po latach śmieje się z tego. Człowiek uczy się na błędach. Wiele osób poznałem, na jeszcze większej liczbie się zawiodłem i wróciłem do żużla — podsumował.