Gwałtowny i długotrwały front burzowy, który przeszedł w ubiegłym tygodniu przez centralne oraz południowe regiony Chile, wywołał poważny kryzys, wymuszając ograniczenie działalności kluczowych zakładów wydobywczych oraz portów. W obliczu zagrożeń powodziowych i osuwiskowych państwo stanowiące filar globalnego zaopatrzenia w miedź musiało uruchomić nadzwyczajne procedury kryzysowe. Na szczęście problemy najprawdopodobniej ominęły KGHM.

Pozycja Chile jako producenta odpowiadającego za około 1/4 światowego wydobycia miedzi sprawia, że wszelkie anomalie pogodowe w tym kraju odbijają się szerokim echem na całym globie. Współczesny przemysł opierający się na OZE, produkcji pojazdów elektrycznych, systemach klimatyzacyjnych oraz rozbudowie nowoczesnych centrów danych, jest niezwykle wrażliwy na stabilność dostaw tego surowca. 

Sytuację komplikuje fakt, że chilijski sektor wydobywczy już wcześniej zmagał się z długofalowymi wyzwaniami, takimi jak spadająca jakość rudy czy trudności operacyjne, co zmuszało przedsiębiorstwa do ponoszenia ogromnych nakładów inwestycyjnych w celu samego podtrzymania dotychczasowych poziomów produkcji. W tak napiętym otoczeniu rynkowym nadejście fali ekstremalnych opadów deszczu i śniegu zintensyfikowało obawy inwestorów o podaż czerwonego metalu.

Czytaj także: Ceny miedzi biją rekordy. Trzy spółki na GPW, które dają ekspozycję na ten sektor

Ceny miedzi rosną przez sytuację w Chile

Bezpośrednim efektem doniesień o podtopieniach kopalń oraz restrykcjach w ruchu statków był widoczny wzrost cen miedzi na najważniejszych parkietach świata. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi w dostawach trzymiesięcznych wzrosła, plasując się powyżej poziomu 13526 USD za tonę, co wpisuje się w szerszy trend wzrostowy, w ramach którego surowiec ten zyskał od początku roku niemal 9 proc. 

Podobną tendencję odnotowano na nowojorskiej giełdzie Comex, gdzie stawki wzrosły o niecałe 0,2 proc. do poziomu ponad 6,2 USD za funt, a także w Szanghaju, gdzie cena osiągnęła pułap 104,020 juanów za tonę. Maklerzy i inwestorzy z uwagą analizowali napływające z Ameryki Południowej komunikaty, starając się oszacować stopień przełożenia lokalnych problemów logistycznych na płynność międzynarodowych łańcuchów dostaw.

Skala zagrożenia wynikająca z faktu, że region nawiedziła seria połączonych frontów atmosferycznych, a nie pojedyncza, krótkotrwała nawałnica, skłoniła chilijskie władze do podjęcia natychmiastowych działań prewencyjnych. Minister gospodarki i górnictwa, Daniel Mas zwołał pilne spotkanie z przedstawicielami największych koncernów sektora, takich jak Codelco, Antofagasta oraz Teck Resources, w celu szczegółowej weryfikacji planów awaryjnych. Równolegle państwowy regulator Sernageomin aktywował komitet kryzysowy ukierunkowany na monitorowanie ryzyka lawin błotnych i osuwisk ziemi, które mogłyby zagrozić wyrobiskom odkrywkowym, zalać infrastrukturę drogową lub zniszczyć linie przesyłowe koncentratu.

Kurs akcji KGHM

KGHM prawdopodobnie uniknął problemów

Podczas gdy północne dystrykty górnicze kraju, w których swoje operacje prowadzi między innymi KGHM, pozostały całkowicie poza zasięgiem żywiołu i funkcjonowały w pełni normalnie, zakłady w środkowej części Chile musiały wdrożyć rygorystyczne procedury bezpieczeństwa.

Państwowe przedsiębiorstwo Codelco podjęło decyzję o całkowitym wstrzymaniu prac na powierzchni w kopalni Andina, zlokalizowanej na północny wschód od Santiago, a obfite opady śniegu zalegające na zboczach wymusiły również przerwanie transportu rudy z odkrywki El Teniente. Z kolei firma Anglo American dostosowała bieżące operacje w kompleksie Los Bronces do dynamicznie zmieniających się warunków, zapewniając jednocześnie o stabilności swoich obiektów. Ograniczenia dotknęły także flagową kopalnię Los Pelambres należącą do Antofagasty, gdzie prewencyjnie zredukowano aktywność personelu niezwiązanego z zadaniami krytycznymi oraz czasowo ograniczono swobodę dostępu do infrastruktury górniczej. Dodatkowym utrudnieniem stały się decyzje administracji morskiej, która ze względu na sztormową pogodę i porywisty wiatr wprowadziła limitacje w ruchu jednostek pływających w kilku portach środkowego Chile.

Co z tego wynika?

Zimowy paraliż, który dotknął Chile, uwypuklił znaczenie tego państwa dla globalnej gospodarki. Co prawda zdolność chilijskich przedsiębiorstw do szybkiego wdrożenia planów awaryjnych pozwoliła uniknąć katastrofy infrastrukturalnej, jednak zakłócenia w portach i kopalniach wywołały natychmiastową reakcję spekulacyjną na giełdach. Długofalowe skutki tego wydarzenia nie są jeszcze jasne, ale najprawdopodobniej ominęły kopalnię Sierra Gorda, która znajduje się w północnej części kraju i jest najbardziej rentownym projektem KGHM.