
Donald Tusk o reformie zdrowia i wynagrodzeniach lekarzy: Biedy nie ma
Źródło zdj. gł.: TVN24
Rada Ministrów zajęła się dziś pakietem zmian w publicznej ochronie zdrowia. Wśród proponowanych rozwiązań między innymi limity wynagrodzeń: do 76,8 tys. zł miesięcznie i 250 zł za godzinę. – Leczenie nie jest po prostu brutalnym biznesem – mówił premier Donald Tusk, otwierając posiedzenie rządu.
Reforma ma być odpowiedzią na doniesienia o nieprawidłowościach w publicznych placówkach. Jej założenia minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła 8 lipca. Pakiet obejmuje między innymi limity wynagrodzeń, dokładną kontrolę czasu pracy medyków, centralną e-kolejkę i szybsze wdrażanie e-rejestracji.
Cztery projekty rozporządzeń trafiły już do konsultacji. Dotyczą także monitorowania harmonogramów przyjęć i wydatków szpitali na wynagrodzenia. Więcej o planowanych zmianach pisaliśmy w tvn24.pl.
– Dzisiaj będziemy w skupieniu słuchać pani minister zdrowia w sprawie przygotowanych projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących oczekiwanych przez ludzi zmian w ochronie zdrowia – powiedział Donald Tusk, otwierając posiedzenie rządu.
„Atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu”
– Najwięcej emocji, jak państwo pamiętacie, budziła kwestia nieuzasadnionych kominów zarobkowych i niejasności, jeśli chodzi o sposób kształtowania zarobków lekarzy – mówił premier.
Jak zaznaczył, o uporządkowanie systemu zwracali się do niego również sami przedstawiciele środowiska lekarskiego. – Sami lekarze wielokrotnie w tych dniach zwracali się do mnie z prośbą, żeby te kwestie ustalić w sposób czytelny, transparentny, żeby ludzie naprawdę czuli, że tam jest wszystko w porządku, mówiąc ludzkim językiem – powiedział Tusk.
Premier zapewnił jednocześnie, że planowane rozwiązania nie mają być wymierzone w personel medyczny. – Lekarze, pielęgniarki, wszystkie zawody medyczne, zasługują na najwyższy szacunek. Co do tego nikt nie ma wątpliwości – podkreślił.
Dodał jednak, że brak jasnych zasad wynagradzania szkodzi także całemu środowisku. – Źle byłoby, gdyby wokół zarobków przynajmniej niektórych grup czy niektórych konkretnych lekarzy narastała atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu – stwierdził.
Limit wynagrodzenia. „Biedy nie ma”
Jednym z głównych elementów przygotowywanej ustawy ma być wprowadzenie maksymalnego wynagrodzenia w publicznej ochronie zdrowia. – Mówiliśmy o potrzebie uregulowania górnego pułapu zarobków, jeśli chodzi oczywiście o publiczną służbę zdrowia, żeby nie było wątpliwości – podkreśli premier.
Zgodnie z przedstawioną przez resort zdrowia propozycją miesięczny limit ma wynosić 16-krotność płacy minimalnej, czyli 76,8 tys. zł (zakładając, że medyk przepracuje 300 godzin – red.). – Biedy nie ma. Niektórym będzie się wydawało, że to bardzo dużo, bo to jest dużo – mówił Donald Tusk.
Premier przekonywał, że rozwiązanie zostało przygotowane tak, aby ograniczyć nieuzasadnione zarobki, ale jednocześnie nie pogorszyć sytuacji większości lekarzy. – Rozmawiałem z panią minister długie godziny na temat tego, jak w sposób mądry, nie polityczny, tylko naprawdę mądry, przemyślany, podejść do tego problemu. Nie chodzi o wzbudzanie jakichś emocji, nie chodzi o to, żeby lekarze zarabiali źle – zaznaczył.
– Wręcz przeciwnie. Ta propozycja oznacza, że polscy lekarze i tak będą bardzo wyraźnie powyżej średniej europejskiej, jeśli chodzi o możliwość zarabiania. Naprawdę nie będzie krzywdy – dodał. Jak przyznał, limit może jednak spotkać się ze sprzeciwem części medyków, którzy w dotychczasowym systemie otrzymywali znacznie wyższe wynagrodzenia. – Nielicznym będzie się wydawało, że to jest mało, bo zarabiali w tym niekonsekwentnym i zupełnie niekontrolowanym systemie wynagrodzeń dużo, dużo więcej – mówił Tusk.
– Ten pułap, ten limit, wydaje się przyzwoity i na pewno nie skazuje nikogo na niskie zarobki. 76 800 zł naprawdę jest chyba godna kwota – ocenił.
Równolegle resort chce dokładniej kontrolować czas pracy medyków. Placówki mają przekazywać NFZ rzeczywiste grafiki, uwzględniające godziny rozpoczęcia i zakończenia pracy poszczególnych osób. – To ograniczenie czasu pracy lekarzy też nie jest naprawdę drastyczne. Lekarze będą mogli pracować długo, żeby zarobić dużo, ale wymagane było także precyzyjne określenie, jak długo może lekarz pracować – mówił premier.
Jak zaznaczył, chodzi zarówno o kontrolę publicznych wydatków, jak i bezpieczeństwo chorych.
„Leczenie nie jest po prostu brutalnym biznesem”
Rząd chce również zlikwidować system, w którym wynagrodzenie lekarza jest określane jako procent od wartości wykonanej procedury medycznej. – Nie będzie wynagrodzenia na zasadzie procentu od procedury. Leczenie nie jest po prostu brutalnym biznesem – powiedział premier. Jak tłumaczył, część procedur medycznych jest bardzo droga. Powiązanie wynagrodzenia z ich wartością mogło więc prowadzić do wypłacania pojedynczym osobom wielotysięcznych stawek za godzinę pracy. – Liczenie procentu od procedury, a niektóre procedury są bardzo drogie, doprowadzało do sytuacji, które wzbudziły uzasadnione emocje – stwierdził.
– Te wielotysięczne wynagrodzenia za godzinę muszą się skończyć i dzięki tym rozwiązaniom powinny się skończyć – dodał Donald Tusk.
Jawne kontrakty w publicznych placówkach
Kolejnym elementem pakietu ma być pełna jawność kontraktów zawieranych przez placówki korzystające ze środków publicznych. – Mówimy także o pełnej jawności kontraktów, jakie będą zawierały wszystkie jednostki, które korzystają z publicznych środków – zapowiedział premier. Podkreślił, że zasada ta nie ma dotyczyć wyłącznie lekarzy, lecz wszystkich podmiotów otrzymujących publiczne pieniądze. – Żeby sprawa była jasna, to nie jest wymierzone w jakąś grupę zawodową, na przykład w lekarzy. Wszyscy bez wyjątku w Polsce, którzy korzystają ze środków publicznych, są zobowiązani do przejrzystości – mówił Tusk.
Publikowane mają być między innymi wartości kontraktów zawieranych ze spółkami, podmiotami gospodarczymi i osobami prowadzącymi jednoosobową działalność gospodarczą. – Jawność nie jest czymś szczególnym. Natomiast bardzo powinna też uzdrowić atmosferę wokół zarobków – ocenił szef rządu.
Resort sprawdzi łączne zarobki medyków
Tusk odniósł się także do podpisanej już ustawy, która ma umożliwić resortowi zdrowia łączenie danych o wynagrodzeniach medyków pracujących w różnych miejscach. – Na podstawie numeru PESEL Ministerstwo Zdrowia będzie w stanie zidentyfikować zarobki w ochronie zdrowia i je zindywidualizować. Będzie wiadomo, ile dany lekarz zarabia w różnych miejscach pracy – powiedział.
Premier zastrzegł, że informacje te nie mają służyć publicznemu ujawnianiu zarobków konkretnych osób. – Nie po to, żeby epatować opinię publiczną czy media tymi zarobkami, tylko po to, żeby realistycznie ocenić, na ile ustawy są realizowane, na ile racjonalnie działają jednostki podległe w ten czy inny sposób władzom publicznym i korzystające z pieniędzy NFZ – wyjaśnił.
Projekty ustaw w Sejmie na początku września
Cztery zapowiadane projekty rozporządzeń trafiły już do konsultacji. – Będziemy potrzebowali kilku tygodni, co jest związane z ustawowym obowiązkiem przeprowadzenia konsultacji – powiedział Donald Tusk. Jak dodał, projekty ustaw powinny trafić do Sejmu na początku września. – Nie chcę, aby ewentualnie pragnący zawetować te ustawy prezydent miał jakikolwiek formalny pretekst do zawetowania – zaznaczył premier.
Rząd chce zakończyć prace możliwie szybko, ale z zachowaniem wszystkich wymogów proceduralnych. Rozporządzenia, które nie wymagają uchwalenia przez Sejm, mają zostać przyjęte wcześniej.