Robert Lewandowski w swoim pierwszym meczu w Chicago Fire [przegranym 2:3 z Interem Miami] rozegrał nieco ponad godzinę. Po tym czasie trener Gregg Berhalter zdecydował się ściągnąć go z boiska i, jak się okazuje, było to zaplanowane działanie. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
„To było dla nas priorytetem, żeby wystawić go dziś na boisko. Trenował dopiero przez siedem lub osiem dni, więc spodziewamy się, że będzie miał duży wpływ na grę, gdy będzie dalej nabierał formy” — stwierdził Berhalter po meczu, cytowany przez oficjalną stronę MLS.
Robert Lewandowski stwierdził wprost. „Przed meczem wiedziałem”
„Jak w przypadku każdego zawodnika, trzeba stopniowo budować kondycję, siłę i moc, a wtedy wszystko zaczyna działać. Czas potrzebny na dojście do pełnej formy jest inny dla każdego piłkarza. Nie jesteśmy teraz w okresie przygotowawczym — jesteśmy w środku sezonu — i trzeba to wziąć pod uwagę” — dodał.
Także sam Robert Lewandowski przyznał, że wiedział o tym, że w trakcie spotkania zejdzie z boiska.
„Przed meczem wiedziałem, że mogę zagrać maksymalnie 60 min. Tydzień to niewiele czasu, żeby być w pełni gotowy. Przed spotkaniem starałem się jak najlepiej przygotować. Mecz był dla nas trudny. Ostatecznie uważam, że popełniliśmy zbyt wiele prostych błędów, a Inter Miami zdobył po nich gole. Musimy więc dalej pracować. Myślę, że w następnym meczu, mając więcej wiedzy i doświadczenia, będzie lepiej” — stwierdził Polak.