Po latach spędzonych we Włoszech (oraz czterech sezonach w AS Monaco) Kamil Glik wrócił do Polski. Od 2023 roku były reprezentant Polski jest piłkarzem Cracovii, ale przez problemy zdrowotne rozegrał w barwach tego klubu tylko 25 meczów.

Teraz jednak zapewnia, że z jego zdrowiem wszystko jest już w porządku.

– Przepracowałem cały okres przygotowawczy, nic mi nie dolega, wszystko jest w porządku. A skoro tak, to dlaczego nie dać sobie szansy, żeby jeszcze w piłkę pograć? – powiedział Glik podczas konferencji prasowej.

Przypomnijmy, że 11 czerwca ukazał się oficjalny komunikat, że Glik przedłużył kontrakt z Cracovią o kolejny sezon.

ZOBACZ WIDEO: Tak Lewandowski ocenił debiut. „Praktycznie niemożliwe”

I będzie to jego ostatni sezon w profesjonalnej karierze. – Bardzo mi zależało, aby jeszcze rok pograć w piłkę. Wróciłem po ciężkiej kontuzji i czułem wewnątrz, że skoro pracowałem przez rok, aby wrócić do grania, to zależało mi, żeby pograć przez jeszcze jeden sezon. Czułbym spory niedosyt, gdybym zakończył karierę już teraz. Dałem sobie jeszcze jeden rok, żeby poukładać sobie w głowie pewne sprawy i spiąć to jakimś fajnym akcentem – przyznał 38-latek.

Glik zdaje sobie jednak sprawę, że nie będzie zawodnikiem wyjściowego składu u trenera Bartosza Grzelaka.

– Trener będzie decydował, ale chyba nie ma na świecie zawodnika, który byłby zadowolony, że ogląda mecze z poziomu ławki. Każdy chce grać, ja również. Poukładałem sobie to w głowie, wiadome jest, że jestem zawodnikiem – powiedzmy – do uzupełnienia składu. Jeżeli będę potrzebny, to muszę być w gotowości. Nie jest to łatwe, bo przez całą karierę byłem zawodnikiem podstawowym, ważnym, praktycznie we wszystkich klubach – powiedział.

Dodał też, że po zakończeniu sezonu chciałby zrobić sobie miesiąc czy dwa przerwy od piłki i spędzić trochę więcej czasu z rodziną, jednak później zamierza wrócić do futbolu. Już w innej roli.

– Były zapytania z zagranicznych klubów o moją sytuację. Nie ukrywam, że był jeden klub i jeden dyrektor, który bardzo mnie chciał jako swoją prawą rękę – zdradził. – Kocham piłkę. Żyję tym praktycznie 24 godziny na dobę, oglądam wszystko, co się da – dodał.