Małżeństwo zarezerwowało podróż już w lutym 2024 r. Jak twierdzą, zakładali, że statek wycieczkowy AIDAdiva nadal będzie oferować dobrze znaną, przestronną strefę FKK z licznymi leżakami, miejscami zacienionymi, prysznicami i jacuzzi dla naturystów. Według pary wynikało to również z planów pokładów dostępnych na stronie internetowej AIDA w momencie dokonywania rezerwacji.

Po przebudowie wszystko jednak wyglądało inaczej. Dawna strefa nagości została przekształcona w taras dostępny wyłącznie dla gości apartamentów.

Dla pozostałych pasażerów utworzono w innym miejscu znacznie mniejszą przestrzeń dla naturystów. Michael B. określa ją mianem „boksu FKK”: kilka leżaków ustawionych ciasno obok siebie, brak jacuzzi, brak prysznica i niemal całkowity brak cienia. Dodatkowo miejsce to nie jest w pełni osłonięte przed wzrokiem innych pasażerów.

Szczególnie irytujące z punktu widzenia małżeństwa jest to, że AIDA przed rozpoczęciem podróży nie poinformowała wyraźnie, iż dawna strefa nie będzie już dostępna dla wszystkich gości. Michael B. powiedział gazecie „BILD”:

— Dawna, przestronna strefa FKK została całkowicie zlikwidowana. Nowo utworzony „boks FKK” nie nadaje się do prawdziwego wypoczynku naturystycznego.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Skarga już na środku Pacyfiku

Klient AIDA, który sam jest prawnikiem i byłym sędzią sądu finansowego, nie czekał z reklamacją do zakończenia rejsu. Już podczas pobytu na Pacyfiku zgłosił AIDA na piśmie — jego zdaniem — istniejące wady wycieczki i wyznaczył 48-godzinny termin na ich usunięcie.

W trakcie podróży małżeństwo rozmawiało również z dyrektorem hotelowym AIDAdiva. Jak relacjonuje czytelnik BILD-a, dyrektor okazał zrozumienie dla ich sytuacji, ale nie był w stanie udostępnić tarasu wszystkim pasażerom.

W toczącym się obecnie postępowaniu sądowym para domaga się zwrotu równowartości 22 proc. ceny wycieczki, która wyniosła około 70 tys. euro (ok. 303 tys. 350 zł).

Niedawno przed Sądem Krajowym w Rostocku odbyła się rozprawa ustna. Według Michaela B. sąd zasugerował, że powodowie mogliby liczyć co najwyżej na obniżenie ceny o 5 proc. Pełnomocnik armatora wniósł natomiast o całkowite oddalenie pozwu. Michael B. już zapowiada:

— Jeśli będzie trzeba, pójdziemy do sądu wyższej instancji.

Zapytana przez BILD o komentarz, AIDA odmówiła wypowiedzi na temat toczącego się postępowania.

Co mówi niezależny ekspert prawny?

BILD przedstawił sprawę Arndtowi Kempgensowi (57 l.), prawnikowi specjalizującemu się w prawach konsumentów z Gelsenkirchen.

Jego ocena jest następująca:

— Urlopowicze muszą móc polegać na reklamie, na przykład na informacjach zamieszczonych na stronie internetowej AIDA. Jeśli znajdowała się tam gwarancja dużej strefy FKK, to obniżenie ceny wycieczki o 10–15 proc. byłoby uzasadnione. Jeśli jednak strefa FKK nie była tam szczegółowo opisana, a podróżni opierali się jedynie na doświadczeniach z poprzednich lat, nie widzę podstaw do obniżki ceny, ponieważ strefa FKK nie stanowiła elementu umowy. Organizatorzy nie mają obowiązku informowania o zmianach konstrukcyjnych. Nie istnieje tu więc żadne „prawo zwyczajowe”. Dlatego moim zdaniem 5-procentowa obniżka ceny jest bardzo dobrą propozycją: warto ją zaakceptować.