W piątkowy wieczór odbyła się jedna z najbardziej zaskakujących walk tego roku — w Tajlandii Mariusz Wach skrzyżował rękawice z Tysonem Furym. Dla „Króla Cyganów” była to swego rodzaju rozgrzewka przed starciem z Anthonym Joshuą, ale też okazja do zebrania kilku efektownych ujęć do jego serialu dokumentalnego „Rodzina Furych” na platformie streamingowej Netflixa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Prócz serialu w grę weszły także cele charytatywne

Wydarzenie z udziałem Tysona Fury’ego i Mariusza Wacha odbyło się w Max Muay Thai Stadium w Pattayi. Na trybunach zasiadło około 1500 widzów. Gala nie była transmitowana w telewizji ani internecie, a wpływy ze sprzedaży wejściówek przekazano na cele charytatywne.

Od początku starcia dominował Fury, który bawił się z polskim pięściarzem. Starcie skończyło się w siódmej rundzie.

Tyson Fury, wspólnie z organizatorami gali, prowadzi w Tajlandii akcję charytatywną, której celem jest wsparcie dzieci z Pattayi. Dochód ze sprzedaży 1500 biletów VIP zostanie przeznaczony na pomoc najbardziej potrzebującym. Prezes WBC Mauricio Sulaiman zwrócił uwagę na zaangażowanie Fury’ego.

— Tyson Fury pokazał, że prawdziwą wielkość mistrza mierzą nie tylko zwycięstwa na ringu, ale także współczucie, hojność i szczere zaangażowanie w poprawę życia innych. Z niecierpliwością oczekuję na możliwość uczczenia niezwykłego wkładu Tysona Fury’ego w działalność humanitarną poprzez wręczenie mu pierwszego pasa WBC METTA Humanitarian Belt w Tajlandii — powiedział przed walką prezes WBC.