Jarosław Koliński, WP SportoweFakty: Tego lata z Motoru odeszło 12 piłkarzy. Z czego wynikają tak drastyczne zmiany w zespole?
Zbigniew Jakubas, właściciel Motoru Lublin: Trzy miesiące temu w rozmowie z Kanałem Sportowym powiedziałem, że ze składu, który grał w poprzednim sezonie, zostanie 11-12 zawodników, i tak się stało. Tak duża liczba odejść wynika z konieczności przebudowy drużyny, ponieważ mieliśmy bardzo liczebną kadrę: 32 zawodników, z których część grała w Motorze jeszcze w drugiej lidze. Nie rozumiem lamentu niektórych dziennikarzy i krzykliwych ich tytułów artykułów, jak źle dzieje się w Motorze. Wszystkie decyzje są zaplanowane, przemyślane i konsekwentnie realizowane.
Sprowadziliście dwóch reprezentantów Polski: Mateusza Łęgowskiego i Bartosza Bereszyńskiego. Taka była strategia, by dodać drużynie doświadczenia?
Wszystkie transfery są realizowane za zgodą sztabu i przede wszystkim trenera Mariusza Misiury. Szkoleniowiec stawia na doświadczonych zawodników z jakością piłkarską, ale cieszy mnie to, że dostrzega potencjał młodych zawodników i daje im szansę gry w pierwszym zespole.
ZOBACZ WIDEO: Robert sam w Chicago. Ujawnił, kiedy Lewandowscy będą razem
Jak namówił pan do gry w Motorze Bartosza Bereszyńskiego? Podejrzewam, że nie było to łatwe.
W sprowadzeniu do Motoru Bartosza Bereszyńskiego pomógł Bogusław Leśnodorski. Zapewnił go, że jesteśmy klubem przewidywalnym i stabilnym z dobrze funkcjonującą i pełną strukturą. Od kiedy jestem w Motorze, nie było nigdy opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń. Pan Leśnodorski umówił spotkanie ze mną i piłkarzem, na którym podczas kolacji omówiliśmy wszystkie szczegóły, łącznie z wynagrodzeniem.
Bereszyński jest najlepiej opłacanym zawodnikiem Motoru?
Jeżeli chodzi o wynagrodzenie, nie odbiega ono istotnie od czołowych zawodników Motoru. Uważam, że kominy płacowe w klubach są błędem i szkodzą w integrowaniu zespołu. Bereszyński zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, gdyż rozmowa wykraczała poza aspekty piłkarskie. Jedyną kwestią do decyzji była jego rozmowa z żoną i możliwość nauki synów w szkole międzynarodowej, która na szczęście w Lublinie istnieje i ma wysoki poziom nauczania.
W tym oknie sprzedaliście Brighta Ede. W mediach podaje się kwotę 6 mln euro. Jest pan zadowolony z pieniędzy, jakie dostał za tego zawodnika?
Zarówno ja, jak i trener Misiura bardzo żałujemy, że Ede odszedł. Po dwóch tygodniach pracy w Motorze trener powiedział mi, że nie widział tak zdolnego młodego obrońcy. Niestety, Ede był zrażony do poprzedniego trenera, gdyż dostawał stosunkowo mało szans gry i jego agent już wcześniej rozpoczął z Hiszpanami rozmowy, które były mocno zaawansowane.
W krótkim czasie dokonał pan w klubie bardzo dużo zmian. Odszedł szef skautingu Piotr Sadowski, jest także nowy dyrektor akademii Norbert Onuoha. O sztabie szkoleniowym nie wspominając. Dlaczego tak dużo roszad personalnych?
Najważniejsza dla mnie jest stabilność sztabu szkoleniowego i zespołu piłkarskiego. Trener Misiura ma 3-letni kontrakt, pozostali członkowie sztabu – też odpowiednio długie. Kluczowi piłkarze również mają długie kontrakty. Reszta struktur jest w ciągłym poszukiwaniu optymalnych rozwiązań, w tym doboru ludzi. Od ponad roku mamy wiceprezesa pana Łukasza Jabłońskiego, który jest niebywale sprawnym menadżerem i pomaga mi w budowie organizacji na wzór czołowych klubów w Europie.
A może w tak krótkim czasie stara się pan wprowadzić za dużo zmian? Nie ma pan obaw, że nie wszystko zdąży „zatrybić” na start sezonu?
Mogłem robić wszystko ewolucyjnie i w nowym sezonie martwić się, czy nie spadniemy, lub postawić na odważne dynamiczne zmiany, które zawsze mogą być ryzykowne. W Motorze wielokrotnie podejmowałem trudne decyzje, za które często byłem atakowany przez dziennikarzy, jak np. pozostawienie trenera Goncalo Feio. To była wówczas jedyna słuszna decyzja, dzięki której Motor się rozwijał i awansował do pierwszej ligi. Tak samo ryzykowną decyzją było powierzenie niedoświadczonemu Mateuszowi Stolarskiemu pracy z pierwszą drużyną, która też okazała się być właściwą. Przy okazji mam prośbę do dziennikarzy: przestańcie spekulować na temat sprzedaży przez Motor kolejnych zawodników. W tym sezonie żaden zawodnik Motoru nie zostanie wytransferowany. Wszyscy stanowią trzon drużyny i – aby odnosić sukcesy – są podstawowymi i niezbędnymi dla kluby piłkarzami. Motor ma stabilne zaplecze finansowe i nie musi ratować się sprzedażą zawodników, aby załatać budżet. Podobne nonsensowne informacje krążą na temat wykupienia za 1 mln euro Lukuinhasa z Radomiaka. Myślę, że niektórym tzw. dobrze poinformowanym dziennikarzom zaszkodziły ostatnie upały.
Najwięcej kontrowersji wzbudziła zmiana na stanowisku trenera. Nieoczekiwanie, pewnie nie tylko dla mnie, z drużyną pożegnał się trener Mateusz Stolarski. Dlaczego doszło do rozstania?
Trener Stolarski pracował w Motorze trzy i pół roku, z czego dwa lata jako trener w Ekstraklasie. Pamiętajmy, że wcześniej nie pracował jako pierwszy trener na takim poziomie. Otrzymał szansę i ją wykorzystał. Jednak w mojej ocenie, aby dać Motorowi możliwość dalszego rozwoju, potrzebne były zmiany zarówno w szatni jak i sztabie. Czasami trzeba podejmować trudne decyzje dla dobra klubu i jego dalszego rozwoju, więc taką decyzję podjąłem.
„Przegląd Sportowy” poinformował, że jedną z przyczyn było to, że podpadł panu w ubiegłym sezonie, nie stawiając na Brighta Ede. Czy to prawda?
Oczywiście brak wiary w młodych zawodników i dawania im szansy gry nie mogę zaliczyć do sukcesów poprzedniego trenera.
W miejsce Stolarskiego zatrudnił pan Mariusza Misiurę, za którego nawet zdecydował się pan zapłacić Wiśle Płock. Co spodobało się panu w tym trenerze?
Za trenerem Misiurą przemawiają fakty. Jako trener Znicza Pruszków awansował do pierwszej ligi z najniższym budżetem, ponad dwukrotnie niższym niż ten, jaki miał wówczas grający w II lidze Motor. Potem z Wisłą Płock awansował po roku do Ekstraklasy i po rundzie zimowej był na szczycie tabeli. Moim zdaniem, gdyby Wisła nie sprzedała Edmundssona i w okienku zimowym zrobiła chociaż jedno wzmocnienie, grałaby dzisiaj w europejskich rozgrywkach. Trener Misiura ma bardzo duże doświadczenie i wyjątkową umiejętność kontaktu z zawodnikami. Zresztą Bartosz Bereszyński powiedział mi, że jego rozmowa z trenerem Misiurą przesądziła o przyjściu do Motoru.
Dlaczego zdecydowaliście się na tak drastyczny ruch, jak likwidacja zespołu rezerw?
To była wspólna decyzja sztabu i zarządu. Wynikała tylko z aspektów czysto sportowych. Ogrywanie zawodników pierwszej drużyny Motoru w rozgrywkach czwartej ligi, bo w takiej grała druga drużyna, była z założenia błędem. Różnica w poziomie gry była zbyt duża. Ryzyko kontuzji naszych młodych zawodników – którzy za przeciwników w IV lidze mieli często trzydziestolatków grających bardzo agresywnie – było zbyt duże. Od nowego sezonu stawiamy na rozwój CLJ w trzech grupach wiekowych, gdzie we wszystkich drużynach grają zawodnicy w tym samych wieku, oraz ogrywanie naszych młodych zawodników w klubach partnerskich na Lubelszczyźnie.
A propos klubów partnerskich: jak bardzo jest pan rozczarowany konfliktem z Górnikiem Łęczna. Dlaczego, pana zdaniem, Górnik wyparł się tego, że dostał od państwa propozycję współpracy?
Uważam, że współpraca klubów z Lubelszczyzny jest jak najbardziej zasadna. Jesteśmy otwarci na współpracę zarówno sportową, jak i wsparcie finansowe, tym bardziej że kibice obu drużyn ze sobą sympatyzują. Prezes Górnika Łęczna odbył dwie rozmowy z naszym dyrektorem sportowym, przekazał mu, że prowadzi rozmowy z Górnikiem Zabrze i na temat współpracy z Motorem zasugerował rozmowę z prezesem głównego sponsora, jakim jest Bogdanka. Takie spotkanie się odbyło i oferta współpracy została złożona. Nieporozumienie mogę tłumaczyć jedynie tym, że oferta z Bogdanki nie dotarła do Górnika Łęczna. Nie wyobrażam sobie, że Górnik Łęczna, mając obok Motor Lublin, nawiązałby współpracę z Górnikiem Zabrze, klubem oddalonym o ponad 300 km od Łęcznej.
Na co pan liczy w nowym sezonie Ekstraklasy?
Każde miejsce powyżej środka tabeli będzie zadowalające. Oczywiście marzeniem jest pierwsza piątka, ale liga w tym sezonie będzie jeszcze silniejsza, więc walka zapowiada się niesamowita.
rozmawiał Jarosław Koliński, dziennikarz WP SportoweFakty
Motor Lublin zainauguruje nowy sezon PKO Ekstraklasy w niedzielę 26 lipca wyjazdowym meczem z Widzewem Łódź (g. 17:30.