Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta skrytykował w piątek pomysł Komisji Europejskiej, by państwa UE przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Minister finansów zazwyczaj najlepiej wie, w co inwestować pieniądze – podkreślił.
Komisja Europejska chce, aby państwa członkowskie przeznaczały co najmniej połowę wpływów z systemu ETS na inwestycje związane z dekarbonizacją. Polska sprzeciwia się temu rozwiązaniu.
Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta ocenił, że to rządy powinny decydować o sposobie wydawania pieniędzy z aukcji uprawnień do emisji CO2, a nie unijne przepisy.
Reforma systemu ETS była jednym z głównych tematów nieformalnego spotkania ministrów klimatu UE w Dublinie.
Krzysztof Bolesta wziął udział w nieformalnym posiedzeniu ministrów klimatu w Dublinie, poświęconym omówieniu projektu reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS, z którym w zeszłym tygodniu wyszła Komisja Europejska.
Reforma ETS wiąże się z miejscami pracy, konkurencyjnością i rozwojem gospodarczym
Wiceminister klimatu powiedział, że reforma ta jest dla Polski priorytetem, ponieważ wiąże się z miejscami pracy, konkurencyjnością i rozwojem gospodarczym. Zapowiedział, że na posiedzeniu w Dublinie wskaże postulaty, które znalazły się w liście 10 państw członkowskich na temat ETS.
Wspólne stanowisko podpisały Polska oraz:
Bułgaria,
Cypr,
Czechy,
Estonia,
Grecja,
Węgry,
Włochy,
Rumunia,
Słowacja.
Podkreśliły one, że reforma powinna wspierać odbudowę konkurencyjności europejskiego przemysłu, zapewniać przewidywalność przedsiębiorstwom oraz uwzględniać kwestie bezpieczeństwa energetycznego.
Sedno sprawy jest takie, że musimy bezwzględnie pomóc przemysłowi w dekarbonizacji, w przeciwnym razie stracimy nasz przemysł na rzecz Chin i innych krajów
– dowodził Krzysztof Bolesta.
– Musimy zreformować rynek w taki sposób, aby gwarantował przystępne ceny energii dla naszych obywateli, ponieważ chodzi o to, aby był on przede wszystkim dla obywateli, a nie tylko dla idei – dodał.
Reforma ETS dobrym punktem wyjścia. Wzmocnić instrumenty solidarnościowe
Wiceminister nazwał zaprezentowaną przez KE propozycję reformy „dobrym punktem wyjścia”. Dodał jednak, że należy wzmocnić instrumenty solidarnościowe skierowane do krajów o niższych dochodach.
Transformacja jest kosztowna i my to bardzo dobrze wiemy, ponieważ przebiega u nas szybko. W ciągu 10 lat udział węgla w miksie energetycznym zmniejszył się z 90 do 50 proc. Przed nami jednak wciąż długa droga
– podkreślił.
Krzysztof Bolesta zwrócił też uwagę na reformę wskaźników, na podstawie których ustalana jest liczba uprawnień sprzedawanych na aukcjach oraz przekazywanych przemysłowi za darmo.
– To będziemy dzisiaj omawiać – podkreślił.
Skrytykował pomysł, by w następnej dekadzie przemysł otrzymywał darmowe uprawnienia pod warunkiem, że zobowiąże się do dekarbonizacji.
KE zaproponowała, by 80 proc. pozwoleń trafiło do spółek po zaakceptowaniu przez ich zarządy i opublikowaniu planów, które przyczynią się do zmniejszenia emisji CO2. Pozostała jedna piąta pozwoleń miałaby zostać przyznana po wdrożeniu planów.
– Obecnie jest to mechanizm, który pomaga naszym branżom konkurować z krajami, które nie mają rynków emisji dwutlenku węgla, a pomysł, aby przekształcić to narzędzie w zachętę inwestycyjną, jest zbyt ambitny – podkreślił Bolesta.
Odniósł się także do pomysłu KE, by państwa UE przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację.
– Dla niektórych krajów może to być problematyczne, ponieważ nie mają wystarczającej liczby projektów, aby faktycznie reinwestować te pieniądze. Dla nas jako dużego, uprzemysłowionego kraju to także jest wyzwanie, ponieważ minister finansów zazwyczaj najlepiej wie, w co inwestować pieniądze – zaznaczył.



