
Autor: Tomasz Deska | Opis: Warta Poznań przegrała mecz, ale to wcale nie oznacza złych wiadomości.
Rywale Warty mogą mieć z nią trudno w kolejnych spotkaniach. „Nie zwiesiliśmy głowy”
Mówiąc o pozytywach w zespole Warty Poznań po okresie sparingowym, bez wątpienia w zespole widać to, że nie zamierza on bazować na poszczególnych, wybijających się jednostkach, a zamiast tego stawia na jeszcze lepsze funkcjonowanie jako jeden organizm. Pressing, szybkość reakcji po stracie piłki i ograniczanie pola do gry mocno uwydatniły właśnie ten element, który momentami wyglądał nawet imponująco. Jak na tacy było widać założenia taktyczne trenera Macieja Tokarczyka, które w grze bez piłki koncentrowały się przede wszystkim na eliminowaniu wolnych przestrzeni do rozegrania. Zieloni byli mocno skoncentrowani na tym, by pozostawiać zawodników rywali samych sobie w tworzeniu akcji.
Celem ewidentnie było zmuszanie przeciwników do panicznych, niekontrolowanych wybić piłki w myśl zasady byle dalej od własnej bramki. W ten sposób Zieloni mieli okazję do zapanowania nad przebiegiem spotkania i prowadzenia gry. Pomysł był ambitny, a momentami ta strategia przynosiła zadowalające efekty. Właśnie po takich sytuacjach bardzo agresywnego nacisku Zielonych padły trzy gole, o czym warto pamiętać. Problemem okazało się jednak to, że takich skutecznych akcji bez piłki było za mało, a dodatkowo sama defensywa nie stanęła wczoraj na wysokości zadania. Jak widać, trener Tokarczyk wraz ze sztabem dobrze rozpoznał ligowe trendy i jego styl gry zyskał na znaczeniu.
– Jedną z takich rzeczy, którą bardzo mocno poprawiliśmy względem letniego okresu przygotowawczego w poprzednim sezonie jest uwolnienie piłki po odbiorze. To moment, w którym zespół odbiera piłkę i przechodzimy do ataku szybkiego lub pozycyjnego. Stoi to na lepszym poziomie. Nie mówię o tym, bazując tylko na odczuciu, lecz patrząc na statystyki, bo my też to liczymy. Wiąże się to z jakością zawodników, realizacją planów, w jaki sposób chcemy to robić. To na pewno jest plus, który doda nam płynności, częstszego przebywania na połowie przeciwnika, więcej możliwości do szybkich ataków. Mam nadzieję, że przełoży się to na częstsze zdobycze bramkowe jak i same sytuacje – mówił jeszcze przed meczem na konferencji prasowej Maciej Tokarczyk.
Aspektem, który nie był być może widoczny na pierwszy rzut okna, a zasługuje na duże uznanie jest mentalność zespołu. Pytani przez nas zawodnicy już po prezentacji drużyny w parku przy Starym Browarze nie ukrywali, że czują dużą pewność siebie przed sezonem i nie towarzyszy im stres. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Maciej Tokarczyk mocno podkreślał ten element w postawie jego podopiecznych, który niemalże zaowocował remisem na inaugurację. Warta Poznań dwa razy w trakcie meczu nawiązywała kontakt z doświadczonym rywalem, a przypomnijmy, że średnia wieku kadry Zielonych to 23,3 lata.
– Zacznę od najważniejszej rzeczy czyli od tego, jak mój zespół reagował mentalnie. Potrafił się podnieść z 0:2 na 2:2, przycisnąć przeciwnika i mieć kolejne sytuacje. Po stracie bramki na 3:2 również chcieliśmy kreować, dalej chcieliśmy iść po gola i nie zwiesiliśmy głowy. To samo było po bramce na 4:2, gdy już się mocno otworzyliśmy i straciliśmy tego gola z kontrataku. Mimo to, do samego końca chcieliśmy trafić po raz kolejny i to się udało – zaznaczał Maciej Tokarczyk na pomeczowej konferencji.
Mówiąc o tym, jak Warta Poznań powinna docelowo wyglądać, należy wskazać drugą połowę meczu z Polonią Bytom. Po wstępnym przetarciu z 1. ligą w obecnym składzie Zieloni wyglądali jakby w przerwie powiedzieli sobie: „dobra, już wiemy jak to wygląda”. Obraz meczu po przerwie przyniósł dokładnie to, czego oczekiwali fani: większą kontrolę nad piłką, lepsze zrozumienie na wyższej intensywności w rozegraniu pod bramką rywali, skuteczniejszą grę w odbiorze i próby częstszych uderzeń na bramkę. Zieloni byli w stanie trzymać przez dłuższe chwile rywali pod ich własnym polem karnym, nie pozwalając im wyjść z niskiego bloku.
– Na pewno szkoda wyniku natomiast dla mnie najważniejsze jest to, żeby tym meczem budować siebie dalej. Jesteśmy drużyną, która ma wielu nowych zawodników, jest odnowiona i potrzebujemy trochę czasu, żeby pewne automatyzmy wdrożyć. Ten czas działa na pewno na naszą korzyść natomiast to mental jest kluczowy. Gratuluję moim zawodnikom i chciałbym to utrzymać dalej. Na pewno widzę więcej pozytywów niż negatywów z tego spotkania – przekonywał opiekun Warty Poznań.
Warta ma swoje wady, ale nie są to punkty krytyczne. Wszystko jest kwestią czasu i wyciągania wniosków
Nawet mówiąc o defektach w grze Warty Poznań, trzeba przyznać, że nie są one tak krytyczne jakby się mogły pozornie wydawać. Problemy Zielonych wynikały w dużej mierze z powodu pewnego „nieopierzenia” w Betclic 1. lidze. Zespołowi brakowało przede wszystkim spokoju w pierwszej połowie i to właśnie brak opanowania doprowadził do straty dwóch goli, które mocno utrudniły gościom drogę do jakichkolwiek punktów.
Wydaje się, że głównym zadaniem, jakie stoi przed piłkarzami Warty Poznań będzie przede wszystkim trzymanie emocji na wodzy. Drużyna wyglądała początkowo jakby po prostu bała się grać piłką po ziemi w sposób kombinacyjny przy mocnym pressingu przeciwników. Częste, chaotyczne wykopywanie futbolówki do przodu i przegrywanie pojedynków w powietrzu, napędzało ataki przeciwników, które doprowadziły do tego, że Zieloni stracili dwa gole. Warta do około 35. minuty meczu nie znalazła odpowiedniego balansu między agresją, determinacją i żywiołowością w obronie, a koncentracją, spokojem i inteligencją w ofensywie. Zamiast tego wszystko w obu fazach skupiało się na ogromnej dynamice, która niejednokrotnie była pozbawiona chwil na refleksję.
Sam sposób straty czterech bramek w meczu z Polonią nie wskazywał na to, że Warta Poznań ma w pierwszej linii poważne problemy, które koniecznie musi wyeliminować. Oczywiście bez wątpienia trafienia z pierwszej połowy wskazują na to, że drużyna powinna się lepiej komunikować w obronie strefowej i niskim bloku obronnym jednak wszystko rozbija się o utratę kontroli nad spotkaniem. Zieloni w kolejnych spotkaniach muszą zdecydowanie częściej utrzymywać się przy piłce, bo właśnie wtedy rywale nie mieli wielu argumentów w swojej grze w kontekście zaszkodzenia gościom. 62% posiadania piłki dobitnie to uświadamiały.
Granie szybko na małej przestrzeni na jeden kontakt warto często zastępować atakiem pozycyjnym opartym na kontroli poczynań z futbolówką przy nodze. Sam trener Tokarczyk niejednokrotnie w zeszłym sezonie dawał do zrozumienia swoimi wypowiedziami, że na boisku nie zamierza niczego powierzać przypadkowi. Odnosiło się to także do tematu częstszych strzałów z dystansu, po których piłka mogła odbić się do bramki rywali. Warta większość pierwszej połowy rozegrała w sprzeczności do wymagań szkoleniowca.
Druga kolejka przyniesie jednego z najcięższych rywali. Warta ma jednak wszystko w swoich rękach
Na warciarzy za tydzień czeka jeszcze większe wyzwanie, bowiem zmierzą się ze spadkowiczem z Ekstraklasy – Lechią Gdańsk. Kibice są z pewnością ciekawi, jakie oblicze zaprezentuje wtedy zespół trenera Tokarczyka i gdzie będzie w szczególności widoczny progres w ich grze. Początek rywalizacji już 31 lipca o 20:30 na stadionie przeciwnika. Jeśli Warta zagra w jednym tonie przez cały mecz, zdoła narzucić przeciwnikowi swój styl gry i utrzyma kontrolę nad meczem, jej kibice po końcowym gwizdku wreszcie powinni cieszyć się z pierwszego zwycięstwa od ostatnich pięciu meczów.
Miłośnik piłki nożnej i fan koszykówki. Przygodę z dziennikarstwem zaczął w liceum od założenia podcastu „Calcio Polska”. Na studiach dołączył do redakcji sportowej Radia Meteor i do telewizji uniwersyteckiej Kurier Akademicki. Współtwórca programu „Echo Milanello” na YouTube, redaktor strony Acmilan.com.pl. W 2022 roku zdobył wyróżnienie w XVI edycji międzynarodowego konkursu FanFila w kategorii poezja.
