Wszystko układało się po myśli bydgoskich kibiców w sobotnim finale MIMP aż do dwudziestego biegu. Dwójka juniorów Abramczyk Polonii seryjnie zdobywała „trójki”, a żaden z rywali nie był zagrożeniem dla Maksymiliana Pawełczaka i Wiktora Przyjemskiego.

Losy zwycięstwa i złota Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski miał rozstrzygnąć dwudziesty bieg, w którym pod taśmą ustawili się właśnie Przyjemski i Pawełczak, mający na koncie komplet 12 punktów. Młodszy z nich przegrał start i cały czas jechał za mistrzem świata juniorów z 2024 roku, ale przeprowadził skuteczny atak na przeciwległej prostej ostatniego okrążenia.

ZOBACZ WIDEO: Wszyscy czekali na mocne ruchy. Ten klub zawodzi na giełdzie transferowej

Chwilę później Przyjemski spowodował wypadek, przez który wychowankowie Abramczyk Polonii Bydgoszcz upadli na tor. Pawełczak wrócił do parku maszyn o własnych siłach, ale do jego kolegi z drużyny wyjechała karetka. Ostatecznie starszy z juniorów miejscowej Polonii trafił do niej na noszach. Karetka przez dłuższy czas pozostawała w parku maszyn, lecz ostatecznie wyjechała do szpitala razem z Przyjemskim.

Pierwsze doniesienia mówiły o złamaniu obojczyka. Z niedzielnego komunikatu wydanego przez Abramczyk Polonię Bydgoszcz wynika, że oprócz obojczyka Wiktor Przyjemski ma złamane również cztery żebra. Obrażenia nie wymagają jednak dalszej hospitalizacji.

Nie są to zbyt optymistyczne informacje dla Abramczyk Polonii Bydgoszcz, która do tej pory ma komplet zwycięstw w Metalkas 2. Ekstralidze, ale przed nią najważniejsza część sezonu, a więc faza play-off. Występ Wiktora Przyjemskiego w nich stoi pod dużym znakiem zapytania.