
Koszykarski klub Gremi Gdańsk awansował do 2. ligi i przeprowadził mocny transfer, pozyskując wielokrotnego reprezentanta Polski, Karola Gruszeckiego. – Stawiamy na organiczny rozwój, należy pamiętać, że organizacja powstała dopiero rok temu. Wygraliśmy 3. ligę, teraz będziemy rywalizować szczebel wyżej, zapowiada się ciekawa walka. Dajemy sobie dwa lata na awans do 1. ligi. Nie powiem, kiedy konkretnie chcemy być w PLK, bo że chcemy tam być jest sprawą oczywistą – powiedział nam Robert Wierzbicki, osoba bardzo dobrze znana fanom trójmiejskiej koszykówki z pracy w Gdyni, wcześniej w Sopocie, a obecnie dyrektor sportowy Gremi Gdańsk.
Maciej Słomiński: Trójmiejskim basketem wstrząsnęło pozyskanie Karola Gruszeckiego przez Gremi Gdańsk. W kolejnym sezonie zagracie w 2. lidze, to trzeci poziom ligowy, tymczasem ogłosiliście transfer 77-krotnego reprezentanta Polski, który ponad dekadę grał na dobrym poziomie w Polskiej Lidze Koszykówki. Jak to się robi?
Robert Wierzbicki: Nie ma jednej odpowiedzi, wiele czynników wpłynęło na przyjście Karola Gruszeckiego do nas. Wielkie ukłony dla niego, wiemy, że miał wiele ofert ciekawych pod względem sportowym i finansowym. Cieszymy się, że nasz projekt go przekonał, zapewne spore znaczenie miał fakt, że na co dzień mieszka w Gdańsku, więc zagra u siebie w domu, co ma niebagatelne znaczenie.
Czy to największa bomba transferowa tego lata, czy będą kolejne?
Cały czas pracujemy, aby drużyna Gremi Gdańsk była jak najsilniejsza, myślę, że będzie jeszcze kilka ciekawych ogłoszeń, chociaż kolejnego tak głośnego nazwiska jak Karol Gruszecki raczej nie przewidujemy. To on będzie główną postacią naszego zespołu, która będzie wiodła prym i w przeciągu najbliższych dwóch lat pomoże nam awansować do 1. ligi. Taki jest cel.
Trener Mariusz Niedbalski to kolejne duże nazwisko, które kojarzy się z koszykówką na wyższym poziomie rozgrywek niż 2. liga.
To kolejny element układanki i fundament pod grę wyżej i o coś więcej. Wybór trenera Mariusza Niedbalskiego, z którym podpisaliśmy dwuletni kontrakt, na to stanowisko bierze pod uwagę długofalowy rozwój klubu. Mariusz to idealna osoba, aby przekazać młodym zawodnikom swoje doświadczenie. W zamyśle nasz skład ma być połączeniem rutyny z młodością. To ma nam dać osiągnięcie określonych celów.
Ranking.trojmiasto.pl –
Najlepsze restauracje w Trójmieście
Gdańsk, Gdynia, Sopot
Mówił pan o potencjalnych kolejnych ogłoszeniach – na ile procent na dziś drużyna Gremi Gdańsk jest gotowa do rywalizacji w 2.lidze, ilu jeszcze zawodników szukacie do zamknięcia składu?
Sky is the limit – jak to się ładnie mówi. Nie zamykamy się na nikogo, natomiast nasze możliwości nie są nieograniczone. Chcemy być transparentni, otwarci i wiarygodni. To w dzisiejszych czasach jest bardzo istotne. Będziemy budować krok po kroku. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zgłosimy do rozgrywek drużynę młodzieżową, usilnie nad tym pracujemy już dziś.
Mówił pan o 1.lidze w kontekście dwóch lat, a jaką perspektywę stawiacie sobie w w kontekście najwyższego szczebla rozgrywek? Bo nie uwierzę, że nie chcecie wejść na PLK i tam zostać na stałe.
Gdańsk ma wielkie tradycje koszykarskie, to tu słynni „Korsarze” z Wybrzeża Gdańsk czterokrotnie zdobywali mistrzostwo Polski w latach 70. XX wieku, gdy kibicował im cały region. Chcielibyśmy, aby w stolicy województwa była najwyższa liga koszykówki, jednocześnie jesteśmy świadomi, że do tego trzeba się dobrze przygotować. Chcemy zbudować trwałe zaplecze organizacyjne i dopiero wtedy awansować. Było wiele klubów, które weszły do PLK na kredyt, dziś ich nie ma. Naszym celem jest wejść do koszykarskiej ekstraklasy, tam pozostać i grać w europejskich pucharach. Na razie stawiamy na organiczny rozwój, należy pamiętać, że organizacja powstała dopiero rok temu. Wygraliśmy 3. ligę, teraz będziemy rywalizować szczebel wyżej, jest parę mocnych zespołów, które budują mocne składy, zapowiada się ciekawa walka. Dlatego nie odpowiem wprost, kiedy konkretnie chcemy być w PLK, bo że chcemy tam być jest sprawą oczywistą.
Katalog.trojmiasto.pl –
Agencje pracy i rekrutacji w regionie
Czy rozgrywki 3.ligi przeszliście suchą stopą, bez przegranej?
W rundzie finałowej i półfinałowej nie ponieśliśmy porażki. Wcześniej w sezonie zasadniczym przegraliśmy trzy razy – z Olsztynem na wyjeździe, z Kwidzynem u siebie i z Politechniką. Trenowaliśmy po dwa razy w tygodniu, dlatego wspólnie z ówczesnym trenerem Marcelem Babińskim doszliśmy do wniosku, że grania jest trochę za mało, dlatego na wiosnę zgłosiliśmy się do rozgrywek 3LK.
Jak będzie wyglądała rywalizacja w 2. lidze?
Rozgrywki są podzielone geograficznie, są cztery makroregiony, my będziemy rywalizować z drużynami z województw pomorskiego, zachodniopomorskiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. 16 drużyn, każdy zagra z każdym u siebie i na wyjeździe. Potem play-off i dwumecze systemem pucharowym, do 1.ligi awans uzyskają dwie najlepsze drużyny. Już się cieszę na mecze derbowe w 2.lidze, bo przecież i Trefl i Arka mają tam swoje drugie drużyny, i Gdyńska Akademia Koszykówki, gdzie też działam. Na nasze mecze niezmiennie zapraszamy do sali treningowej w Ergo Arenie.
Wystartowaliście z powodzeniem z najniższego szczebla i idzie wam świetnie, ale czy nie łatwiej byłoby „podpiąć się” pod jeden z dwóch dużych klubów Trójmiasta – Energę Trefla Sopot czy AMW Arkę Gdynia?
To decyzja właścicieli firmy Gremi Personal Evgenija Kirichenko i Tomasa Bogdevicia, prezesa klubu – chcemy iść własną drogą. Firma została założona w Gdańsku, dlatego tu chcemy prowadzić klub przez nią sponsorowany. To tu chcemy odbudować koszykówkę i klub, który mamy nadzieję, zagra kiedyś w europejskich pucharach.
Bogdevic to nazwisko bałkańskie? Tam ludzie mają koszykówkę we krwi.
Litewskie, ale ta nacja również jest świetna w kosza. Jak sam Tomas mówi, na Litwie mają dwie religie: katolicką i koszykarską.

Terminarz Polskiej Ligi Koszykówki ogłoszony. Derby Trójmiasta w październiku i styczniu
Wierzbicki to też bardzo koszykarskie nazwisko.
No tak, Kazimierz to brat mojego ojca, a Marek to mój kuzyn. Byłem wśród założycieli stowarzyszenia Trefl Sopot w 1995 roku. Dobrych kilka lat tam pracowałem, potem przeniosłem się wraz z klubem do Gdyni, gdzie pracowałem do roku 2022.
A propos koszykarskich nazwisk to w waszym składzie widnieje nazwisko Kacpra Ponitki.
To nie przypadek, to młodszy brat Mateusza i Marcela.