W piątek i sobotę na ligowe boiska wrócili m.in. zawodnicy Lecha Poznań, Górnika Zabrze i Jagiellonii Białystok, a w sobotę do akcji wkroczył kolejny z pucharowiczów Raków Częstochowa. Zespół Dawida Kroczka podejmował Wisłę Płock, choć z tyłu głowy miał już z pewnością wyjazd na Maltę i starcie z Vallettą FC w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nafciarze na początku poprzedniego sezonu niespodziewanie wygrali pod Jasną Górą, a teraz w 24. minucie nastroje wśród kibiców zmąciła informacja o urazie Stratosa Svarnasa, który musiał opuścić boisko. Jego miejsce zajął debiutujący w piłkarskiej elicie Jerzy Napieraj, a opiekun częstochowskiego zespołu między słupkami postawił na kolejnego „żółtodzioba” — 17-letniego Wiktora Żołneczko.
Częstochowianie szukali otwierającego trafienia, ale w 37. minucie to goście objęli prowadzenie. Po wrzucie z autu piłka trafiła pod nogi Marcina Flisa, który strzałem z powietrza nie dał najmniejszych szans golkiperowi Rakowa na skuteczną interwencję.
Kuriozalny gol na otwarcie sezonu w Częstochowie
I jeden celny strzał pozwolił ekipie z Płocka na to, by prowadzić do przerwy. A po zmianie stron… Nafciarzom pomógł 17-letni golkiper Rakowa. Żołneczko po dośrodkowaniu Flisa zaliczył fatalny błąd i wypuścił futbolówkę, z czego skorzystał Żan Rogelj. I zrobiło się 0:2. A jeszcze dwie minuty wcześniej dobrą okazję na doprowadzenie do remisu miał Mahir Emreli.
W 66. minucie gospodarze wrócili jednak do gry. W polu karnym Wisły Jurica Prsir przekroczył przepisy w starciu z Jeanem Carlosem i sędzia Paweł Malec po analizie VAR wskazał na „wapno”. Z jedenastu metrów nie pomylił się Patryk Makuch i przewaga ekipy Adama Majewskiego stopniała.
Nowe przepisy uratowały kapitana Rakowa
W 80. minucie byliśmy natomiast świadkami, jak działają nowe przepisy dotyczące systemu VAR. Arbiter Paweł Malec pokazał bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę Franowi Tudorowi za faul, ale po chwili, po przeanalizowaniu sytuacji na monitorze, zmienił decyzję. Chorwat jest zatem pierwszym beneficjentem nowelizacji systemu dotyczącego wideoweryfikacji.
W końcówce gospodarze rzucili się jeszcze do odrabiania strat. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Rafała Leszczyńskiego, a w słupek trafił nawet Makuch. Wynik spotkania nie uległ już jednak zmianie. Możemy mówić o kolejnej niespodziance na start sezonu Ekstraklasy.