Przełomowe trafienie padło w 56. minucie niedzielnego (26 lipca) pojedynku przy Reymonta Wisła Kraków – GKS Katowice (2:1 – relacja TUTAJ).

Sędzia podyktował wtedy rzut karny dla „Białej Gwiazdy” po faulu Marcina Wasielewskiego na Alanie Urydze, a do piłki podszedł Marko Bozić.

ZOBACZ WIDEO: Lewandowski nie zachwycił. „Spodziewałam się dużo więcej”

Austriacki pomocnik uderzył na tyle mocno, że piłka przełamała dłonie Gabriela Kobylaka, zapewniając drużynie gospodarzy, która wróciła na boiska PKO Ekstraklasy po czterech latach, upragnione prowadzenie.

Poprzednią bramkę dla Krakowian zdobył Stefan Savić w przegranym meczu z Radomiakiem Radom (2:4) w maju 2022 r. Wisła czekała na gola w PKO Ekstraklasie dokładnie 1533 dni.

Kibice zgromadzeni pod Wawelem nie zdążyli jeszcze ochłonąć po pierwszej fali radości, gdy ich ulubieńcy zadali kolejny cios. Zaledwie cztery minuty po trafieniu Bozicia na tablicy wyników widniało już 2:0.

Strzelcem był Jordi Sanchez, który z dwóch metrów wpakował piłkę pod poprzeczkę. Cała akcja była popisowa – precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się Raoul Giger. Goście z Katowic odpowiedzieli honorowym trafieniem Szymona Bartlewicza w 79. minucie.

Zobacz bramki dla Wisły w meczu z GKS-em.

Zobacz gola dla GKS-u.