Część mieszkańców wieżowca przy ul. Wyspiańskiego 10 w Gdyni została odcięta od gazu z dnia na dzień. Z wymianą instalacji na elektryczną muszą radzić sobie sami.

Mieszkańcy części budynku przy ul. Stanisława Wyspiańskiego 10 w Gdyni od miesięcy nie mogą korzystać z gazu. Spółdzielnia proponuje przejście na energię elektryczną i wypłatę 700 zł ekwiwalentu. Jeden z mieszkańców uważa, że to ona powinna pokryć koszty dostosowania lokali, bo problem dotyczy wspólnej instalacji gazowej. Sam wydał już ok. 5 tys. zł na przeróbkę instalacji elektrycznej.

Awaria ujawniła problem z instalacją gazową

spółdzielnia z funduszu remontowego
83%

właściciele mieszkań ze swoich środków
8%

koszty powinny być dzielone między spółdzielnię i mieszkańców
9%

Sprawa dotyczy pionu gazowego w budynku przy ul. Wyspiańskiego 10Mapka w Gdyni. Jak poinformowała mieszkańców Morska Spółdzielnia Mieszkaniowa, stan techniczny instalacji nie pozwalał na jej dalszą eksploatację.

Problem pojawił się po awarii sieci gazowej znajdującej się poza budynkiem. Po naprawie zewnętrznego odcinka instalacji i próbie ponownego uruchomienia dostaw gazu okazało się, że część wewnętrznej instalacji budynku jest nieszczelna.

Dotyczy to pionu obsługującego 11 mieszkań budynku.

Próby szczelności udały się tylko w części mieszkań

Spółdzielnia wskazuje, że przeprowadzono kilka prób szczelności. W części pionów udało się uzyskać pozytywny wynik, jednak nie udało się przywrócić sprawności pionu zasilającego mieszkanie jednego z czytelników Trojmiasto.pl, który od kilku miesięcy prowadzi korespondencję ze spółdzielnią oraz dostawcą gazu.

Jego zdaniem mieszkańcy zostali obciążeni skutkami problemu, za który nie odpowiadają.

– To nie moje mieszkanie miało niesprawną instalację. Problem dotyczył pionu gazowego, czyli części wspólnej budynku. Teraz ja muszę ponosić koszty, żeby odzyskać możliwość normalnego korzystania z mieszkania – mówi.
Mieszkaniec uważa, że rozwiązaniem powinno być sfinansowanie prac przez spółdzielnię, np. z funduszu remontowego.

– Po to mieszkańcy płacą na fundusz remontowy, żeby w sytuacji wymagającej dużych nakładów finansowych można było wykonać konieczne prace dotyczące części wspólnych – argumentuje.


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(57)

Spółdzielnia: nie można wykonać nowej instalacji gazowej

Morska Spółdzielnia Mieszkaniowa w odpowiedzi przekazanej mieszkańcowi wskazuje, że obecne przepisy nie pozwalają na wykonanie nowej instalacji gazowej w budynkach powyżej 25 metrów wysokości.

Zdaniem spółdzielni, jedynym rozwiązaniem jest obecnie przejście na zasilanie kuchenek energią elektryczną.

MSM informuje, że w następstwie awarii próby szczelności wykonywano wielokrotnie. Według spółdzielni, 8 października 2025 r. uzyskano pozytywny wynik dla pięciu pionów mieszkań, a 30 października 2025 r. – dla kolejnego.

Jednocześnie spółdzielnia podkreśla, że mimo wykonania szeregu prac nie udało się doszczelnić pionu, który zasila mieszkanie czytelnika.

Instalacja zużyła się naturalnie

MSM podkreśla, że instalacja gazowa była regularnie kontrolowana.

– Przeglądy instalacji gazowej i wentylacyjnej odbywają się corocznie. Stan techniczny instalacji pozwalał na jej dalszą eksploatację – przekazano redakcji.
Zdaniem spółdzielni obecna sytuacja nie wynika z zaniedbań, tylko z naturalnego zużycia technicznego elementów budynku w ponad 50-letnim okresie użytkowania.

– Przewidywany okres użytkowania instalacji gazowej szacuje się na około 40-60 lat, w zależności od jej utrzymania. Konserwacja oraz przeglądy instalacji gazowej w budynku przy ul. Wyspiańskiego 10 były wykonywane prawidłowo, co wydłużyło jej okres użytkowania – informuje MSM.

700 zł ekwiwalentu

Morska Spółdzielnia Mieszkaniowa zaproponowała mieszkańcom wypłatę 700 zł ekwiwalentu za wymianę kuchenki gazowej na elektryczną. Środki zostały zaksięgowane na ich kontach rozliczeniowych.

Mieszkaniec uważa jednak, że taka kwota nie rozwiązuje problemu, ponieważ nie odpowiada rzeczywistym kosztom, jakie musieli ponieść lokatorzy, aby dostosować mieszkania do zasilania elektrycznego.

– To wystarcza właściwie tylko na samą opłatę za zwiększenie mocy. Cała reszta wydatków zostaje po stronie mieszkańca – wskazuje.
Mieszkaniec zwraca również uwagę na brak informacji, z jakiego źródła zostały wypłacone te środki i na jakiej podstawie prawnej. Jak podkreśla, pytał o to zarząd spółdzielni, jednak nie otrzymał szczegółowej odpowiedzi, poza wskazaniem, że decyzję w tej sprawie podjęła rada nadzorcza.

– Jeżeli spółdzielnia wypłaca mieszkańcom pieniądze, to musi istnieć jakaś podstawa prawna takiego działania. Jeżeli istnieje podstawa do częściowego sfinansowania tej sytuacji, to rodzi się pytanie, dlaczego nie można było pokryć tych kosztów w większym zakresie – argumentuje.


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(14)

– Za 700 zł nie da się przygotować mieszkania do bezpiecznego korzystania z większego poboru energii. Sama wymiana kuchenki to nie wszystko – mówi.
Jak wskazuje, w wielu starszych mieszkaniach znajdują się instalacje elektryczne, które nie są przystosowane do zasilania kuchenek elektrycznych.

– Potrzebny jest nowy przewód, zabezpieczenia, często zwiększenie mocy. To są realne koszty – dodaje.


Katalog.trojmiasto.pl –
Instalacje elektryczne


więcej

Modernizacja była, ale nie rozwiązała problemu

Spółdzielnia w swoim stanowisku podkreśla, że już wcześniej przygotowała budynki na zmianę sposobu zasilania mieszkań. Jak wskazuje, zmodernizowano wewnętrzne linie zasilania (WLZ), co miało umożliwić zwiększenie mocy przyłączeniowej i korzystanie z kuchenek elektrycznych.

Z relacji mieszkańca wynika jednak, że choć taka modernizacja rzeczywiście miała miejsce ok. 5 lat temu, nie była powiązana z ryzykiem utraty gazu. Była natomiast potrzebna i dziś okazuje się wręcz niezbędna, by w ogóle możliwe było przejście na energię elektryczną. Nie zmienia to jednak jego oceny całej sytuacji.

Modernizacja objęła jedynie część instalacji – doprowadzenie nowoczesnych przewodów do pionów i liczników na klatkach schodowych. To jednak, jego zdaniem, był dopiero pierwszy etap.

– Gdyby tego wcześniej nie zrobiono, nie dałoby się w ogóle podłączyć kuchenek elektrycznych. Spółdzielnia zrobiła instalacje od piwnicy do piętra, do drzwi. Natomiast to, co jest dalej, czyli wprowadzenie instalacji do mieszkania, wymiana zabezpieczeń i doprowadzenie odpowiedniego kabla do kuchni – to już spadło na mieszkańców – relacjonuje.

Mieszkaniec sam zapłacił za modernizację

Ponieważ nie doszło do porozumienia ze spółdzielnią, mieszkaniec zdecydował się wykonać prace samodzielnie. Jak mówi, całość kosztowała około 5 tys. zł.

W tej kwocie znalazły się m.in.:

wykonanie nowej instalacji elektrycznej potrzebnej do podłączenia kuchenki,prace elektryczne w mieszkaniu,zwiększenie mocy przyłączeniowej.
– Nie miałem wyjścia. Musiałem to zrobić, żeby normalnie korzystać z mieszkania. Ja sobie jakoś poradziłem, ale przecież w tym budynku mieszkają też osoby starsze – mówi.
Zapowiada, że będzie domagał się zwrotu tych kosztów od spółdzielni.Spór z myORLEN o rachunki za gaz

Mieszkaniec zakwestionował również rachunki wystawiane przez myORLEN za okres, kiedy nie miał możliwości korzystania z gazu.

Twierdzi, że mimo braku dostaw nadal naliczano opłaty stałe.

– Od września gazu nie było. Później było wiadomo, że nie ma technicznej możliwości jego przywrócenia, a mimo tego przychodziły faktury – mówi.
Jego zdaniem dostawca powinien rozwiązać umowę albo wstrzymać naliczanie opłat, skoro nie był w stanie realizować dostawy.

MyORLEN w odpowiedzi dla mieszkańca wskazuje jednak, że spółka nie odpowiada za stan techniczny instalacji gazowej znajdującej się wewnątrz budynku.

Według firmy Polska Spółka Gazownictwa odpowiada za sieć dystrybucyjną, przyłącze, kurek główny oraz gazomierz, zarządca budynku odpowiada za instalację wspólną znajdującą się za kurkiem głównym, w tym piony gazowe, a za stan techniczny instalacji za kurkiem głównym w budynku wielorodzinnym odpowiada wspólnota mieszkaniowa oraz poszczególni właściciele lokali.

– Rozumiemy stanowisko mieszkańca oraz to, że brak możliwości korzystania z gazu był od niego niezależny. W rozliczeniach należy jednak rozróżnić opłaty zmienne, uzależnione od ilości faktycznie pobranego gazu, od opłat stałych, które mogą być naliczane niezależnie od poziomu zużycia, w tym opłaty abonamentowej oraz stałej opłaty dystrybucyjnej – tłumaczy myORLEN.
Spółka podkreśla, że myORLEN zajmuje się sprzedażą gazu i rozliczeniami, a nie utrzymaniem infrastruktury.

Czy instalacja była niesprawna wcześniej?

Czytelnik uważa, że konieczne jest wyjaśnienie, od kiedy istniał problem z instalacją.

Jego zdaniem fakt, że po naprawie awarii poza budynkiem nie udało się ponownie uruchomić dostaw gazu, może oznaczać, że nieszczelność istniała już wcześniej.

– Próba szczelności nie niszczy sprawnej instalacji. Jeżeli wykazała problem, to znaczy, że instalacja już wcześniej była niesprawna – mówi.