Sam Asghari wciąż funkcjonuje jako „pan Spears”, choć nie ukrywa, że dziś skupia się na zupełnie innych sprawach.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

„Boli mnie to, co spotyka Irańczyków. Całą swoją uwagę poświęcam ich sytuacji oraz projektom, nad którymi pracuję. Nie przepadam za wiadomościami ze świata show-biznesu. I tak nie wierzę we wszystko, co się pojawia” — podkreśla.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Model stał murem za piosenkarką w kluczowym momencie jej życia — wspierał ją podczas walki o zniesienie trwającej 13 lat kurateli. Choć ich drogi szybko się rozeszły, Sam nie kryje sympatii wobec dawnej miłości.

„Przeszłość to przeszłość, możemy ją świętować i zawsze do niej wracać. Nie da się zmienić tego, co było. To, co się stało, już się nie odstanie. Zresztą, nigdy nie narzekałbym na coś, co zmieniło moje życie — czy to na lepsze, czy na gorsze” — ocenia.

Asghari nie komentuje jednak informacji, że nie dostał po rozwodzie ani centa z wielkiego majątku Britney. Artystkę chroniła intercyza, która całkowicie pozbawiła go prawa do alimentów.

32-latek układa sobie życie u niejakiej Irvine. „Obecnie chcę zaistnieć jako aktor, ale za jakiś czas na pewno zapragnę założyć rodzinę” — zdradza.