Wisła Kraków wróciła do Ekstraklasy i od razu zanotowała zwycięstwo w piłkarskiej elicie, pokonując na własnym stadionie GKS Katowice 2:1. Jednym z bohaterów wieczoru był Marko Bozić, który w drugiej połowie otworzył wynik, wykorzystując rzut karny. 

Urodzony w Austrii Chorwat podkreślał po spotkaniu, że to, co dawało Wiśle sukcesy w Betclic I lidze działa również w Ekstraklasie.
Justyna Krupa, WP SportoweFakty: Pański wybuch euforii po wykorzystanym rzucie karnym na 1:0 był niecodzienny.

Marko Bozić, piłkarz Wisły Kraków: Jestem bardzo szczęśliwy, że zdobyłem tę historyczną – pierwszą po czterech latach poza Ekstraklasą – bramkę dla Wisły. Zawsze jednak zaznaczam, że nie chodzi o jednego piłkarza, a o wysiłek całej drużyny. Pracowaliśmy bardzo ciężko podczas letnich treningów, by być gotowymi na ten inauguracyjny mecz. Co prawda pierwsze dwadzieścia minut to nie był jeszcze nasz normalny poziom, ale potem dokonaliśmy pewnych taktycznych korekt. Później było już lepiej, w drugiej połowie zdominowaliśmy przeciwnika i zdobyliśmy dwa gole.

Nie taka ta Ekstraklasa groźna, jak ją malowano? Wygląda na to, że ofensywne atuty Wisły działają nie tylko na poziomie Betclic I ligi.
Wiedzieliśmy o tym, że mamy jakość i że możemy to pokazać też w PKO Ekstraklasie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że mamy piłkarzy dobrych w pojedynkach jeden na jeden, w defensywie itd. Natomiast to dopiero pierwszy mecz, sam początek zmagań. W sobotę czeka nas kolejne starcie, z Piastem Gliwice. A potem jeszcze wiele ważnych spotkań.

Jak bardzo musieliście zmodyfikować swój pomysł na grę przed startem Ekstraklasy, w porównaniu do tego, co realizowaliście w I lidze?
Nasz styl pozostał zasadniczo taki sam. Staramy się stopniowo wyprowadzać piłkę od defensywy, nie grać długich piłek bez potrzeby. Oczywiście przed każdym meczem musimy pewne kwestie zmodyfikować, w zależności od rywala. Badamy, gdzie są ich słabe strony i staramy się to wykorzystywać. Jednak główne założenia naszego stylu pozostają te same.

Jarosław Królewski, prezes „Białej Gwiazdy”, w ostatnich latach zwykł powtarzać, że Wiśle łatwiej by się grało w Ekstraklasie, niż w I lidze, przynajmniej pod pewnymi względami. Może coś jest w tej teorii? W I lidze super defensywny styl wielu drużyn bywał dla was udręką.
W I lidze rzeczywiście grało się przeciwko naprawdę wymagającym defensywom. Poza tym w tym inauguracyjnym meczu w Ekstraklasie widzieliśmy, że GKS Katowice przeciwko nam próbował grać piłką, nie stosowali zbyt wielu długich wrzutek. Takie są właśnie różnice między Ekstraklasą a pierwszą ligą. Pokazujemy generalnie, że w Ekstraklasie też stać nas na strzelanie bramek i wygrywanie.

Jak pan odbiera nowych graczy, którzy dołączyli do Wisły w ostatnich tygodniach? Są to głównie piłkarze ofensywni.

Nowi zawodnicy, którzy do nas trafili nie trenowali jeszcze z nami zbyt długo, poza Maxence’m Maisonneuve. Gdy trafiasz do nowego klubu, musisz mieć czas na poznanie zespołu, stylu gry. Myślę, że dobrze przyjęliśmy tych chłopaków, tak jak i mnie rok temu świetnie w Wiśle przyjęto.

Rozmawiała: Justyna Krupa, dziennikarka WP SportoweFakty

ZOBACZ WIDEO: „Trzeba pamiętać”. Podkreślił to po debiucie „Lewego”