Na inaugurację sezonu Betclic I ligi Bruk-Bet Termalica Nieciecza pokonał Ruch Chorzów 2:0. Podopieczni Waldemara Fornalika nie potrafili sforsować defensywy gospodarzy, a ich gol z 22. minuty został anulowany.

Wracający z pozycji spalonej Patryk Szwedzik miał wpływ na przebieg akcji, w której przepuścił piłkę do Shumy Nagamatsu. Później Japończyk dograł do Daniela Szczepana i napastnik znalazł drogę do siatki. Radość „Niebieskich” była przedwczesna, ponieważ Tomasz Marciniak po analizie dopatrzył się przekroczenia przepisów.

Decyzję Tomasza Marciniaka na antenie TVP Sport przeanalizował jego starszy brat. Szymon Marciniak, który po mundialu wybrał się na urlop do Hiszpanii, udzielił wypowiedzi obecnemu w studiu Łukaszowi Gikiewiczowi.

– Generalnie przepisowo i technicznie jest to dosyć prosta sytuacja. Wiadomo, na boisku jest trudniejsza jak w telewizji. Zawodnik z pozycji spalonej – to się nazywa – challenge’uje przeciwnika, czyli ma wpływ na to, co dalej się wydarzy. Stoi na linii piłki i przeciwnik czeka na to, co on zrobi. Gdyby ją zostawił i tylko stał, to jest tylko pozycja spalona, a z racji tego, że tutaj on robił challenge, to jest to spalone z racji challenge’owania dosyć proste. Dlatego też to się nazywa spalony interpretacyjny – tłumaczył Szymon Marciniak.

Znany sędzia ocenił, że Tomasz Marciniak podjął jak najbardziej prawidłową decyzję. Arbiter międzynarodowy wyjaśnił, czym się kierował.

– Sędzia, tak jak braciak, musiał pójść, obejrzeć, bo gdyby on dotknął piłkę, to wtedy jest jakby VAR only, czyli VAR mu tylko mówi, żeby zmienił, a z racji tego, że jest to zasłanianie, challenge’owanie i impact, sędzia musi sam iść i zobaczyć, dlatego on musiał iść, zobaczyć to, że jest tam challenge i dlatego zmienił. Ale to dobra decyzja – podkreślił Szymon Marciniak.

ZOBACZ WIDEO: Mocna opinia o Lewandowskim. „Był ciałem obcym”