
Ceny paliw. Polska na tle Europy
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wezwali we wtorek do uchwalenia przygotowanej przez partię ustawy obniżającej VAT i akcyzę na paliwa. Z kolei premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli ceny ropy ponownie wzrosną, rząd może wprowadzić regulowane ceny paliw na ostatnie dwa tygodnie wakacji.
Poseł Przemysław Czarnek zwrócił uwagę, że w środę rozpoczyna się ostatnie posiedzenie Sejmu przed przerwą wakacyjną i zaapelował o uchwalenie projektu ustawy – złożonej przez PiS – w sprawie obniżenia VAT na paliwo z 23 do 8 proc. i akcyzę do stawek minimalnych.
– Jeżeli jutro nie przyjmiemy naszej ustawy obniżającej VAT (…), to Polacy będą do końca wakacji jeździć na najdroższym paliwie kiedykolwiek w Polsce się zdarzyło – powiedział Czarnek, obarczając za to winą obecny rząd.
Posłowie PiS na wtorkowym briefingu na stacji paliw w miejscowości Panieńszczyzna (gm. Jastków) pod Lublinem krytykowali obecne ceny paliw. Na wielu stacjach – jak mówili – olej napędowy kosztuje ponad 8 zł za litr.
Wcisło: to prezydent zablokował tę ustawę
Na konferencję PiS przybyła grupa osób wraz z europosłanką Martą Wcisło, która krytykowała ich wypowiedzi. W rozmowie z mediami wyjaśniła, że rząd przygotował ustawę, która miała sfinansować obniżkę cen paliw.
– Prezydent (Karol – red.) Nawrocki zablokował tę ustawę, kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego. Stanął po stronie koncernów, a nie po stronie obywateli – powiedziała Wcisło, oceniając wystąpienia polityków PiS jako „propagandę, manipulację, dezinformację”.
W poniedziałek po południu cena ropy Brent wynosiła około 89 dol. za baryłkę. W ubiegłym tygodniu sięgała chwilowo nawet powyżej 100 dol. za baryłkę.
Kolejna rządowa propozycja obniżenia cen paliw
Premier Donald Tusk zapowiedział w poniedziałek, że rząd zaproponuje regulowane ceny paliw przynajmniej na dwa ostatnie tygodnie wakacji, jeśli ceny ropy na światowych rynkach znów wzrosną w wyniku niestabilności na Bliskim Wschodzie.
Prezydent Nawrocki w piątek skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Przewidziana w ustawie nowa danina, tzw. windfall tax, miała obciążyć producentów i importerów paliw, którzy osiągnęli ponadprzeciętne dochody w wyniku destabilizacji rynków energii po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
– Trochę szkoda tych 4 mld zł, bo my je przeznaczyliśmy na to, żeby obniżać ceny paliw – powiedział premier.
– Mieliśmy CPN (Ceny Paliw Niżej), a Karol Nawrocki zafundował nam CKN (Ceny Karola Nawrockiego) – dodał premier.
Brak rekompensaty za obniżkę cen paliw
Wpływy z nowej daniny miały częściowo zrekompensować stratę dochodów budżetowych, która powstała w wyniku obniżenia stawki podatku VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcji akcyzy do minimalnych poziomów unijnych, w ramach pakietu osłonowego Ceny Paliwa Niżej (CPN), wprowadzonego pod koniec marca.
Skierowana do TK ustawa zakłada, że producenci i sprzedawcy paliw ciekłych zapłacą łącznie 4 mld zł podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie podwyższonych cen paliw, z czego 3,8 mld zł w tym roku, a resztę – w 2027 r.
Z końcem czerwca wygaszono program CPN. Przestały obowiązywać przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy. Resort finansów informował, że koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł.