Krzyż, który spłonął w kwietniu tego roku, miał szczególne znaczenie dla wierzących. Jan Paweł II celebrował przed nim 2 czerwca 1979 r. pierwszą mszę w kraju od momentu wyboru na papieża — wówczas konstrukcja stała na placu Zwycięstwa, obecnie noszącym imię marsz. Józefa Piłsudskiego. Drewniany krzyż przeniesiono później do parafii św. Maksymiliana Kolbego przy ulicy Rzymowskiego na Mokotowie, gdzie stanął po poświęceniu świątyni w 1999 r. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Spłonął krzyż papieski w Warszawie. Ustalenia biegłych z Mokotowa
Czytaj nas częściej w Google
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przedstawił szczegóły ustaleń ze śledztwa. Pierwsze zgłoszenia o pożarze dotarły do służb ratunkowych około godziny 15.23. Jednostki straży pożarnej przybyły na miejsce kilka minut później i natychmiast rozpoczęły akcję gaśniczą, która zakończyła się po godz. 19. Po ugaszeniu ognia strażacy przystąpili do rozbiórki spalonej konstrukcji, a następnie teren przejęli biegli.
Na miejscu zdarzenia nie funkcjonował monitoring, a śledczy nie znaleźli bezpośredniego świadka wybuchu pożaru. Podczas oględzin eksperci odnaleźli liczne znicze — zarówno parafinowe, jak i zasilane bateryjnie — oraz kwiaty. — Z opinii z zakresu badań chemicznych wynika, że w pogorzelisku przekazanym do badań nie zidentyfikowano śladów substancji łatwopalnych — zaznaczył rzecznik warszawskiej prokuratury. Analiza wykluczyła obecność instalacji i urządzeń, których działanie mogłoby zapoczątkować pożar.
Biegły pożarniczy nie stwierdził śladów wskazujących na celowe podpalenie. Brak rozlanej cieczy łatwopalnej potwierdził wersję o przypadkowym charakterze zdarzenia. „Jedynymi inicjatorami zdolnymi do spowodowania zapłonu ujawnionymi w pogorzelisku były znicze” — czytamy w opinii biegłego.
Znicz przyczyną pożaru krzyża
Szczegółowa ekspertyza wskazała mechanizm powstania ognia. Znicz mógł pęknąć, co spowodowało wyciek parafiny i zapłon elementów drewnianej konstrukcji, lub jego płomień zapalił sztuczne kwiaty znajdujące się w pobliżu. — Energia cieplna powstała przy spaleniu sztucznych kwiatów lub od samego płomienia znicza — w ocenie biegłego — jest wystarczająca do zapalenia suchych, osłoniętych blachą trapezową desek, które nie były zabezpieczone do stopnia trudnopalności — przekazał prok. Skiba.
Analiza pokazała również, że ogień pojawił się przy podstawie krzyża, w pobliżu prawej ściany konstrukcji. Płomienie rozprzestrzeniały się następnie w górę, wykorzystując pustą przestrzeń wewnątrz metalowego obiektu obłożonego drewnem i obitego blachą. Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne — pokrzywdzeni mogą wnieść zażalenie do sądu. Zniszczona konstrukcja ma zostać odbudowana.