Fani Artura Szpilki dobrze znają jego przeszłość. Zawodnik MMA ma wiele za uszami, jednak odmienił swoje życie i teraz otwarcie mówi o tym, że co niedzielę chodzi do kościoła, mimo iż wcześniej wyśmiewał się z rywali robiących znak krzyża przed wejściem do ringu. „Szpila” zaznacza, że od kilku lat jest czysty, a alkoholu nie lubi też dlatego, że jego ojciec był alkoholikiem i odebrał sobie życie. On sam zmagał się z myślami samobójczymi, ale to już za nim. Teraz jest w miejscu, w którym chce być i nie jest to przypadek.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Artur Szpilka jasno o narkotykach i alkoholuLogo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

„Jakbym miał możliwość wypiep****bym to wszystko, wysadziłbym przyciskiem to wszystkie gówno. To jest najgorsze, co może być. Narkotyki, alkohol, to wszystko. Też napiję się alkoholu raz na czas na wakacjach, ale ja nie muszę. Zawsze mam wstręt. Alkohol był zawsze u mnie zapalnikiem, żeby wziąć kokainę. Jestem już siedem, osiem lat wolny od tego gówna” — powiedział Artur Szpilka na kanale Rozwikłać Świat.

„Nie można budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu. Docelowo to jest nieszczęście. Jednemu może nie zaszkodzić, ale 99,9 proc. ludzi są to życiowe tragedie” — zaznaczył „Szpilka”, mówiąc, że nie ma szacunku do dealerów i patrzy na nich jak na złych ludzi.

Teraz trening jest cały jego życiem, czas spędza ze swoją narzeczoną Kamilą Wybrańczyk, ale też jasno mówi o tym, że już potrafi odmawiać ludziom i nie zadaje się z tymi, którzy źle na niego działają. Dziś potrafi powiedzieć stop.