Prokuratura zakończyła zbieranie materiału dowodowego w sprawie tragicznych wydarzeń z listopada 2024 r. Jak podaje RMF FM, Bartosz Z. usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć, oraz zarzut przekroczenia uprawnień.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoLogo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Choć śledczy rozważali postawienie zarzutu zabójstwa, ostatecznie uznali, że sprawcy nie można przypisać zamiaru — nawet ewentualnego — pozbawienia życia kolegi ze służby.

Według ustaleń prokuratury samo użycie broni przez Bartosza Z. było całkowicie niezasadne i umyślne, jednak skutek w postaci śmierci funkcjonariusza uznano za nieumyślny. Za zarzucane czyny policjantowi grozi kara od 5 lat więzienia do dożywotniego pozbawienia wolności.

Nagranie z kamer nie pozostawia złudzeń

Przebieg tragedii na warszawskiej Pradze został wyjątkowo dokładnie udokumentowany. Śledczy dysponują dwoma nagraniami wideo: jedno pochodzi z kamery nasobnej umundurowanego policjanta, a drugie zostało zarejestrowane telefonem komórkowym przez świadka zdarzenia. Prokuratorzy podkreślają, że zgromadzony materiał jest jednoznaczny.

Szczególnie obciążające dla oskarżonego są ustalenia dotyczące komunikacji radiowej. Umundurowani policjanci wiedzieli, że na Inżynierską został zadysponowany drugi patrol. Funkcjonariusze słyszeli wezwanie w radiu i sami zameldowali, że dołączą jako wsparcie, jednak będąc bliżej, pierwsi podjęli czynności.

Dla Bartosza Z. był to jeden z pierwszych patroli w karierze, więc — jak podaje RMF FM — prokuratura nie wyklucza, że czynniki emocjonalne odegrały kluczową rolę. Biegli psychiatrzy orzekli, że w chwili oddania strzału policjant był w pełni poczytalny.

Obecnie Bartosz Z. przebywa na wolności. Zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, na który regularnie się stawia. Proces w tej sprawie rozpocznie się jesienią.