Dla Nafciarzy wygrany w Częstochowie 2:1 mecz z Rakowem jest już historią — nie chcą do niego wracać. Nie dyskutują nawet o podyktowanym przez sędziego w 68. min rzucie karnym, który wytrącił z rytmu drużynę Majewskiego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Musimy popracować nad tym, by koncentracja i sposób gry nie uległy tak drastycznej zmianie. Nie ma co ukrywać, że od 65. minuty broniliśmy się. Było nam bardzo trudno utrzymać się przy piłce i nad tym musimy pracować, by nie było takich dysproporcji — zapewnił szkoleniowiec.
Czytaj nas częściej w Google
Przed trenerem Majewskim pierwsze spotkanie w roli szkoleniowca na nowym stadionie klubu, w którym się wychował. W piątek Wisła Płock stanie naprzeciw Widzewa Łódź po raz 25. Od rozpoczęcia rywalizacji obu klubów w 1. lidze w sezonie 1994/95 siedem spotkań zakończyło się zwycięstwem płockiej drużyny, było sześć remisów i jedenaście porażek.
Trener Majewski, mimo debiutu przed własną publicznością, jest przekonany, że nie będzie dodatkowej presji. — Wręcz przeciwnie, będzie tylko dodatkowa motywacja, by się dobrze zaprezentować. Moim zadaniem jest obranie dobrej koncepcji, dobrej taktyki, którą zawodnicy zrealizują, i zakończenie meczu korzystnym wynikiem — zaznacza.
Będzie trudniej niż w meczu z Rakowem?
Zdaniem szkoleniowca drużyna Wisły Płock już sprawiła niespodziankę w pierwszym meczu z Rakowem. — Teraz czeka nas kolejne wyzwanie. Widzew to bardzo dobry zespół, ale jesteśmy nastawieni optymistycznie. Oczywiście doceniamy klasę rywala. Myślę, że to będzie naprawdę bardzo trudny mecz, chyba nawet trudniejszy niż ten z Rakowem. Zagramy u siebie, na większym stadionie niż w Częstochowie. Myślę, że będzie bardzo fajna atmosfera.
Trener Majewski oczywiście oglądał pierwszy w tym sezonie mecz Widzewa (2:2 z Motorem Lublin). — Spotkanie pokazało, że na papierze jest to bardzo mocny zespół, który poważnie się wzmocnił już w poprzednim sezonie — przyznał.
— Wszyscy byliśmy zaskoczeni, że taka drużyna gra do końca o utrzymanie, ale teraz jest nowy sezon. Drużynę prowadzi mój kolega z boiska [Aleksandar Vuković], z którym przez wiele lat graliśmy w środku pola Legii Warszawa. My musimy się przeciwstawić rywalom swoim sposobem gry, ale na pewno nie wyjdziemy na ten mecz przestraszeni — to znaczy, że nie możemy wyjść przestraszeni — tylko wyjdziemy po to, żeby realizować nasze zadania i nasz sposób gry, który cały czas wdrażamy. Mam nadzieję, że będzie to spotkanie atrakcyjne dla kibiców — dodał trener Wisły Płock.
Podczas konferencji pojawił się także temat Michała Króla. Zawodnik pół roku temu, po rozmowach z ówczesnym trenerem Wisły, podpisał kontrakt z płockim klubem, jednak w meczu z Rakowem nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych.
— Sytuacja jest troszeczkę specyficzna, bo każdy trener ma swoją wizję. Michał jest oczywiście zawodnikiem Wisły Płock, natomiast dostał od nas, po rozmowie w cztery oczy, wolną rękę w poszukiwaniu klubu. To solidny zawodnik, grający na pozycji bocznego pomocnika lub wahadłowego, tak jak w Motorze Lublin. U nas był próbowany, ale jako dziesiątka ma dużą konkurencję w zespole i tak naprawdę nie chcemy, żeby Michał grał mało, bo jest w takim wieku, że musi grać. Jeśli otrzyma korzystną ofertę z innego klubu, to nie będziemy mu robić żadnych problemów — zapowiada Majewski.
Mecz 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Wisła Płock — Widzew Łódź odbędzie się 31 lipca. Początek spotkania o godz. 18.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa