Piłkarze Nielsa Frederiksena przystępowali do środowego spotkania w znakomitej sytuacji po wyjazdowym zwycięstwie 4:1. Nastroje nie były jednak idealne, bo kilka dni wcześniej, na inaugurację rozgrywek w Ekstraklasie, mistrzowie Polski zaledwie zremisowali z Cracovią.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Mimo to w stolicy Wielkopolski nikt nie zakładał scenariusza, w którym Lech żegna się z Ligą Mistrzów. Tym bardziej że Duńczycy przyjechali do Poznania bez kilku ważnych zawodników. Wszystko wskazywało więc na to, że Kolejorz bez większych problemów zamknie dwumecz i awansuje do trzeciej rundy eliminacji, gdzie czekał już mistrz Azerbejdżanu Sabah FK.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleZły początek Lecha Poznań w rewanżu. Do przerwy 0:1
Początek spotkania należał do Lechitów, którzy, choć często gościli na połowie gości, nie byli w stanie sprawić większego zagrożenia pod bramką Madsa Hedenstada. Pierwsza naprawdę dobra okazja miała miejsce w 18. minucie, kiedy to golkiper przyjezdnych kapitalnie wybronił „główkę” Mikaela Ishaka po centrze Patrika Walemarka.
Chwilę później po kornerze i dograniu przed bramkę piłkę ręką zagrał Jonas Jensen-Abbew, a sędzia bez chwili namysłu wskazał na „wapno”. Gdy Ishak szykował się do oddania strzału, arbiter zdecydował się jednak podbiec do monitora. Po przyjrzeniu się całej sytuacji anulował swoją decyzję i odwołał „jedenastkę”, bo piłka najpierw odbiła się od uda zawodnika Aarhus.
W 32. minucie kibice w końcu doczekali się bramki. Do siatki trafili jednak przyjezdni. Kristian Arnstad świetnie podciągnął akcję lewym skrzydłem, a Tobias Bech strzałem z ostrego kąta po nodze Terry’ego Yegbe trafił do siatki.
Osiem minut później mogło być jednak 1:1. Robert Gumny świetnie wprowadził w szesnastkę w pole karne Pablo Rodrigueza, piłkę po strzale Hiszpana sparował Hedenstad, a dobitka Luisa Palmy w wybornej sytuacji powędrowała wysoko nad poprzeczką. Tuż po zmianie stron Kolejorz znów miał niezłą okazję na wyrównanie, ale po raz kolejny zabrakło skuteczności.
To niemal natychmiast zemściło się na mistrzach Polski. Piłkę we własnym polu karnym ręką zagrał Gumny, a sędzia po skorzystaniu z wideoweryfikacji wskazał na 11 m. Do piłki podszedł Arnstad, Mateusz Lis wyczuł jego intencje, ale nie zdołał zatrzymać futbolówki.
Dramat mistrzów Polski. Lech rozbity u siebie. AGF Aarhus odrobiło całe straty
W 61. minucie znakomite uderzenie z rzutu wolnego z ok. 30 m oddał Palma, ale znów na posterunku był golkiper Aarhus. Na więcej Lecha nie było jednak stać, a goście nieustannie dążyli do gola, który pozwoliłby im wyrównać stan dwumeczu. Na bramkę Lisa uderzali Arnstad, Frederik Emmery i Rasmus Carstensen, ale wynik wciąż pozostawał bez zmian.

PAP/Jakub Kaczmarczyk
Lech Poznań — Aarhus GF
Kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry Duńczycy w końcu dopięli swego. Z rzutu rożnego dośrodkował Eric Kahl, a Frederik Tingager dołożył głowę i było 0:3. W końcówce obie drużyny miały swoje okazje, choć żadna z nich nie była klarowna. Finalnie więcej bramek przy Bułgarskiej już nie padło i sędzia zarządził dogrywkę.
W dodatkowy czas gry lepiej wszedł Lech. W 95. minucie płasko uderzył Michał Gurgul, a odbitą przez bramkarza piłkę przejął Filip Jagiełło, który wyprzedził obrońcę i trafił na 1:3. Radość poznańskich kibiców nie trwała jednak długo. Pięć minut później goście bowiem odzyskali trzybramkowe prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Kristjansson.
Końcówka pierwszej połowy dogrywki należała do drużyny Frederiksena, ale dwukrotnie fenomenalnie spisał się Hedenstad. Najpierw golkiper Aarhus zatrzymał strzał Yannicka Agnero, a następnie „główkę” Kozubala. W finałowym kwadransie także to Lech był bliżej gola, a szansę na dublet miał Jagiełło. Ostatecznie jednak 120 minut nie wyłoniło triumfatora dwumeczu i o awansie do 3. rundy eliminacji LM zdecydowała seria rzutów karnych.
Kompromitacja Lecha Poznań. To koniec marzeń o Lidze Mistrzów. Co za wstyd!
W niej zawiedli Sayyadmanesh i Kozubal. U gości nie trafił tylko Arnstad. Tym samym to Duńczycy wygrali wojnę nerwów i pozostali w grze o fazę ligową Champions League. Lechowi pozostaje walka w el. Ligi Europy. Tam zmierzy się z mistrzem Wysp Owczych, KI Klaksvik.