Przypomnijmy, że Lavarini, ogłaszając kadrę na sezon 2026, zdradził, że „niektóre zawodniczki odrzuciły zaproszenie”. — Nie lubię wchodzić w szczegóły dotyczące powodów, dla których nie przyjmują powołań do reprezentacji — mówił wówczas selekcjoner naszej kadry.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

O sprawę została zapytana była liderka naszej kadry, Joanna Wołosz. Utytułowana siatkarka przyznała, że tego „nie popiera”. Jednocześnie nie chciała wymieniać nazwisk, podkreślając, że jej słowa odnoszą się do ogółu. „Wydaje mi się, że nastały czasy, w których zawodniczki, które osiągną coś małego, gdzieś wyjadą, zaczynają mieć o sobie chyba za wysokie mniemanie” — oceniła w rozmowie z Sarą Kalisz z TVP Sport.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Kilka dni później temat w studiu Polsatu Sport podjął Jakub Bednaruk, który wskazał kilka nieobecnych w kadrze nazwisk i zastanawiał się, jak silny mógłby być nasz zespół, gdyby wszystkie zawodniczki były do dyspozycji selekcjonera. — To jest temat rzeka, na pewno nie jest to temat łatwy — zaczął Szlendak, pełniący funkcję kierownika reprezentacji Polski.

Szymon Szlendak

ANNA KLEPACZKO/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / newspix.pl

Szymon Szlendak

— Są też zawodniczki, do których trener dzwoni i słyszy, o czym wspomniał, odmowę. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka, bo powody bywają różne: zdrowotne, osobiste, inne plany. Ja, jako młody kierownik zespołu, który krótko pracuje przy reprezentacji, byłem w szoku, kiedy próbowaliśmy w zeszłym sezonie powołać Dominikę Pierzchałę, czy to na Uniwersjadę, czy na finały Ligi Narodów i mistrzostwa świata, i słyszałem odmowę. Po prostu nie wiedziałem, jak się zachować — przekazał.

Afera w kadrze siatkarek. Zawodniczka odpowiada kierownikowi kadry

— Dla mnie, jako kibica czy pracownika siatkówki klubowej, jest to coś, czego nie umiem zaakceptować. Zgadzam się z Asią Wołosz, że te wartości są dziś u niektórych nieco inaczej poustawiane i siatkówka klubowa stała się dla nich ważniejsza niż kadra — podsumował.

Jak się okazuje, jego słowa wywołały duże zamieszanie. W czwartkowe popołudnie wywołana do tablicy siatkarka zabrała głos na Instagramie. Pierzchała przyznała, że w ostatnich dniach otrzymała wiele pytań o całą sytuację. Oto pełna treść jej oświadczenia.

„Drodzy Kibice,

W ostatnim czasie otrzymałam wiele telefonów i wiadomości dotyczących wypowiedzi, która ukazała się w jednym z magazynów siatkarskich. Mogła ona wywołać mylne wrażenie, że odmawiałam gry w reprezentacji Polski z powodu »inaczej poukładanych wartości« albo dlatego, że siatkówka klubowa była dla mnie ważniejsza niż gra z orzełkiem na piersi.

Zwłaszcza teraz, w trudnym dla mnie okresie walki o powrót do zdrowia, czuję potrzebę spokojnego wyjaśnienia tej sytuacji.

Od piętnastego roku życia przechodziłam przez kolejne szczeble reprezentacji i zawsze pozostawałam do dyspozycji trenerów, jeśli tylko pozwalało mi na to zdrowie. Każde powołanie było dla mnie ogromnym wyróżnieniem, a możliwość reprezentowania Polski zawsze traktowałam jako zaszczyt i wielką odpowiedzialność. Tym bardziej boli mnie, że moja nieobecność, wynikająca właśnie z problemów zdrowotnych, mogła zostać odebrana jako brak zaangażowania w grę dla Polski.

Dominika Pierzchała

Marta Badowska / PressFocus /NEWSPIX.PL / newspix.pl

Dominika Pierzchała

W ubiegłym sezonie pojawiły się u mnie problemy z kolanem. Już po pierwszym turnieju Ligi Narodów rozmawiałam o nich z trenerem, który znał mój stan zdrowia i pozostawił mi swobodę w podjęciu decyzji dotyczącej rozpoczęcia leczenia. Trener wiedział również, że rozpoczęcie leczenia i rehabilitacji będzie oznaczało, iż przez pewien czas nie będę mogła pozostawać w pełni do dyspozycji kadry. Moja późniejsza nieobecność nie wynikała więc z braku chęci do reprezentowania Polski, lecz była konsekwencją podjętego leczenia i konieczności zadbania o zdrowie, abym mogła wrócić na boisko i ponownie dawać reprezentacji wszystko, co najlepsze.

Początkowo zdecydowałam się na leczenie zachowawcze, obejmujące między innymi zastrzyki i intensywną rehabilitację, z nadzieją, że pozwoli mi ono odzyskać pełną sprawność bez konieczności przeprowadzenia zabiegu. Niestety, mimo podejmowanych działań, stan kolana i związane z nim dolegliwości sprawiły, że w tym roku operacja stała się konieczna. Obecnie jestem już po zabiegu i każdego dnia ciężko pracuję, aby odzyskać pełną sprawność oraz jak najszybciej wrócić na boisko.

Nie chcę z nikim polemizować ani oceniać niczyich wypowiedzi. Chcę jedynie jasno powiedzieć, że moja nieobecność nigdy nie wynikała z tego, że reprezentacja była dla mnie mniej ważna albo że przedkładałam nad nią siatkówkę klubową. Przeciwnie — nie ma dla mnie większego sportowego zaszczytu niż występowanie z orzełkiem na piersi.

Żadna, nawet niefortunna, publiczna wypowiedź nie zmieni tego, ile reprezentacja dla mnie znaczy, ani nie przekreśli mojego dotychczasowego zaangażowania w grę w biało-czerwonych barwach. Dziś skupiam się na odzyskaniu zdrowia i powrocie na boisko. Chcę wrócić silniejsza, a gdy tylko zdrowie mi na to pozwoli — ponownie być do dyspozycji kadry, wspierać dziewczyny na boisku i swoją wartość udowadniać przede wszystkim grą.

Dziękuję wszystkim za wiadomości, wsparcie i dobre słowa. Naprawdę wiele dla mnie znaczą. Dominika”.

Przypomnijmy, że reprezentacja Polski pozbawiona kilku kluczowych zawodników po raz pierwszy od czterech lat nie zdołała awansować do turnieju finałowego Ligi Narodów.