Przez Aquapark Fala w Łodzi przechodzi zapłakana instruktorka pływania. Obejmuje ją i pociesza koleżanka z pracy. To skutek kłótni przy jacuzzi sprzed kilku minut. Grupa dzieci wchodzących do wanny z bąbelkami — zdaniem siedzącego w niej starszego mężczyzny — robi to bez należytej kontroli dorosłego. Senior nakazuje jednemu z maluchów przywołać opiekunkę zorganizowanej grupy, a gdy podchodzi młoda instruktorka, słyszy: „Niech pani lepiej pilnuje dzieci!”
— Robię to dla waszego dobra, kilka dni temu w tym aquaparku poszedł na dno ktoś taki jak wy — mówi, tym razem do dzieci, zaniepokojony senior.
Czytaj nas częściej w Google
Instruktorka wyjaśnia mężczyźnie, że stała kilka metrów dalej, nadzorując przy basenie egzamin pływacki swoich podopiecznych, ale jednocześnie pilnowała także tych w jacuzzi.
Następnie do jacuzzi podchodzi ratownik, a potem instruktor. Ten drugi zwraca się do seniora: „Czy wie pan, w jakim my jesteśmy tu stanie psychicznym? Złym”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo7-letni chłopiec wciąż w stanie krytycznym
Scysję w aquaparku reporter Onetu obserwował w czwartkowe przedpołudnie — trzy dni po wypadku w aquaparku, którego skutkiem jest stan krytyczny chłopca przebywającego od poniedziałku w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
„7-letni chłopiec przebywał na basenie w ramach zajęć organizowanych w formie półkolonii przez zewnętrzną firmę. Zajęcia te dotyczyły nauki pływania w 12-osobowej grupie” — opisuje w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Paweł Jasiak, jej rzecznik. Z zabezpieczonego monitoringu wynika, że chłopiec w chwili zdarzenia przebywał na jednym z torów basenu.
„Następnie z nieustalonej przyczyny przez około trzy minuty doszło do cyklicznego wynurzania się i zanurzania pod wodą. Po tym 7-latek przebywał pod wodą w pełnym zanurzeniu około sześciu minut. Pomocy chłopcu udzielił postronny mężczyzna przebywający w tym czasie na pływalni” — informuje prokuratura.
Ważny dla śledztwa będzie zaplanowany eksperyment procesowy. W miejscu zdarzenia pojawi się kukła, a policjanci ocenią, jakie pole widzenia mieli w poniedziałek ratownicy. Termin eksperymentu nie jest jeszcze ustalony. Na pewno rozpocznie się on w godzinach zamknięcia dla klientów obiektu.
Rodzic o ratownikach z Fali: wszyscy oni teraz maszerują
Miejsce, w którym tonął chłopiec to przesmyk między basenami — sportowym i rekreacyjnym — przegrodzony śluzą (chłopiec był wyłowiony przy zamkniętej śluzie w części sportowej). W czwartek miejsce wypadku pozostaje pod specjalną obserwacją jednego z ratowników Fali, który w nieustannym marszu podchodzi do śluzy co kilkadziesiąt sekund. Tę „cieśninę” dobrze widać na jednym z archiwalnych postów aquaparku na Facebooku (w środkowej części zdjęcia).
— Wszyscy oni maszerują teraz w tej części obiektu po wyznaczonych trasach: lewa, tył zwrot, prawa, tył zwrot albo po wyznaczonym obrębie — komentuje ojciec jednego z uczestników dramatycznych półkolonii.
Bo większość rodziców, którzy zapisali swoje dzieci na bieżący turnus „Wakacji z Falą”, nie zrezygnowała po wypadku z przywożenia maluchów do aquaparku. Turnus zaczął się w poniedziałek, zakończy w piątek (m.in. wręczeniem zdobywanych w czwartek kart pływackich).
Susza uderza w „morze” centralnej Polski. „Właśnie jadę zabrać swoją łódkę z portu”
Rodzice dostarczają uczestników półkolonii na Falę od wczesnego ranka. Od godz. 9 trwają pierwsze zajęcia w wodzie i do godz. 17 są one przeplatane posiłkami oraz takimi atrakcjami jak wyjście na kręgielnię czy podchody.
Od rodziców słyszymy, że większość zapisanych na półkolonie jest jeszcze w wieku, w którym nie uświadamiają sobie, do czego doszło w poniedziałek. Z rodzicami rozmawiamy, gdy dostarczą już dzieci na zajęcia, ale jeden z nich wraca z Fali z dwójką swoich pociech — i wyraźnie roztrzęsiony odjeżdża z dziećmi spod aquaparku.
— Pewien strach pozostaje, ale wierzę, że nic dwa razy się nie zdarza i po wypadku z poniedziałku to teraz najbardziej bezpieczny basen w Polsce — mówi inny z ojców, spotkany rano pod aquaparkiem. Jak dodaje, liczebność pięciu półkolonijnych grup turnusu po wypadku z poniedziałku spadła. Każda taka grupa to maksymalnie tuzin uczestników z przypisaną im instruktorką. Grupie, w której wydarzył się wypadek, towarzyszyła także stażystka.
Organizator „Wakacji na Fali”, według relacji rodziców, nie wytłumaczył im, w jaki sposób mogło dojść do wypadku, skoro nad dziećmi — oprócz instruktorów przypisanych grupom — czuwają jeszcze ratownicy.
Posada szefa ratowników zależna od „rozwoju postępowania prokuratury”
Kto dokładnie jest tym organizatorem? Według komunikatu prokuratury — prywatna firma. Jednak w regulaminie półkolonii występują trzy podmioty. Zgodnie z tym dokumentem zajęcia „organizowane są przez: Aqua Park Łódź Sp. z o.o. we współpracy” z dwoma firmami: Ratownictwo Wodne Szkoła Pływania i Sportów Wodnych Milan Wilhelmi oraz Akademia Pływania Marta Wilhelmi.
Milan Wilhelmi — oprócz kierowania prywatną firmą — jest jednocześnie szefem około 200 ratowników zatrudnionych w miejskim aquaparku. Sam jest instruktorem ratownictwa wodnego z długoletnim doświadczeniem, a po jego opinie wielokrotnie zwracały się media (także Onet — odnośnie do bulwersujących okoliczności utonięcia 15-letniego harcerza, który w poprzednie lato zdobywał pływacką sprawność w pełnym umundurowaniu).
„Udzielamy pomocy ponad 500 razy rocznie i mamy tutaj cały wachlarz działań w wodzie i poza nią” — wyliczał Wilhelmi jako szef ratowników Fali w komunikacie aquaparku, wydanym na początku trwających wakacji.
„W sezonie letnim przy basenach przebywa jednocześnie 18 osób, które co pół godziny zmieniają się na stanowiskach. Pozwala to uniknąć monotonii i osłabienia czujności. Wszyscy przeszli obowiązkowe szkolenia zakończone egzaminami” — informuje aquapark w tym samym komunikacie.
Marcin Wyrwał: Dobrze, że zawyły syreny w Lublinie. Tylko co dalej? Nie mamy, gdzie się schronić!
W odpowiedzi na pytania Onetu Marcin Masłowski, przedstawiciel Aquaparku Fala, mówi, że m.in. zapisy i nadzór nad wakacyjnymi zajęciami były „po stronie firmy zewnętrznej”. Zgodnie z wiedzą Masłowskiego pracownicy tej firmy, zaangażowani w sprawę wypadku, są odsunięci od obowiązków.
Czy obecny szef ratowników Fali pozostanie na swoim stanowisku? — Decyzje będą podejmowane w zależności od rozwoju postępowania prokuratury — stwierdził przedstawiciel aquaparku.
Firmom zaangażowanym w „Wakacje na Fali” szczegółowe pytania przesłaliśmy mailem w środę, a w czwartek — kontaktując się telefonicznie — otrzymaliśmy prośbę o cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedzi. Dotąd Wilhelmi przesłał łódzkim mediom oświadczenie, w którym deklarował współpracę ze wszystkimi organami wyjaśniającymi wypadek. Zaś w środowej wypowiedzi dla programu „Uwaga” TVN stwierdził, że ma poczucie dopełnienia „wszelkich starań” w organizowaniu systemu bezpieczeństwa.