Tarnawa-Kolonia

Kierwiński o alertach RCB: wczoraj system opierał się na syrenach, bo to jest najszybsze

Źródło zdj. gł.: TVN24

Szef MSWiA Marcin Kierwiński mówił w TVN24 o rozwiązaniach, które rząd planuje wdrożyć w celu skuteczniejszego informowania Polaków o zagrożeniach. – Będzie uruchomiona specjalna aplikacja – zapowiedział.

W czwartek w nocy polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez rakietę Ch-101. Pocisk spadł w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim. W związku ze zdarzeniem rozległy się syreny alarmowe, mieszkańcy nie dostali jednak alertu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z wyjaśnieniem sytuacji. Również na profilu RCB w mediach społecznościowych, gdzie regularnie publikowane są informacje o zagrożeniach, brak było informacji, co się działo.

– Każda tego typu sytuacja to pretekst, który każe weryfikować procedury. Te procedury od pierwszych dni rządu pana premiera Donalda Tuska weryfikujemy, żeby reagować optymalnie – powiedział w „Jeden na jeden” w TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński. Zapytany, czy według niego system ostrzegania wymaga „gruntownej przebudowy”, minister odparł: – Nie, ponieważ przebudowujemy go od trzech lat bardzo konsekwentnie.

Według Kierwińskiego, zamiast tego „ten system wymaga dodania kilku elementów:. – Między innymi dodania aplikacji, która będzie informowała o zagrożeniach w trybie online – wskazał. Przekazał, że rząd pracuje nad rozwiązaniami w tej kwestii.

– Będzie uruchomiona specjalna aplikacja w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni, która będzie tego typu kwestie regulować – powiedział. Jak dodał, „plany są takie”, żeby wydarzyło się to do końca tego roku. – Nie wiem, czy będzie to w mObywatelu, cały czas zastanawiamy się na tym. Ale ma on około 14 milionów użytkowników, na pewno z tej bazy skorzystamy – zaznaczył.

„Punktem odniesienia powinna być dla nas Ukraina”

Prowadząca program Agata Adamek wskazała, że w wielu krajach w Europie i na świecie funkcjonuje technologia Cell Broadcast, która wysyła sygnały alarmowe na telefony znacznie szybciej, niż dzieje się to przez SMS. Wskazała przy tym przykład Wielkiej Brytanii. – To nie są rzeczy, które są dla nas nowe. Pracujemy nad nimi od wielu tygodni – odparł Kierwiński.

System telefonicznego powiadamiania o zagrożeniu na przykładzie dziennikarzy BBC

Źródło: BBC, TVN24

Jak dodał, „chętnie korzysta z wzorców międzynarodowych, ale akurat w tej sprawie, jeżeli chodzi o ten system informowania, to Ukraina jest najlepszym punktem odniesienia”. Zapytany, czy Polska powinna korzystać z systemu obowiązującego w państwie objętym stanem wojny, szef MSWiA odparł: – Na pewno musimy wyjść w 100 procentach z takiego systemu pokojowego powiadamiania.

Według Kierwińskiego Polska nie osiągnie jednak standardów obowiązujących w państwie objętym wojną, bo „to wcale nie stworzyłoby więcej bezpieczeństwa”. Zwrócił uwagę na sytuacje, w których drony naruszają polską przestrzeń powietrzną, ale zaraz z niej wylatują. – Jeżeli w każdej tego typu sytuacji będziemy uruchamiali syreny, uruchamiali alerty RCB, wiedząc, że jeszcze do tego zagrożenia fizycznego jest naprawdę bardzo, bardzo daleko, to też znieczulimy społeczeństwo na tego typu komunikaty – ocenił.

– System ostrzegania musi opierać się na informacji, która dociera szybko, ale wtedy, kiedy to niebezpieczeństwo naprawdę istnieje, a nie wtedy, kiedy jest potencjalne tylko – podsumował.

Kierwiński: było skutecznie, ale nie optymalnie

Kierwiński odniósł się też do zarzutów o brak należytego poinformowania mieszkańców Lubelszczyzny. Szef MSWiA ocenił, że zostali oni zaalarmowani „skutecznie”. – Wczoraj system opierał się na informowaniu syrenami alarmowym, bo jest to najszybsze – powiedział.

Przypomniał, że „łączny czas trwania zagrożenia to było 13 minut”. – Przez 13 minut, nawet jeżeli wszystkie SMS-y by dotarły, a ze względu na operatorów sieciowych nie zawsze te SMS-y dochodzą w ciągu kilku sekund, to w nocy nie każdy by ten alert odczytał – przekonywał.

Przyznał jednak, że „nie było optymalnie” i wskazał, gdzie według niego jest pole do poprawy. – Tak jak powiedzieliśmy wczoraj z panem premierem, na pewno dla spokoju społecznego będziemy informować o tym, że zostały odwołane alarmy – powiedział. – Wczorajsza sytuacja pokazała, że musimy także taką informację zwrotną po całej sytuacji przekazywać – powiedział Kierwiński.

Według Kierwińskiego „w tej dyskusji trochę mieszają się dwie rzeczy”. – Jedna rzez to jest system ostrzegania, druga rzecz to jest ewentualne poinformowanie o tym, co się zdarzyło – powiedział. – Chcę, żebyśmy je rozdzielili – mówił. Ocenił, że w takich sytuacjach jak w czwartek, „na pewno w trakcie tych pięciu, dziesięciu minut nie przyjdzie pełna informacja z diagnozą alertem RCB, bo po prostu na to nie ma czasu”.

Kierwiński o instrukcjach w „Poradniku bezpieczeństwa”

W czwartek podczas wspólnej konferencji z ministrami premier Donald Tusk przypomniał, że informacje wyjaśniające znaczenie sygnałów alarmowych zawarte są w „Poradniku bezpieczeństwa”. Agata Adamek zwróciła jednak Kierwińskiemu uwagę na zawarty w nim fragment: „Jeśli usłyszysz sygnał alarmowy, włącz radio lub telewizor i stosuj się do komunikatów”. – Tyle tylko, że tych komunikatów, panie ministrze, nie było – powiedziała Adamek.

Jak mówił, „jeżeli chodzi o sygnał alarmowy, że rzeczywiście należy oczekiwać na komunikaty i informacje ze strony służb”. – Jest też napisane, że jeżeli tych komunikatów nie ma, należy pozostać w domu i znaleźć tam, które jest pozbawione okien i kontaktu z otwartym powietrzem i tam do czasu odwołania alarmu przetrwać – powiedział.

Zapytany, co on zrobiłby w takiej sytuacji jak na Lubelszczyźnie, Kierwiński zadeklarował, że zrobiłby „tak jak jest 'Poradniku bezpieczeństwa'”. – Przeniósłbym siebie i rodzinę do miejsca w domu, w którym nie ma okien i tam czekał na kolejne informacje ze służb. Potem ewentualnie po odwołaniu alarmu wróciłbym do normalnego funkcjonowania – opisywał.

Przyznał jednak, że „ja jestem od tego, żeby to wiedzieć”. – Wczorajsza sytuacja pokazała, że musimy także tą informację zwrotną po całej sytuacji przekazywać – powtórzył.

OGLĄDAJ: Kierwiński: po odwołaniu alarmu będziemy wysyłać raport RCB

pc