Do zdarzenia, które przedstawiono w materiale „Uwagi! TVN”, doszło 17 lipca w Skrzeszewie koło Legionowa. Leszek G. kierował pojazdem, choć cofnięto mu uprawnienia w 2022 r. W organizmie 55-latka stwierdzono obecność alkoholu — badanie wykazało 0,15 promila. 17-letni Bartek trafił śmigłowcem do szpitala. Lekarze zdiagnozowali u nastolatka pęknięcie czaszki, krwiaka mózgu oraz szereg innych poważnych urazów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Rok wcześniej Leszek G. rozbił sportowe auto w Wieliszewie. Prokuratura postawiła mu wówczas cztery zarzuty, z których trzy dotyczyły narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia. Cztery dni przed potrąceniem Bartka — 13 lipca — Leszek G. spowodował kolejną kolizję w Legionowie, niedaleko przejścia dla pieszych koło szkół.

Sąd nie zgodził się na areszt pirata drogowego. Mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce

Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o areszt tymczasowy wobec mężczyzny. Sąd Rejonowy w Legionowie jednak go odrzucił. W uzasadnieniu sąd napisał, że sprawca po wypadku miał uświadomić sobie, że postąpił źle i zobowiązać się do zaprzestania łamania prawa. Decyzja ta budzi kontrowersje wobec udokumentowanego wzorca wielokrotnych naruszeń prawa przez kierowcę.

Prokurator Remigiusz Krynke z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga wyjaśnia, że przy wcześniejszych przewinieniach Leszka G. nie wnioskowano o tymczasowy areszt, ponieważ policja nie kwalifikowała ich jako sprawy karne. Wówczas informacje o zdarzeniach nie są przekazywane dalej.

Lokalni mieszkańcy mówili, że wielokrotnie zgłaszali służbom informacje o prowadzeniu pojazdu przez Leszka G. pomimo obowiązującego zakazu. Rzeczniczka prasowa legionowskiej policji podkom. Agata Halicka wyjaśnia, że funkcjonariusze podczas zdarzenia z 17 lipca nie zatrzymali G., ponieważ zostało ono zakwalifikowane jako kolizja i „nie było ku temu przesłanek”. Wiadomość o utracie uprawnień dotarła do nich z kilkudniowym opóźnieniem.

Dwie wersje interwencji policji na S3. Jedną prokuratura przemilczała. „Przejechałem człowieka”

PRZECZYTAJ CAŁY TEKST

Do tragedii na S3 doszło w listopadzie 2025 r.

Prokurator Krynke informuje, że sposób, w jaki patrol ocenił zdarzenie, wpłynął na dalsze działania. Gdy patrol nie uznał sprawy za przestępstwo, nie przekazał informacji do odpowiednich organów.

Ostatecznie sąd osadził Leszka G. w areszcie na trzy miesiące. Stało się to dopiero wtedy, gdy mieszkańcy zatrzymali go podczas kolejnej jazdy bez uprawnień. Wówczas sąd zmienił stanowisko i przychylił się do prokuratorskiego wniosku o izolację.

Potrącił Bartka, którego zabrał śmigłowiec. Tak się tłumaczy

Sam sprawca twierdził, że nie otrzymał oficjalnego dokumentu informującego o zakazie prowadzenia pojazdów. Odniósł się także do ostatniego wypadku z jego udziałem. — Co ja komuś złego zrobiłem na drodze? Wątpię w to, że prawie go zabiłem, skoro ja prawą stroną samochodu uderzyłem, a on po lewej stronie siedział. Na chodnik wjechałem? Byłem po alkoholu? Ja nic nie pamiętam — powiedział Leszek G. reporterce „Uwagi! TVN”