Co po incydencie z rosyjską rakietą na Lubelszczyźnie? „Polska będzie testowana jeszcze nie raz”
Prokuratura w Lublinie bada wszelkie okoliczności wybuchu rosyjskiej rakiety, do którego doszło w czwartek nad ranem na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy – mimo zagrożenia z powietrza – nie dostali SMS-ów z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Wiele osób było zdezorientowanych, tylko nieliczni – zgodnie z procedurami – zeszli do garaży podziemnych.
– To nowa rzeczywistość, w której musimy się zacząć odnajdywać. To znaczy taka, w której zagrożenie staje się coraz bardziej realne, a to oznacza, że musimy w Polsce zmienić podejście do wielu rzeczy. Po to, żeby się dostosować do nadchodzących wyzwani w obszarze bezpieczeństwa – skomentował w „Wyborach w TOK-u” Janusz Cieszyński ze stowarzyszenia Rozwój Plus.
Paweł Bliźniuk z Koalicji Obywatelskiej zwrócił z kolei uwagę, że jeżeli chodzi o procedury, to „służby zadziały”.- Ale pytanie, czy wszystko przebiegało zgodnie z procedurami, czy też same procedury należy w jakiś sposób zmienić. To pytanie o wyciągnięcie wniosków z tej sytuacji – dopowiedział w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.
W ocenie Karoliny Zioło-Pużuk z Nowej Lewicy są już pomysły na „bardzo dobre” narzędzia. To wskazała m.in.: rozwój aplikacji m-Obywatel w tym zakresie czy np. wysyłanie informacji na telefon.
To tym bardziej istotne, jak przekonywał Wojciech Machulski z Konfederacji, że „polskie państwo będzie testowane jeszcze nie raz”. – Przede wszystkim dlatego, że w ten sposób Rosjanie idealnie pokazują bezradność państwa. To niestety jeden z tych przykładów. Kolejny, nie pierwszy i chciałbym mieć nadzieję, że ostatni, ale obawiam się, że tak jednak nie będzie – podsumował w TOK FM.
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt latający. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. Dziś wiemy, że była to rosyjska rakieta – spadła na Lubelszczyźnie, robiąc ogromny lej o średnicy ponad 10 metrów i głębokości 5 metrów.
Źródło: TOK FM