Najwięcej mówi się o Bradym Kurtzie i Bartoszu Zmarzliku, a tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że pogodzić ich planuje Robert Lambert. Reprezentant Wielkiej Brytanii potwierdził w sobotę wyborną dyspozycję, w jakiej się znajduje od pewnego czasu i to on odniósł triumf w Grand Prix Polski na torze w Łodzi. Lambert odrobił cztery punkty do Kurtza i aż dziewięć do Zmarzlika.
Australijczyk zrównał się dorobkiem z Polakiem i w myśl nowych zasad promotorów żużlowego Grand Prix to on przejął na Moto Arenie złoty plastron lidera klasyfikacji generalnej cyklu. Zasada ta mówi, że w trakcie sezonu przy równej liczbie punktów wyżej plasuje się ten zawodnik, który na wyższym miejscu ukończył ostatnią rundę. A w Łodzi to Kurtz był wyżej od Zmarzlika.
ZOBACZ WIDEO: Polonia uniknęła problemu, który pogrążał innych. Woźniak wyjaśnia
Drugą pozycję na 321-metrowym owalu zajął Patryk Dudek, co przełożyło się na poprawę położenia w tabeli tegorocznych Indywidualnych Mistrzostw Świata. Drugi z Polaków przesunął się w niej z dziewiątego na piąte miejsce. Na siódme spadł Kacper Woryna. Zajmuje on więc aktualnie ostatnie bezpieczne, przy czym trzeba pamiętać, że akurat on jest pewny swojego uczestnictwa w przyszłorocznej edycji dzięki sukcesowi w niedawnym GP Challenge.
Na czternastej lokacie pozostaje Dominik Kubera, który na tej samej ukończył zawody w Łodzi. Najmłodszemu z czwórki polskich stałych uczestników edycji 2026 ciężko będzie poprawić swoją i tak arcytrudną sytuację. Wszystko wskazuje na to, że po tym sezonie pożegna się on na przynajmniej rok z elitarnym cyklem.
Następna runda już za tydzień (8 sierpnia). Będzie to GP Łotwy w Rydze. Z „dziką kartą” wystąpi w nim Daniił Kołodinski, a rezerwę toru stanowić będą Oleg Michaiłow i Jewgienij Kostygow.
Klasyfikacja generalna Grand Prix 2026: