Gastro Miasto Warszawa po raz pierwszy zamieniło stolicę w ogromny festiwal jedzenia, przyciągając tłumy i prezentując aż 120 różnorodnych wystawców z kuchniami z całego świata
Znany influencer kulinarny Maciej Je podkreślił, że frekwencja przerosła wszelkie oczekiwania, a atmosfera debiutanckiej edycji była wyjątkowo intensywna i pełna kulinarnych odkryć
Najlepsze stoiska według Macieja Je wyróżniały się kreatywnością i jakością — od potrójnie jagodowych pierogów Baczewskich po brooklińską pizzę Mimozy i dosy z Indian Gate
Gastro Miasto Warszawa: kulinarna eksplozja, która podbiła stolicę
Format znany z Wrocławia i Krakowa wreszcie zawitał do Warszawy. Od 31 lipca do 2 sierpnia stolica zamieniła się w ogromny, tętniący życiem festiwal jedzenia. Gastro Miasto Warszawa zgromadziło 120 wystawców, oferując jedną z najbardziej różnorodnych selekcji kulinarnych w Polsce: kuchnię włoską, azjatycką, turecką, portugalską, kresową, polską i wiele innych. To wydarzenie, które od pierwszych godzin przyciągnęło tłumy spragnione nowych smaków i gastronomicznych odkryć.
Maciej Je wśród zaproszonych gości
Wśród gości wydarzenia nie mogło zabraknąć Macieja Je – jednego z najbardziej rozpoznawalnych twórców kulinarnych w Polsce. Influencer Maciej Blatkiewicz, autor popularnego kanału recenzenckiego, który ma 345 tys. subskrybentów, regularnie pojawia się na edycjach Gastro Miasto we Wrocławiu i Krakowie. Tym razem odwiedził pierwszą odsłonę warszawską, a my zapytaliśmy go, jak ocenia debiut w stolicy oraz które stoiska zrobiły na nim największe wrażenie.
Co Maciej Je sądzi o pierwszej edycji w Warszawie?
Na początek zapytaliśmy Macieja, jak ocenia pierwszą warszawską edycję Gastro Miasta i jakie wrażenie zrobiła na nim frekwencja oraz atmosfera wydarzenia.
– Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że będzie aż tak fajnie i przyjdzie tyle osób. Z tego, co mi mówił organizator, Maciek Kola, te pierwsze edycje w debiutanckim mieście bywają trochę testowe, a tutaj to jest prawdziwy szał. Jest znacznie więcej osób niż zazwyczaj bywa na pierwszych edycjach w nowych miastach. Mimo że pogoda trochę nie zachęca pod kątem temperatury, upał zwłaszcza w ciągu dnia, to naprawdę jest dużo ludzi i cieszy mnie, że wydarzenie tak dobrze wypaliło. Pojawiło się tu kilka dobrych konceptów, które warto odwiedzić.
Poprosiliśmy go o wskazanie pięciu najlepszych stoisk, które szczególnie zapadły mu w pamięć.
1.
– Moim numerem jeden jest Restauracja Baczewskich. Ich pierogi z rakami oraz pierogi z jagodami to absolutny hit. Te jagodowe są zupełnie inne niż wszystkie, które można dostać na mieście, bo do ciasta dodają sok z jagód, więc samo ciasto już smakuje jagodami. Potem jeszcze polewają je sokiem z jagód. To są takie potrójnie jagodowe pierogi: niewielkie, ale przepyszne.
2.
– Drugie miejsce to dla mnie Nawijamy z Milanówka. Słyszałem o nich wcześniej, że robią świetny makaron – własny, przygotowywany na miejscu. Nie jest to w 100% klasyczna kuchnia włoska, bo dodatki są bardziej kreatywne. Mają makaron z kurkami, pyszny, ale też z szarpaną wieprzowiną. Może nie dla każdego, ale moim zdaniem naprawdę smaczne.

Makarony w Nawijamy w cenie 41-47 zł, fot. MB
3.
– Trzecia rzecz to Pizza Mimoza. To pizzeria, która robi pizzę w stylu brooklińskim, trochę jak pizza nowojorska, ale ciasto jest cienkie, chrupiące, chyba z dodatkiem polenty, dzięki czemu chrupie jeszcze mocniej. Mocno posypują je pecorino, więc jest słone, ale dodają też miód chili, który daje słodki akcent. To się świetnie łączy.
4.
– Numer cztery to Indian Gate. robią coś czego w wielu indyjskich restauracjach nie ma tj. dosy, czyli bardzo cienkie placki, które podaje się z ziemniakiem i sosami. Nie znam się bardzo na kuchni indyjskiej, bo nie przepadam za bardzo, ale to było dla mnie duże pozytywne zaskoczenie. Bardzo mi posmakowało.
5.
– A numer pięć? Wczoraj spróbowałem kanapek z Marietty. Przyjechali z Wrocławia. Kanapki z focacci są też w Warszawie, ale ta kanapka na focacci była naprawdę świetna: napakowana, z dobrym pieprzem, z dużą ilością dobrych składników. To zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie.
Na swoim Instagramie Maciej je wyróżnił także Santa Catrina z kuchnią meksykańską, Roger That Foods za smash burgery oraz Meatologię za steki z korzystną jakością do ceny (59 zł).
Co wyróżnia Warszawę na tle Wrocławia i Krakowa?
Na koniec zapytaliśmy Maciej je o różnice między edycjami w różnych miastach
– W Krakowie Gastro Miasto jest rozciągnięte wzdłuż Podwala. Piękne miejsce, ale przejście z jednego końca na drugi zajmuje 15 minut. Trudniej złapać kilka rzeczy naraz, bo wszystko jest bardziej rozproszone. We Wrocławiu jest bardziej kompaktowo, ale też bardziej gęsto. W Warszawie jest podobnie jak we Wrocławiu, tylko z większą przestrzenią. Wrocław ma też mocniejszą selekcję wystawców, bardziej restauracyjną, mniej festynową, ale to wynika z tego, że impreza działa tam już osiem lat. Restauratorzy sami się zgłaszają, bo wydarzenie jest znane. W nowych miastach potrzeba więcej wysiłku, żeby ich zachęcić.


