Zabójstwo Iwony Cygan. Porzucony wątek mężczyzny podejrzanego o napaść seksualną

Mężczyzna ten jest podejrzewany o napaść seksualną dokonaną rok przed zbrodnią, który po latach został skazany za kolejne ataki na kobiety. Nie ma jednak pewności, czy jego możliwy związek ze śmiercią 17-latki został dokładnie sprawdzony. Na niewyjaśnione tropy zwrócił uwagę Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który nieprawomocnie uniewinnił wszystkich oskarżonych ws. zabójstwa Iwony Cygan. Sędzia Mariusz Sztorc mówił w uzasadnieniu o okolicznościach, które w toku śledztwa zostały „porzucone”.

– Gdy w ocenie śledczych pojawiły się przełomowe zeznania Leszka W., inne czynności straciły na znaczeniu. Niejako zbladły. Koncentrowano się na tamtym wątku dowodowym – podkreślał sędzia.

Porzucony wątek ws. zbrodni w Szczucina

Zeznania Leszka W., który obciążał Pawła K. i Józefa K., sąd uznał ostatecznie za niewiarygodne. Jednym z pobocznych tropów była napaść na nastolatkę, do której doszło w 1997 roku na wiślanych wałach w pobliżu Szczucina. Dziewczyna przyjechała na wakacje ze Śląska. Napastnik zgwałcił ją i związał jej ręce za plecami – podobnie jak później Iwonie Cygan. Spłoszony wołaniem ofiary o pomoc, uciekł. Podejrzenia padły na 21-letniego mieszkańca okolic Szczucina. Postępowanie zostało jednak umorzone, ponieważ rodzina dziewczyny nie złożyła wniosku o ściganie.

„Mężczyzna odgrywał aktywną rolę w tej zbrodni”

Jak opisywał Mateusz Baczyński w książce „Martwy punkt”, po śmierci Iwony Cygan policjanci odwiedzili podejrzewanego o wcześniejszy gwałt. Mężczyzna miał powiedzieć, że nic nie wie o zabójstwie. Radio Kraków ustaliło, że kilkanaście lat później ten sam człowiek ponownie zaatakował. Jesienią 2013 roku, dzień po dniu, próbował zgwałcić dwie przypadkowo spotkane kobiety w powiatach dąbrowskim i tarnowskim. Wykręcał im ręce, zasłaniał głowy ubraniami, a jedną skrępował sznurkiem. Obie zdołały się obronić. W 2019 roku mężczyzna został skazany na łączną karę dziesięciu lat więzienia. Obecnie jest już na wolności, ponieważ do kary zaliczono między innymi okres tymczasowego aresztowania.

Redakcja poleca

Podobieństwa w sposobie działania dostrzegła Prokuratura Okręgowa w Tarnowie. W 2016 roku przekazała informacje prokuratorowi Piotrowi Krupińskiemu, prowadzącemu śledztwo w sprawie śmierci Iwony. Mężczyzna został następnie przebadany wariografem.

Podczas mowy końcowej obrońca Józefa K., mecenas Błażej Biedulski, przytoczył wnioski z opinii sporządzonej po badaniu. – Istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że mężczyzna ten odgrywał aktywną rolę w tej zbrodni, brał bezpośredni udział w zabójstwie Iwony Cygan – na etapie dokonania zbrodni i przewożenia zwłok – mówił adwokat.

„Niestety te wątki zostały porzucone”

Po ogłoszeniu wyroku Biedulski zaznaczył, że nie wiadomo, czy śledczy podjęli później dalsze działania, które pozwoliłyby zweryfikować ten trop.

– Wszystko wskazywało na to, że ten mężczyzna ma bezpośredni związek z tą zbrodnią. Nie mamy natomiast wiedzy, aby podejmowano inne czynności dowodowe, chociażby w celu sprawdzenia jego alibi – powiedział Radiu Kraków.

Zdaniem obrońcy właśnie niewyjaśnione wątki są jednym z największych problemów całego postępowania.

– Być może, gdyby czynności dowodowe były prowadzone w inny sposób, tej sprawy by nie było, a prawdziwi sprawcy zbrodni zostaliby ujawnieni. Niestety, te wątki zostały porzucone – ocenił mecenas Biedulski. Akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K., Józefowi K. i pozostałym podejrzanym trafił do sądu w grudniu 2017 roku. Rodzina Iwony Cygan oraz prokurator zapowiedzieli apelację od wyroku uniewinniającego. Nadal są przekonani o winie oskarżonych.