MacBook może wkrótce dostać narzędzie, którego wielu użytkowników Windowsa nawet nie traktuje jako czegoś wyjątkowego. Dave Plummer, były inżynier Microsoftu i człowiek odpowiedzialny za stworzenie oryginalnego Menedżera zadań Windows, postanowił napisać własną wersję tego programu dla macOS.
Powód? Plummer uważa, że Monitor aktywności Apple jest po prostu kiepski. Były programista Microsoftu nie ograniczył się jednak do krytyki. Zamiast tego usiadł do kodu i zaczął budować aplikację, która ma przypominać klasyczny Menedżer zadań znany z komputerów z Windowsem.
Projekt jest już na tyle zaawansowany, że jego autor zapowiada wersję beta. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, użytkownicy macOS będą mogli pobrać ją bezpłatnie.
„Monitor aktywności jest do bani”
Monitor aktywności jest wbudowanym narzędziem macOS służącym do obserwowania procesów działających na komputerze. Można za jego pomocą sprawdzić wykorzystanie procesora, pamięci, energii czy zasobów sieciowych, a także wymusić zamknięcie zawieszonego programu. Dla Plummera to jednak zdecydowanie za mało.
Były inżynier Microsoftu określił narzędzie Apple bardzo dosadnie i stwierdził, że użytkownikom Maców brakuje odpowiednika klasycznego Menedżera zadań z Windowsa. Jego zdaniem rozwiązanie Microsoftu jest bardziej praktyczne w codziennym zarządzaniu komputerem.
Zamiast pisać długą listę życzeń do Apple, Plummer zrobił coś znacznie ciekawszego. Postanowił stworzyć własny program.
Człowiek, który stworzył Menedżera zadań Windows
To nie jest przypadkowy deweloper próbujący skopiować popularne narzędzie. Dave Plummer jest jednym z programistów, którzy mieli bezpośredni udział w tworzeniu najważniejszych elementów Windowsa.
Oryginalny Menedżer zadań powstał właśnie z jego inicjatywy. Plummer stworzył pierwszą wersję programu w 1995 roku. Narzędzie trafiło później do Windows NT 4.0, a następnie stało się stałym elementem systemu Microsoftu.
Dzisiejszy Menedżer zadań jest znacznie bardziej rozbudowany niż jego pierwotna wersja. Pozwala nie tylko zamykać zawieszone aplikacje, ale także analizować obciążenie procesora, pamięci, dysku czy sieci. Można sprawdzać procesy działające w tle, kontrolować aplikacje uruchamiane razem z systemem i obserwować wydajność komputera.
Plummer zna więc problem od drugiej strony. Nie projektuje podobnego programu na podstawie własnych wyobrażeń. To on stworzył fundament narzędzia, które przez lata stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów Windowsa.
Menedżer zadań dla Maca powstaje od podstaw
Projekt Plummera nie jest prostym przeniesieniem starego programu Microsoftu na platformę Apple.
Programista zdradził, że tworzy aplikację od podstaw w języku Swift. Oryginalny Menedżer zadań Windows powstał w czasach, gdy Swift jeszcze nie istniał. Język Apple zadebiutował dopiero w 2014 roku.
Plummer ma jednak dostęp do starszego kodu źródłowego Menedżera zadań. Microsoft udostępnił mu kod wersji przygotowanej dla Windows XP i zezwolił na jego dalsze wykorzystanie. Nie jest to jednak kod współczesnej wersji programu, dlatego aplikacja przeznaczona dla macOS musi zostać napisana na nowo.
Efekt wizualny ma być bardzo znajomy dla użytkowników Windowsa. Pierwsze materiały pokazują interfejs przypominający Menedżera zadań z Windows 11.
MacBook dostanie funkcje znane z Windowsa
Najciekawsza część projektu dotyczy nie samego wyglądu, ale sposobu zarządzania procesami. Plummer chce zaoferować użytkownikom macOS narzędzie, które pozwoli szybciej znaleźć program obciążający komputer i zakończyć jego działanie. Ma ono także prezentować informacje o procesach w sposób przypominający rozwiązanie Microsoftu.
W klasycznym Menedżerze zadań można również zarządzać aplikacjami uruchamianymi razem z systemem. Funkcja ta nie zawsze była częścią samego Menedżera zadań. W Windows 10 została dodana dopiero w 2018 roku. Wcześniej użytkownicy korzystali między innymi z narzędzia msconfig.
To dobry przykład tego, jak pozornie prosta aplikacja z czasem może stać się centrum zarządzania wydajnością komputera.
Programista Microsoftu ma na koncie znacznie więcej
Plummer zasłynął nie tylko z Menedżera zadań. To również autor natywnej obsługi archiwów ZIP w Windowsie.
Ta funkcja niemal kosztowała go pracę w Microsoft. Programista opowiadał wcześniej o kulisach jej wdrażania oraz o problemach, które pojawiły się podczas dodawania obsługi archiwów do systemu.
Jego podejście do programowania jest przy tym mocno zakorzenione w czasach, gdy wydajność kodu miała ogromne znaczenie. Pierwsza wersja Menedżera zadań była niezwykle mała. Według Plummera program zajmował zaledwie około 80 KB.
Dzisiaj taki rozmiar może wydawać się absurdalnie niewielki, ale pokazuje filozofię, która przyświecała projektowi. Narzędzie miało działać nawet wtedy, gdy komputer był mocno obciążony i użytkownik potrzebował go właśnie do znalezienia źródła problemu.
Dlaczego Apple nie zrobiło tego samo?
Apple nie pozostawiło użytkowników bez podobnego narzędzia. Monitor aktywności wykonuje większość podstawowych zadań potrzebnych do diagnozowania problemów z Maciem.
Różnica tkwi przede wszystkim w sposobie prezentowania informacji oraz liczbie funkcji dostępnych w jednym miejscu.
Użytkownicy przyzwyczajeni do Windowsa mogą uznać interfejs Menedżera zadań za bardziej bezpośredni. Apple od lat stawia natomiast na własny sposób organizacji narzędzi systemowych.
Plummer uważa, że można zrobić to lepiej. I zamiast czekać na zmianę ze strony Apple, sprawdza własny pomysł w praktyce.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!