— Około godz. 3:09 została przesłana informacja do naszego wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego o potrzebie prowadzenia nasłuchu. Taka też informacja została przekazana do powiatowych centrów zarządzania kryzysowego — powiedział Krzysztof Komorski podczas konferencji prasowej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— O godz. 3:39 została przekazana informacja z rządowego centrum bezpieczeństwa o realnym zagrożeniu. I o godz. 3:44 został przekazany ten komunikat, który generuje cały proces, który ma na celu uruchomić syreny — odtworzył wydarzenia dalej.
Czytaj nas częściej w Google
To oznacza, że wojsko nadało komunikat o natychmiastowym zagrożeniu z powietrza zaledwie dwie minuty przed upadkiem rakiety. Pocisk spadł i eksplodował około godz. 3.46 w miejscowości Tarnawa-Kolonia.
— O godz. 3:45 został ten sygnał przez wojewódzkie centrum przekazane do powiatów. Tym alarmem zostało objęte 17 powiatów, w siedmiu z nich zgodnie z planem syreny zostały włączone, w tych 10, które ten proces opóźniły albo [syren] nie włączyły poprosiłem o wyjaśnienia — zaznaczył.
— Do mnie dyżurny zadzwonił o godz. 3:49/3:50, poinformował o alarmie, po fakcie, że został uruchomiony — powiedział, dodając, że o całej sytuacji powiadomił dalej odpowiednie służby i instytucje.
— O godz. 3:53 zostali zadysponowani funkcjonariusze z komendy w Biłgoraju, policjanci, którzy udali się na miejsce w celu ustalenia dokładnej lokalizacji [obiektu, który spadł na Lubelszczyźnie]. Kilka minut po godz. 4 byli już na miejscu, 4:19 dołączyli do nich strażacy, około godz. 5:10 została ustalona dokładna lokalizacja tego zdarzenia. O godz. 5:34 dostaliśmy informacje z RCB o zakończeniu zagrożenia z powietrza — powiedział wojewoda lubelski.
Kamery uchwyciły moment uderzenia obiektu na Lubelszczyźnie. Mamy nagranie
Syreny zawyły w Lublinie oraz powiatach: lubelskim, hrubieszowskim, zamojskim, janowskim, świdnickim i krasnostawskim. Alarmu nie włączono w Chełmie i w Zamościu oraz powiatach: biłgorajskim (tu gdzie spadła rakieta), włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim.
— Jeśli chodzi o system wczesnego alarmowania i ostrzegania, zdajemy sobie sprawę, że nie do końca wszystko zadziałało tak, jak powinno. Następnego dnia poprosiliśmy samorządy o wyjaśnienia. Do tej pory już wszystkie do nas spłynęły — wskazał również.
Pierwsze wnioski dotyczące systemu ostrzegania
Krzysztof Komorski wskazał również pierwsze wnioski, jakie nasunęły się po zdarzeniu. Wojewoda wyjaśnił, że od momentu nasłuchu do fizycznego włączenia alarmów „upływa za dużo czasu”.
Krater na Lubelszczyźnie. „Huk głośniejszy niż piorun. Potem myśliwce”

Przekazał, że zmodyfikowany został proces przekazywania informacji o zagrożeniu. — W procesie jest też taki słaby punkt, że osoby, które włączają alarm, kierownicy powiatowych centrów chcą być pewni — to jest bardzo poważna sytuacja i decyzja do podjęcia — zdarza się sytuacja, że te osoby w nocy jeszcze wykonują telefon do starosty czy samorządowca w celu potwierdzenia tej informacji, co wydłuża ten proces. Będę namawiał jutro na spotkaniu, by wyposażyli wszystkich w stałe upoważnienia do podejmowania tych decyzji — zaznaczył.