O tym meczu kibice i piłkarze Lecha Poznań będą chcieli szybko zapomnieć. Po zwycięstwie na wyjeździe z AGF Aarhus 4:1 mistrz Polski był zdecydowanym faworytem do awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Tymczasem w rewanżu to duński klub prowadził po 90 minutach 3:0, a po dogrywce 4:1. Doszło zatem do rzutów karnych, które lepiej egzekwowali goście (4:3).
W takich okolicznościach AGF Aarhus zameldował się w kolejnej fazie kwalifikacji do Champions League i świętował niewiarygodny powrót. Natomiast zawodnicy „Kolejorza” byli załamani. Nie wyszli do dziennikarzy w strefie mieszanej i przez ostatnie dni zmagali się z krytyką.
Tymczasem w programie „Cafe Futbol” na antenie stacji Polsat Sport Roman Kosecki wskazał winnego tej porażki Lecha. Zdaniem byłego reprezentanta Polski nie popisał się trener mistrza kraju, Niels Frederiksen.
– Ja uważam, że winien jest trener, który źle zareagował, jeżeli chodzi o ustawienie drużyny. Mnie się wydaje, że coś właśnie motywacyjnego upadło. Wygrywasz 4:1 i nie może zespół wyjść na mecz na zasadzie: „już mamy awans i jest okej” – powiedział Kosecki.
W przypadku rewanżowego meczu w Poznaniu dało się zauważyć, że piłkarze Lecha nie byli w pełni skoncentrowani, jeśli chodzi o pracę w defensywie. Zabrakło również skuteczności w ofensywie.
– Jeżeli grasz o Ligę Mistrzów, grasz z zespołami, które wygrały w swoich ligach. Są to najlepsze drużyny w swoim kraju, więc musisz być maksymalnie cały czas skoncentrowany. Dla mnie winien jest trener – dodał Kosecki.
Po tej porażce Lech zagra w III rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Jego przeciwnikiem będzie KI Klaksvik z Wysp Owczych.
ZOBACZ WIDEO: Wisła Kraków zachwyciła. Nie tylko w Polsce