Najpierw była Liga Światowa, w której Polakom szło średnio — w dwudziestu występach zdobyli raptem dwa medale. Oba pod wodzą Andrei Anastasiego — złoto w 2012 i brąz w 2011 roku. Odkąd impreza zmieniła szyld na Ligę Narodów, Biało-Czerwoni regularnie stają na podium towarzyskiej, ale bardzo prestiżowej imprezy. W klasyfikacji medalowej VNL reprezentacja Polski z trzema złotami, srebrem i trzema brązowymi krążkami zajmuje pierwsze miejsce, wyprzedzając Francję (2–1–1), Rosję (2–0–0), Brazylię (1–0–1), USA (0–4–1), Japonię (0–1–1), Włochy (0–1–0) i Słowenię, która w Ningbo zdobyła pierwszy (brązowy) medal.

Nasz zespół nie stanął na podium Ligi Narodów tylko w pierwszym sezonie po zmianie nazwy, czyli w 2018 r. Potem liderzy rankingu FIVB zdominowali rozgrywki, mimo że zarówno Vital Heynen, jak i Nikola Grbić traktowali je jako poligon doświadczalny przed docelową imprezą sezonu i sprawdzali wielu graczy.

W niedzielę w Ningbo Polacy zdobyli trzecie złoto. Zobacz, na którym miejscu w naszym rankingu znalazł się ten sukces.

W 2022 r. w roli selekcjonera zadebiutował Nikola Grbić i poprowadził zespół do brązowego medalu. W eliminacjach Polacy wygrali 10 z 12 spotkań, a w Bolonii w ćwierćfinale pokonali 3:2 Iran. Półfinał z USA był naszym najgorszym spotkaniem pod wodzą Serba. Zespół gładko przegrał 0:3 (do 13 trzeciego seta), ale na otarcie łez w starciu o brąz pokonał Włochów. — Najbardziej podobało mi się, jak kibice ucichli. Medal zdobyty po zwycięstwie z gospodarzami ma swój smak — cieszył się Kamil Semeniuk.

Bilans: 12–3. Mecze Polaków — ćwierćfinał: Iran 3:2 (25:21, 24:26, 25:18, 16:25, 15:7); półfinał: USA 0:3 (22:25, 23:25, 13:25); o 3. miejsce: Włochy 3:0 (25:16, 25:23, 25:20).

6. miejsce: Łódź, 2024 — brąz

Po raz drugi Polska była gospodarzem turnieju finałowego, ale w Łodzi naszej drużynie nie udało się powtórzyć sukcesu z Gdańska. W półfinale Polaków zatrzymali Francuzi (2:3), którzy wygrali imprezę w Atlas Arenie, a kilka tygodni później pokonali Biało-Czerwonych w olimpijskim finale w Paryżu. Do Final Eight drużyna Grbicia (na zdjęciu) awansowała z drugiego miejsca z bilansem 10–2, a w Łodzi zrewanżowała się za porażki Brazylii (3:1 w ćwierćfinale) i Słowenii (3:0 w meczu o brąz). Mecze w Atlas Arenie odbywały się jednak w cieniu selekcji na igrzyska, bo Grbić długo nie mógł wybrać składu na Paryż.

Bilans Polaków: 12–3. Mecze Polaków — ćwierćfinał: Brazylia 3:1 (18:25, 25:23, 25:22, 25:16); półfinał: Francja 2:3 (25:22, 22:25, 23:25, 25:20, 16:18); o 3. miejsce: Słowenia 3:0 (26:24, 25:16, 25:17).

Polscy siatkarze w Łodzi w 2024 r.

Łukasz Grochala / newspix.pl

Polscy siatkarze w Łodzi w 2024 r.

5. miejsce: Chicago, 2019 — brąz

Najbardziej niespodziewany i romantyczny medal Biało-Czerwonych w historii VNL. Grając w eksperymentalnym składzie, Polacy awansowali do Final Six w Chicago, gdzie po raz kolejny zadziwili świat. W grupie ograli 3:1 Iran i 3:2 Brazylię, a po porażce w półfinale 1:3 z Rosją w meczu o brąz rozprawili się 3:0 z Canarinhos. — Naszą wyprawę nazwano „lotem straceńców”, a my wygraliśmy trzy mecze i mamy medal. Nieprawdopodobne! — cieszył się Łukasz Kaczmarek. Do Chicago nie polecieli najlepsi siatkarze, którzy przygotowywali się do kwalifikacji olimpijskich, a trener Vital Heynen, który nie wierzył w sukces i wcześniej wykupił sobie bilet powrotny, przed meczem o brąz poleciał do Zakopanego, by nad nimi czuwać. Ostatnie spotkanie poprowadził „trener z łapanki” Jakub Bednaruk i pomógł zdobyć 500 tys. dol.

Bilans Polaków: 14–5. Mecze Polaków — grupa: Brazylia 3:2 (25:23, 23:25, 25:21, 21:25, 15:9), Iran 3:1 (21:25, 25:18, 25:20, 25:22); półfinał: Rosja 1:3 (19:25, 26:24, 22:25, 21:25); o 3. miejsce: Brazylia 3:0 (25:17, 25:23, 25:21).

4. miejsce: Rimini, 2021 — srebro

W 2021 r. z powodu pandemii rozegrano Ligę Narodów w „bańce” w Rimini, gdzie 16 zespołów rywalizowało przez pięć tygodni. W eliminacjach Polacy, grając w różnych składach, ulegli tylko Brazylii, Słowenii oraz Francji i awansowali do półfinału, w którym zrewanżowali się Słoweńcom (3:0). W finale, choć wygrali z Canarinhos pierwszego seta, ulegli 1:3. Bartosz Kurek (na zdjęciu) wspólnie z Brazylijczykiem Wallace’em został wybrany na MVP turnieju, a w drużynie marzeń znaleźli się jeszcze Fabian Drzyzga, Michał Kubiak i Mateusz Bieniek.

Bilans Polaków: 13–4. Mecze Polaków — półfinał: Słowenia 3:0 (25:22, 25:21, 25:23); finał: Brazylia 1:3 (25:22, 23:25, 16:25, 14:25).

Polscy siatkarze po powrocie z Rimini

Anna Klepaczko / newspix.pl

Polscy siatkarze po powrocie z Rimini

3. miejsce: Ningbo, 2025 — złoto

Przed turniejem finałowym w Ningbo kibice i eksperci byli mocno zaniepokojeni. Polacy rzutem na taśmę, wygrywając ostatnie spotkanie z Francją (3:2), z piątego miejsca zakwalifikowali się do Final Eight, a w ostatnim turnieju eliminacyjnym przegrali dwa mecze (z Bułgarią i Kubą). Tymczasem w Chinach Biało-Czerwoni rozbili wszystkich rywali po 3:0, pewnie zdobywając drugie złoto Ligi Narodów. — Nikt wcześniej w tych rozgrywkach nie zasłużył na złoto tak bardzo jak my. W Ningbo szliśmy niczym walec od zwycięstwa do zwycięstwa. To niesamowite, jak bardzo zbudowało nas zwycięstwo z Francją w Gdańsku — mówił po finale z Włochami MVP turnieju Jakub Kochanowski (na zdjęciu). Do drużyny marzeń trafili także rewelacyjny „żółtodziób” Kewin Sasak oraz weteran Wilfredo Leon.

Bilans: 11–4. Mecze Polaków — ćwierćfinał: Japonia 3:0 (25:23, 26:24, 25:12); półfinał: Brazylia 3:0 (28:26, 25:19, 25:21); finał: Włochy 3:0 (25:22, 25:19, 25:14).

2. miejsce: Ningbo, 2026 — złoto

Ten sukces mamy jeszcze świeżo w pamięci. W Ningbo polscy siatkarze po raz trzeci wygrali Ligę Narodów a w finale wydarli zwycięstwo reprezentacji USA i zwyciężyli 3:2. Amerykanie prowadzili w meczu o złoto 2:1 w setach, a trzecią partię wygrali 27:25 mimo kontuzji Matthew Andersona, któremu kolega z drużyny rozbił łuk brwiowy, ciesząc się po udanej akcji. Lidera kadry na kilka akcji zastąpił wyciągnięty z „zamrażarki”, nieszykowany w ogóle do gry w finale Torey Defalco. Jak na złość to właśnie Defalco zatrzymał jeden z ataków Biało-Czerwonych, a Amerykanie wykorzystali trzeciego setbola. A przecież po świetnych zagrywkach Tomasza Fornala Biało-Czerwoni prowadzili w tej partii 19:15.

— Nie wykorzystaliśmy szansy w trzecim secie, ale najważniejsze, że wyszarpaliśmy zwycięstwo, że potrafiliśmy się podnieść — mówił potem rozgrywający Marcin Komenda. Widząc cierpienie zespołu i słabszą postawę Bartłomieja Bołądzia, który w dwóch poprzednich meczach turnieju finałowego z Ukrainą (3:1) i w półfinale ze Słowenią (3:0) grał znakomicie, Nikola Grbić zdecydował się na pokerową zagrywkę. Posadził Bołądzia na ławce rezerwowych, a w jego miejsce wprowadził… Wilfredo Leona. Wielu kibiców łapało się zapewne w tym momencie za głowy, bo jak to możliwe — przyjmujący za atakującego? Akurat w finale, w najważniejszym meczu rozgrywek, stosujemy wariant, którego Serb nie sprawdzał w żadnym z dotychczasowych meczów Ligi Narodów? Ta zmiana ocierała się o szaleństwo, ale okazała się kluczem do sukcesu. Podobnie jak ta dokonana w drugim secie, gdy selekcjoner odesłał do kwadratu dla rezerwowych… Leona. Przyjmujący Bogdanki LUK Lublin w półfinale ze Słowenią rozstrzelał rywali zagrywką (6 asów), a potem żartował, że siły dodał mu czekoladowy tort, który ekipa sprezentowała mu przed półfinałem z okazji 33. urodzin obchodzonych 31 lipca. — Oby podziałało także w finale — śmiał się bohater starcia ze Słowenią, w którym Biało-Czerwoni zdemolowali rywali, wygrywając w 78 minut do 16, 19, 17.

Finał z USA Leon zaczął tak, jakby dobroczynna moc czekolady wciąż działała — w pierwszej partii zdobył aż osiem punktów, znowu raził rywali zagrywką. Potem jednak się zaciął. Grbić sięgnął więc po swoją niezawodną „maszynę”, jak sam nazywa Kamila Semeniuka, człowieka, który w każdej innej reprezentacji miałby pewne miejsce w składzie, ale w polskiej drużynie jest zmiennikiem Leona lub Tomasza Fornala.

Wilfredo Leon w czasie finału

FOT. ABACA/NEWSPIX.PL / newspix.pl

Wilfredo Leon w czasie finału

„Semen” wszedł na boisko i zagrał fantastycznie, wzmocnił przyjęcie zagrywki, kończył ataki. — Sprawdzaliśmy wariant z grą na trzech przyjmujących podczas treningów. Jeśli masz tak znakomitych zawodników, musisz ich jak najlepiej wykorzystać. Leo miał w finale problem z przyjęciem zagrywki, a potem z atakiem. Ale on zawsze może zrobić różnicę. Dlatego wpuściłem go na boisko i rzeczywiście to się sprawdziło. Podobnie jak wejście „Semena”, który spisał się fantastycznie — tłumaczył Grbić przed kamerami Polsatu.

MVP meczu i jak się potem okazało całego turnieju finałowego był jednak Fornal. Nowy przyjmujący Aluronu Zawiercie w starciach z Ukrainą i Słowenią może nie błyszczał, ale w finale pokazał, dlaczego jest tak ważną personą reprezentacji Polski. Podobnie jak w półfinale igrzysk, gdy poderwał zespół do boju cytowanym potem wielokrotnie okrzykiem, także w Ningbo wziął sprawy w swoje ręce. Świetnie zagrywał, kończył ataki, trzymał wysoki poziom w przyjęciu zagrywki. A potem mógł cieszyć się z siódmego medalu Ligi Narodów (żaden inny siatkarz nie ma aż tylu krążków tej imprezy). — To był dziwny mecz, popełniliśmy sporo błędów, ale finały nigdy nie są pięknymi widowiskami. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy przewagi w trzecim secie i nie dobiliśmy rywala, ale jakie to ma teraz znaczenie? Jesteśmy mistrzami VNL drugi raz z rzędu, a za rok spróbujemy wygrać tę imprezę po raz trzeci. Cieszymy się, będziemy imprezować — mówił MVP turnieju przed kamerami Polsatu. W tie-breaku wyrównana walka trwała do stanu 6:6, a potem liderzy rankingu FIVB wcisnęli szósty bieg. Po blokach Szymona Jakubiszaka, Leona i Semeniuka obrońcy tytułu objęli prowadzenie 13:7 i stało się jasne, że do polskiego skarbczyka wpadnie trzecie złoto Ligi Narodów, a czwarte, jeśli doliczyć do tego pierwsze miejsce w Lidze Światowej z 2012 roku.

Bilans Polaków: 13–2. Mecze Polaków — ćwierćfinał: Ukraina 3:1 (25:22, 22:25, 25:20, 25:17), półfinał: Słowenia 3:0 (25:16, 25:19, 25:17) finał: USA 3:2 (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:10)

Nikola Grbić z Sebastianem Świderskim w Gdańsku

Anna Klepaczko / newspix.pl

Nikola Grbić z Sebastianem Świderskim w Gdańsku

1. miejsce: Gdańsk, 2023 — złoto

Na najwyższym miejscu naszego rankingu umieściliśmy triumf odniesiony przez drużynę Nikoli Grbicia w 2023 roku. Był to pierwszy złoty medal Polaków w Lidze Narodów, do tego odniesiony w naszym kraju — w trójmiejskiej Ergo Arenie. Może właśnie dlatego miał szczególny smak. Tym bardziej że na najwyższym stopniu jakiejkolwiek imprezy Biało-Czerwoni stanęli po pięciu latach oczekiwania, bo poprzednie złoto zdobyli jeszcze pod wodzą Vitala Heynena w mistrzostwach świata 2018. W Ergo Arenie Polacy pokonali 3:0 Brazylię, 3:1 Japonię i w finale 3:1 USA. A borykali się z ogromnymi kłopotami. Kontuzja wykluczyła z gry Bartosza Kurka, ale świetnie zastąpił go w finale Łukasz Kaczmarek. W drugim secie starcia z USA przy stanie 16:11 Mateuszowi Bieńkowi odnowiła się kontuzja stopy. Środkowy zszedł z boiska, Amerykanie dostali wiatru w żagle i wyrównali stan meczu. Trener Nikola Grbić posadził na ławce Wilfredo Leona, którego zastąpił Tomasz Fornal. Za kontuzjowanego Bieńka wszedł Norbert Huber i Biało-Czerwoni sięgnęli po pierwsze w historii złoto Ligi Narodów. MVP turnieju został libero Paweł Zatorski, a w drużynie marzeń znaleźli się jeszcze przyjmujący Aleksander Śliwka, atakujący Kaczmarek i środkowy Jakub Kochanowski. Podczas dekoracji doszło do symbolicznej sceny, gdy Kurek odebrał puchar z zastępującym go w roli kapitana Śliwką.

Bilans Polaków: 13–2. Mecze Polaków w Final Eight — ćwierćfinał: Brazylia 3:0 (26:24, 25:21, 25:20), półfinał: Japonia 3:1 (19:25, 28:26, 25:17, 25:21); finał: USA 3:1 (25:23, 24:26, 25:18, 25:18).